Świt.

Każdy instynkt we mnie krzyczy, żeby się ruszyć. Przebić się przez tych strażników, szturmować jaskinię i wyciągnąć ją siłą samej woli. Ale ręka Zazdrości wciąż mocno trzyma mnie za ramię, uziemiając mnie jak łańcuch wykuty z cierpliwości i krwi.

„Czekamy,” mówi, nie odrywając oczu od wejścia do jas...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie