Poranek.

Elliot

Budzę się na potężny huk. Coś pomiędzy grzmotem a huraganem uderzającym w nasze drzwi. Podskakuję, na wpół śpiący, serce wali jak młot. Macey piszczy obok mnie, szukając po omacku prześcieradła. Zanim zdążę się przykryć, Envy wpada do pokoju z jedną ręką na oczach, a drugą machając dziko ...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie