Rozdział 2

Dante's punkt widzenia

Siedzę w swoim domowym biurze, rozmawiając z moim trzecim w dowodzeniu.

Dziś jest dzień, w którym wysłałem jego i kilku innych członków, aby zlikwidowali gang, który przez rok sprawiał nam tylko kłopoty.

To szaleństwo, przez ostatni rok ten gang nieustannie atakował nasze przesyłki, które meksykańska mafia nam wysyłała.

Nie rozumiem, jak nagle nabrali odwagi, żeby to robić, ale teraz mamy tego dość.

My i meksykańska mafia połączyliśmy siły, aby ich zlikwidować, więc wysłałem tam kilku moich najlepszych ludzi, aby pomogli.

Sam: "Dobrze, Don, zaraz zaczynamy atak, porozmawiamy, gdy zakończymy misję." Powiedział swoim typowym biznesowym tonem.

Ja: "Zrozumiałem, powodzenia." Odpowiedziałem swoim biznesowym głosem.

Rozłączyłem się i usiadłem z powrotem w fotelu.

Nie mogę się doczekać, aż pozbędziemy się tego parszywego gangu, który sprawiał mi kłopoty przez rok.

A kiedy się z nimi skończymy, będą żałować, że z nami zadzierali.

Byli trudni do namierzenia, ale kiedy zorientowaliśmy się, że lubią zmieniać lokalizacje co jakiś czas, udało nam się ich namierzyć.

Kontynuowałem pracę nad papierami, czekając na wiadomości od Sama o dobrze wykonanej robocie.

Około 15 minut później znowu zadzwonił na wideorozmowę, szczerze mówiąc, jestem zaskoczony, że zadzwonił tak szybko.

Sam: "Don, oczyściliśmy główną bazę Death Skull, lidera tu nie ma, ale natknęliśmy się na dwie osoby trzymane w niewoli i myślę, że musisz to zobaczyć." Powiedział, patrząc na coś za telefonem.

Ja: "Co się dzieje, Sam?" Zapytałem ciekawie, to nie w stylu Sama, żeby dzwonić tak szybko, więc musi to być ważne.

Sam: "Poczekaj, zanim ci pokażę." Powiedział, a potem zobaczyłem, że zdejmuje swoją kurtkę i daje ją jednemu z innych mężczyzn w pokoju.

Następnie obrócił kamerę, aby pokazać mi, o czym mówił.

Sam: "Don, myślę, że znaleźliśmy twoje zaginione rodzeństwo!" Słyszałem, że Sam miał uśmiech na twarzy, mimo że teraz go nie widzę.

Ale słysząc te słowa od niego, przestałem oddychać.

Zobaczyłem dwie osoby, dziewczynę w ramionach Emiliano, jednego z członków meksykańskiej mafii, a dziewczyna miała kurtkę Sama na sobie i była nieprzytomna.

Zobaczyłem Clive'a i Lucasa, trzymających chłopca, który również bliski jest utraty przytomności, i oboje wyglądają znajomo, jakbyśmy mieli wiele wspólnych cech twarzy.

Brak mi słów na to, co widzę, nie mogę uwierzyć, że w końcu znaleźliśmy Elinę i Iana, a potem widząc stan, w jakim się znajdują.

Moje serce pękło, widząc tych dwoje młodych ludzi w takim stanie. A jeśli rzeczywiście są moim rodzeństwem, bez wątpienia upewnię się, że lider gangu Death Skull będzie martwy, gdy tylko go dorwę.

Ja: "Przyjadę do Meksyku tak szybko, jak to możliwe, zapewnijcie im pomoc i utrzymujcie ich w bezpieczeństwie." Powiedziałem, zaczynając zbierać najważniejsze rzeczy potrzebne na podróż do Meksyku.

Alejandro: "Przywieziemy ich do nas, więc gdy twój samolot wyląduje, przyjdź do naszego miejsca, a my zadbamy o ich rany i utrzymamy ich bezpiecznych w międzyczasie." Powiedział z uśmiechem mój dobry przyjaciel i don meksykańskiej mafii, który jest jak brat dla mnie.

Ja: "Dziękuję, Alejandro, zobaczymy się za kilka godzin. Proszę, zrób test DNA na wszelki wypadek, ale zgadzam się, mają cechy naszej rodziny." Powiedziałem, zaczynając wychodzić z biura.

Sam: "Zadamy o nich i zobaczymy się za kilka godzin, Don." Sam powiedział z uśmiechem, a ja skinąłem głową zanim zakończyliśmy rozmowę.

Pospiesznie wysłałem szybki SMS do moich pilotów, żeby przygotowali samolot do startu jak najszybciej.

Wysłałem również wiadomość do naszego osobistego lekarza, żeby był gotowy jak najszybciej, ponieważ potrzebuję go na misję.

Nie mogę się doczekać, aż dotrę do Meksyku i zobaczę, czy to rzeczywiście są moi zaginieni rodzeństwo, ale nie powiem reszcie rodziny, dopóki nie będę pewny.

Potem wszedłem do biura taty.

"Dante, wszystko w porządku?" Tato zapytał, patrząc na mnie z niepokojem.

"Tak, wszystko jest w porządku, muszę tylko jechać do Meksyku w interesach z Meksykanami i potrzebuję zabrać naszego lekarza ze sobą." Wyjaśniłem.

"No dobrze, bądź ostrożny i daj znać, jeśli będziesz potrzebował więcej pomocy." Tato powiedział, zaczynając znowu patrzeć na dokumenty na swoim biurku.

"Będę, zaraz wychodzę, dbaj o wszystkich, dopóki nie wrócę." Powiedziałem do taty, już zaczynając wychodzić z jego biura.

"Do zobaczenia w domu, synu." Tato powiedział, a ja wyszedłem z biura, a potem z domu.

Mój kierowca już czekał na mnie, podobnie jak nasz osobisty lekarz, więc wsiadłem do samochodu i ruszyliśmy na lotnisko.

Kiedy dotarliśmy na lotnisko, mój kierowca otworzył drzwi, strażnicy zabrali niewielki bagaż z bagażnika do samolotu.

Potem ja, nasz osobisty lekarz Derick, oraz mój prywatny kierowca Fabian wsiedliśmy do samolotu, gdzie przywitali nas nasi prywatni piloci Alfred i Riley.

Po tym, jak kilku strażników również weszło na pokład, wystartowaliśmy.

I choć próbowałem zająć się pracą, nie mogłem przestać myśleć o dwójce dzieci, które widziałem podczas rozmowy wideo z Samem.

Naprawdę potrzebuję, żeby to byli moi mali bracia.

Tak bardzo za nimi tęskniłem odkąd zniknęli i modlę się, żeby nie byli z tymi łajdakami przez cały czas.

"Wiesz, że nie jestem osobą, która kwestionuje twoje rozkazy, Don, ale dlaczego potrzebujesz mnie na tę podróż?" Derick spojrzał na mnie z uniesioną brwią, a ja wziąłem głęboki oddech.

"Podczas ataku na główną kryjówkę Głowy Śmierci, nasi ludzie i meksykańska mafia natknęli się na dwójkę młodych ludzi przetrzymywanych w niewoli. Z ich obrażeń wynika, że byli tam już od dłuższego czasu. Głównym powodem, dla którego jesteś teraz ze mną, jest to, że mają wiele cech naszej rodziny i mamy przeczucie, że to nasi zaginieni bracia." Wyjaśniłem, a zarówno Fabian, jak i Derick spojrzeli na mnie zszokowani, jakby nie mogli uwierzyć w to, co właśnie im powiedziałem.

"Więc zostali odnalezieni?" Fabian zapytał zszokowany, a łzy szczęścia pojawiły się w jego oczach, a Derick spojrzał na mnie również ze łzami w oczach, czekając na moją odpowiedź.

Poprzedni Rozdział
Następny Rozdział