Rozdział 87 Avery

Avery

Im dłużej Joyce gada, tym bardziej zapominam, gdzie właściwie jestem.

W końcu lądujemy rozłożone na moim łóżku, półmisek między nami jest już do połowy opróżniony, a Kuro wtula się w mój bok. Bezmyślnie podsuwam mu małe kawałki owoców, a jego uszy drgają za każdym razem, kiedy poruszam...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie