Rozdział 289

Spojrzenie Arthura pozostawało niezmiennie twarde, gdy wpatrywał się w stojącą przed nim Xavię. Płakała, wyglądała żałośnie i krucho, a jednak z jakiegoś powodu wzbudzało to w nim tylko nikły błysk irytacji.

Zawahał się na moment, po czym odezwał się spokojnym, równym tonem:

– To, co się wtedy stał...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie