Rozdział 3: Była żona wróciła?
Candice nie mogła się już powstrzymać i wyciągnęła rękę, by uszczypnąć Elijahowi uroczo pulchny policzek. — Nawet jeśli tak mi schlebiasz, i tak nie zostanę twoją mamą!
Twarz Elijaha posmutniała na te słowa. — Ale dlaczego? Mój tatuś jest super przystojny, tak naprawdę, naprawdę przystojny! Wy dwoje wyglądalibyście razem idealnie!
Robił, co mógł, żeby sprzedać własnego ojca!
Candice przewróciła oczami. — Tu nie ma żadnego „dlaczego”! Nawet nie znam twojego taty, a poza tym z urody nie opłaci się rachunków! A co najważniejsze: nie mam żadnych planów na małżeństwo, więc lepiej poddaj się już teraz!
Słysząc to, Elijah opuścił ramiona w rozczarowaniu.
Choć spotkał Candice po raz pierwszy, było w niej coś, co wydawało mu się niewytłumaczalnie znajome i ciepłe. Nigdy nie czuł czegoś takiego przy nikim innym!
Ale Candice wyraźnie nie była zainteresowana.
Niechętnie pogodził się z rzeczywistością. — Dobrze!
Jednak Elijah szybko zmienił taktykę. — To chociaż wylecz chorobę mojego taty? Popytałem i wszyscy mówią, że jesteś tu najlepszym lekarzem — cudotwórczynią, która właśnie skończyła mega trudną operację!
— Mój tata ma to przewlekłe schorzenie od lat. Byliśmy u tylu lekarzy, ale żaden nie potrafił mu pomóc. Proszę, zrób to chociaż dla mnie?
Kiedy mówił, w jego spojrzeniu było tyle nadziei.
Candice nie miała zamiaru tracić na to czasu.
Przyjechała do Seaside City z masą pracy do zrobienia. Tę operację wykonała wyłącznie jako przysługę dla kogoś, kto poprosił ją o pomoc.
Ale na widok pełnej nadziei twarzy Elijaha coś w jej sercu zmiękło i nagle nie potrafiła odmówić.
— Założę się, że zbadanie go nie będzie niemożliwe — odparła Candice. — Twój ojciec jest w tym szpitalu? Jeśli tak, możesz mnie do niego zaprowadzić. Jeśli to coś, co da się leczyć, zrobię, co w mojej mocy, żeby pomóc.
Oczy Elijaha od razu rozbłysły podekscytowaniem. — Jest tutaj! Tatuś jest w gabinecie dziekana. Zaprowadzę cię do niego.
Szybko wyciągnął swoją pulchną rączkę i chwycił dłoń Candice, jakby bał się, że ucieknie.
Candice nie mogła powstrzymać uśmiechu na widok jego zapału. Ujęła jego dłoń pewnie i poszła za nim.
Tymczasem w gabinecie dziekana...
Brandon właśnie zakończył spotkanie z dziekanem szpitala, Grayem Bakerem.
Przyjechał specjalnie po to, by Gray przedstawił go doktor Mandy, a w tym celu przekazał też szpitalowi za darmo partię sprzętu medycznego.
Gray z entuzjazmem odprowadzał go z gabinetu.
Gdy tylko znaleźli się na korytarzu, Brandon natychmiast zauważył, że nie ma przy nim syna.
Jego przenikliwe, lodowoniebieskie oczy omiatały otoczenie, ale nie dostrzegły chłopca. Zmarszczył brwi i zapytał: — Gdzie jest Elijah?
Jego asystent, Knox Nelson, odpowiedział niezręcznie: — Uciekł! Jakoś rozeszła się wieść, że dziś pan tu będzie. Cały szpital huczy od plotek, że kto pana wyleczy, będzie mógł poślubić bogacza i zostać macochą Elijaha. Powiedział, że chce się dowiedzieć, kto puścił te pogłoski!
Słysząc to, Brandon zmarszczył ostro brwi, a jego głos stężał z chłodu. — Moja wizyta stała się publiczną wiadomością?
Knox szybko go uspokoił: — Nie znają pańskiej konkretnej tożsamości — tylko to, że jest pan kimś wpływowym w Seaside City. Proszę się nie martwić, już się tym zająłem! Później jeszcze porozmawiam z Grayem, żeby dopilnować absolutnej poufności.
Brandon skinął niechętnie głową, choć na jego twarzy wciąż malowała się irytacja.
— Gdzie teraz jest Elijah? — ciągnął.
Knox wyglądał jeszcze bardziej niekomfortowo. — Tego nie wiem. Elijah nie pozwolił nikomu iść za sobą, a kiedy spróbowałem skorzystać z lokalizatora, odkryłem, że już go wyłączył. Musiał go znaleźć i znowu zhakować!
Brandon milczał przez kilka sekund, po czym wydał polecenie. — Niech dział techniczny opracuje nowy, kiedy wrócimy. Skoro nawet Elijah potrafi go złamać, to są kompletnie bezużyteczni.
– Oczywiście, proszę pana.
Knox natychmiast przyjął polecenie, choć w duchu wyrzucał z siebie złość: „To nie tak, że dział techniczny jest bezużyteczny — po prostu Elijah jest zbyt genialny!”
Dziecko dopiero co skończyło pięć lat, a już miało imponujące umiejętności hakerskie!
Jak ktokolwiek miał za tym nadążyć?
Nieświadomy wewnętrznego monologu Knoxa Brandon sięgnął po telefon, żeby zadzwonić do Elijaha.
W tym czasie Elijah właśnie wchodził do windy z Candice, kierując się na piętro, na którym znajdował się gabinet dziekana.
Kiedy telefon zadzwonił, odebrał od razu.
– Tatusiu!
W głosie Elijaha brzmiała wyjątkowa radość.
– Elijah, gdzie ty uciekłeś?
Lodowaty głos Brandona zabrzmiał krystalicznie wyraźnie.
Winda była mała, a Elijah miał ustawioną głośność na tyle wysoko, że Candice słyszała każde słowo.
Zastygła, niemal pewna, że się przesłyszała.
Ale ten głos był nie do pomylenia.
Czy to był Brandon, ten zdradzający śmieć?
To nie mogła być aż taka zbieżność, prawda?
Elijah, nieświadomy szoku Candice, odparł:
– Znudziło mi się czekać, więc poszedłem się trochę przejść. Tato, mam świetną wiadomość! Poznałem superpiękną panią, która jest cudowną lekarką i ma niesamowite umiejętności. Już ją przekonałem, żeby przyszła cię leczyć!
Z podekscytowania niemal podskakiwał, dzieląc się tą wspaniałą nowiną.
Gdy Candice to usłyszała, poczuła, jakby szok miał jej rozerwać skórę na głowie.
Nigdy by nie pomyślała, że chłopczyk, którego spotkała, jest synem Brandona!
Ten palant miał już dziecko w takim wieku?
Stała jak rażona, a Elijah zdążył już powiedzieć Brandonowi, gdzie są.
Chłodny głos odpowiedział:
– Zaczekaj tam, kiedy wyjdziesz z windy. Nie włócz się. Idę po ciebie.
Po tych słowach się rozłączył.
Schowawszy telefon, Elijah odwrócił się do Candice i powiedział:
– Mój tatuś zaraz tu będzie! Wkrótce go poznasz!
W Candice kłębiły się emocje.
Dopiero teraz uświadomiła sobie, że twarz Elijaha to miniaturowa wersja twarzy Brandona.
Jak mogła tego wcześniej nie zauważyć?
A kiedy spotkała go po raz pierwszy, słyszała, jak ludzie plotkowali o „największej elicie Seaside City”.
Dlaczego od razu nie skojarzyła tego z rodziną Obelonów?
Nie chciała mieć z Brandonem nic wspólnego!
Wyraz twarzy Candice pociemniał.
Obietnicę, którą dopiero co złożyła, będzie musiała złamać.
Z przepraszającym spojrzeniem powiedziała:
– Przepraszam, ale muszę wycofać się ze swojego słowa. Właśnie sobie przypomniałam, że mam pilną sprawę do załatwienia, więc jednak nie będę mogła zbadać twojego taty.
Winda dojechała już na ich piętro.
Wyprowadziwszy Elijaha na korytarz, dodała:
– Naprawdę przepraszam, ale muszę już iść!
– Co?
Elijah znieruchomiał, odruchowo próbując ją zatrzymać.
– Zaczekaj!
Ale Candice już wcisnęła przycisk windy i umknęła.
Czuła się winna wobec Elijaha.
W końcu poprosił ją tak szczerze.
Ale tym mężczyzną był Brandon.
Naprawdę nie chciała kolejnych uwikłań.
Candice przyjechała do Seaside City nie tylko po to, by przeprowadzić tę operację, lecz przede wszystkim z powodu projektu badań farmaceutycznych swojej firmy.
Jej biologiczny ojciec nosił nazwisko Mortimer i był głową rodu Mortimerów, czołowej dynastii medycznej Silverlight City.
Grupa Mortimer rozpoczęła działalność od farmaceutyków, a dziś jej przedsięwzięcia obejmowały zioła lecznicze, sprzęt medyczny, szpitale i rozwój leków — wszystkie obszary związane z ochroną zdrowia.
Tym razem jedna ze spółek zależnych prowadziła szczególnie trudny projekt farmaceutyczny, który wymagał jej udziału.
Choć wracała na dobrze znany grunt, ludzie z jej przeszłości dawno już zostali porwani przez nurt czasu!
Dlatego Candice nie miała wyjścia i musiała niechętnie odmówić prośbie Elijaha.
