Rozdział 2: Miłość od pierwszego wejrzenia, chcesz wrócić ze mną do domu?

Brielle była wyjątkowo jadowita. – Mądrze, że znasz swoje miejsce! Pamiętaj tylko: nie zabierzesz ani jednej rzeczy, która należy do rodziny Obelonów!

Candice nie potrafiła powstrzymać obrzydzenia na dźwięk tych słów. – Spokojnie, niczego nie wezmę, jeśli nie należy do mnie.

Ani ludzi, ani rzeczy… przecież tak naprawdę i tak nigdy nie była właścicielką czegokolwiek.

W końcu zadowolona, Brielle szybko kazała komuś spakować rzeczy Candice, po czym wyrzuciła ją z rodzinnej rezydencji Obelonów.

Tydzień później, na autostradzie w Silverlight City.

Luksusowa kolumna Bentleyów pędziła w stronę Seaside City.

W jednym z aut pewien dystyngowany młody mężczyzna mówił do telefonu: – Ustaliliśmy, gdzie jest nasza siostra. Już jadę po nią, wy nie musicie przyjeżdżać!

– Chyba żartujesz? Nasza siostra zaginęła dwadzieścia lat temu, a teraz, kiedy wreszcie namierzyliśmy jej ślad, jasne, że pojadę po nią! Zorganizowałem już ponad tuzin helikopterów. Nasza ukochana siostrzyczka zasługuje na najwyższe możliwe powitanie!

– Candice to jedyna dziewczyna w naszej rodzinie Mortimerów i wszyscy na nią czekali. Tuzin helikopterów to za mało! Powinniśmy zorganizować więcej, w szyku, żeby pokazać naszą szczerość!

Gdy ta trójka się kłóciła, wtrącił się donośny, stanowczy głos w średnim wieku: – Wszyscy natychmiast się uspokoić! Candice jest moją ukochaną córką – co wam do tego? Nikt z was nie jedzie! Jej matka i ja pojedziemy osobiście!

Pozostali odpowiedzieli: – To bez znaczenia! Kto dotrze pierwszy, ten przywiezie ją do domu! W tym wyścigu nie ma miejsca na rodzinne sentymenty.

Sześć lat później, w Pierwszym Szpitalu w Seaside City.

Candice właśnie skończyła sześciogodzinną operację, kiedy dostała lawinę wiadomości od swojej ukochanej córki, Yasmin, która była z powrotem w Silverlight City.

[Mamo, dziś do domu przyszło kilku facetów z oświadczynami, mówili, że chcą zostać moim ojczymem! Dziadek wpadł w szał, dosłownie poszczuł na nich psy i pogonił ich za bramę. Wujek zapytał, skąd wzięli w sobie tyle bezczelności! To było genialne!]

[Ci faceci naprawdę nie znają swojego miejsca. Moja mama jest najlepszą i najpiękniejszą mamą na świecie, więc oczywiście potrzebuje najprzystojniejszego faceta ze wszystkich.]

[Nie martw się, mamo. Odfiltruję ci wszystkich nieodpowiednich mężczyzn. Nie pozwolę, żeby cię w ogóle niepokoili!]

Candice parsknęła śmiechem, czytając te wiadomości. Widziała to oczami wyobraźni – ten cały chaos w domu!

Odpisała z uśmiechem: [Dziękuję ci bardzo, Yasmin!]

Schowała telefon, szykując się, by pójść do pokoju socjalnego.

Ale gdy mijała dyżurkę pielęgniarek, usłyszała plotki.

– Słyszałam, że ten mały chłopiec jest tu, bo szuka lekarza dla ojca. Kto go wyleczy, może zostać jego macochą. To dziecko jest spadkobiercą niewyobrażalnie bogatej rodziny!

– Naprawdę? To potrzebują najlepszego lekarza, prawda? Remy byłaby idealna! Jest młoda i piękna!

Candice zwykle nie interesowały plotki.

Ale ledwie co usłyszała o facetach, którzy chcieli zostać ojczymem Yasmin, a już pojawiały się rozmowy o kimś, kto szuka macochy!

Z ciekawości zatrzymała się, żeby zerknąć.

Wkrótce dostrzegła w samym środku tłumu małego chłopca otoczonego ludźmi.

Dziecko wyglądało na jakieś cztery–pięć lat i miało niezwykle delikatne rysy. Pulchna buzia aż prosiła się, żeby ją uszczypnąć; różowe wargi, białe ząbki – po prostu przeuroczy i rozczulający.

W tej chwili siedział na krześle, machając krótkimi nóżkami, a jego jasne oczy omiatały tłum dookoła.

Przed nim stała atrakcyjna kobieta.

Remy Phillips mówiła afektowanym tonem: – Dzień dobry, jestem Remy. Jestem całkiem utalentowaną lekarką i z przyjemnością pomogę pańskiemu ojcu.

Na dźwięk jej przedstawienia się urocza buzia chłopca natychmiast zdradziła cień irytacji.

Tak, przyszedł tu z ojcem, żeby znaleźć lekarza, ale nigdzie nie powiedział ani słowa o szukaniu macochy!

Kto w ogóle rozpuścił tak dziwaczną plotkę?

I skąd ta kobieta brała taką pewność siebie? Podkład miała nałożony tak grubą warstwą, że aż wyglądał jak maska.

Na twarzy małego chłopca wymalowana była pogarda.

Candice wyraźnie dostrzegła jego minę.

Choć nie powiedział ani słowa, jakoś dokładnie rozumiała, co myśli.

Candice nie potrafiła się powstrzymać i parsknęła śmiechem.

Jej nagły wybuch zwrócił uwagę całkiem wielu osób!

Gdy tylko ludzie ją zobaczyli, natychmiast się wyprostowali i z szacunkiem zawołali:

– Dr Mandy!

Ktoś szepnął:

– Jak moglibyśmy o niej zapomnieć? Nawet jeśli jest tu tylko tymczasowo, na jedną operację, i tak jest najzdolniejszą lekarką ze wszystkich! Remy nawet się do niej nie umywa.

Candice uświadomiła sobie, że niechcący zwróciła na siebie uwagę.

Szybko się opanowała i powiedziała:

– Przepraszam, że przeszkadzam, ale wydaje mi się, że mogliście źle zrozumieć. To dziecko raczej nie szuka macochy!

Wszyscy spojrzeli na małego chłopca z powątpiewaniem.

Nieporozumienie?

Ale ta plotka wyszła z „wywiadu” szpitala – personelu sprzątającego, który podsłuchał ją tuż pod gabinetem dyrektora szpitala.

Jak mogłaby być błędna?

– Skąd wiesz, że nie szuka? – zapytał Remy, wyraźnie niezadowolony, że mu przerwano.

Candice wzruszyła ramionami.

– Tak tylko zgaduję!

Remy zmarszczył brwi, już miał coś powiedzieć, kiedy mały chłopiec nagle zsunął się z krzesła i odezwał się słodkim, dziecięcym głosem:

– Masz rację. Nie planowałem znaleźć macochy, ale teraz zmieniłem zdanie! Zakochałem się w tobie od pierwszego wejrzenia. Pójdziesz ze mną do domu i zostaniesz moją mamą?

Wszyscy oniemieli na jego słowa.

Włącznie z Candice.

Nie spodziewała się takiego wyznania; przez dwie sekundy stała jak wryta, po czym na jej twarzy pojawiła się mieszanka rozbawienia i zrezygnowania.

Ten dzieciak mówi serio?

Spojrzała na niego z rozbawieniem i powiedziała:

– Szukanie macochy to nie jest temat do żartów. Twój tata o tym wie?

Odpowiedział z absolutną powagą:

– W domu to ja podejmuję takie decyzje! Jak mówię, że może być, to może być!

Candice była jednocześnie rozbawiona i bezradna, zakładając, że on tylko się wygłupia.

W końcu jej córka, Yasmin, też uwielbiała żartować. Czasem, gdy zobaczyła wyjątkowo przystojnego mężczyznę, potrafiła rozmarzyć się:

„Ten pan ma wielki potencjał, żeby zostać moim tatą!”

Ten chłopiec pewnie był dokładnie taki jak Yasmin!

Candice pochyliła się i pogładziła go po głowie.

– Przykro mi, ale nie mam żadnej ochoty zostać czyjąś macochą. Musisz znaleźć kogoś innego. A ja muszę już iść, mam coś do zrobienia.

Po tych słowach cofnęła dłoń i szybko wróciła do pokoju socjalnego, żeby się przebrać, nie przywiązując do tego drobnego incydentu większej wagi.

Jednak spotkanie tak uroczego chłopca poruszyło w niej jakąś strunę.

Pomyślała o własnym synu, który zmarł przy porodzie.

Gdyby żył, miałby teraz mniej więcej tyle lat.

Sześć lat temu, po rozwodzie z Brandonem, została bez dachu nad głową.

Próbowała znaleźć pracę, żeby się utrzymać, ale rodzina Elikinów wpisała ją na czarną listę wszędzie.

Kiedy nie miała już dokąd się zwrócić, jej biologiczni rodzice i bracia pojawili się nagle znikąd i zabrali ją z powrotem do Silverlight City.

Potem zaszła w ciążę i urodziła bliźnięta, ale jej syn zmarł podczas porodu, zostawiając przy niej tylko małą córeczkę, Yasmin!

Wspomnienia sprawiły, że Candice ogarnęła melancholia.

Jej dobry nastrój zniknął w jednej chwili.

Wkrótce się przebrała i przygotowała do wyjścia.

Po tak trudnej operacji była bardzo zmęczona.

Chciała wrócić do domu i porządnie odpocząć.

Ku jej zaskoczeniu, kiedy otworzyła drzwi, zobaczyła, że tuż na zewnątrz stoi ten chłopiec sprzed chwili.

Candice nie spodziewała się, że pójdzie za nią, i uniosła brwi ze zdumienia.

Nadal nie odpuszcza?

Elijah Obelon posłał jej słodki uśmiech i powiedział:

– Wcześniej miałaś maseczkę, więc nie widziałem całej twojej twarzy. Pomyślałem, że na pewno jesteś piękna – i miałem rację! Mam świetny gust! Jesteś absolutnie olśniewająca!

Candice znowu nie mogła się powstrzymać i roześmiała się.

Gdzie on się nauczył tak słodzić?

Był w tym aż za dobry!

Skoro w tak młodym wieku był już taki… niesamowity, to jaki będzie, kiedy dorośnie?

Poprzedni Rozdział
Następny Rozdział