
Być kochaną przez Trzech, których się bałam
Harper Rivers · W trakcie · 502.5k słów
Wstęp
Teraz ścigają ją pradawni Tytani — stwory z legend, które nigdy nie powinny były stać się prawdziwe — a ratuje ją trzech zabójczo niebezpiecznych braci związanych krwią, magią i sekretami. Damien jest lodowaty i okrutny, święcie przekonany, że coś ukrywa. Ezra, jej niechętny obrońca, gotów jest pójść pod prąd własnej krwi dla niej. A Rowan… nie bez powodu nosi kaganiec.
Mówią, że jest naznaczona. Wybrana. Że Tytani chcą jej za to, kim jest — albo za to, w co się zmienia.
Ona mówi, że chce tylko wrócić do domu.
Ale miłość pośród ruin to igranie z ogniem, a Avery zaraz się nauczy:
końca świata nie da się przeżyć, nie pękając — albo nie zostając czyjąś zdobyczą.
Rozdział 1
Avery
— To… to ta ma kawa ma tak smakować?
Dziewczyna mówi to, wpatrując się w kubek, jakby ten miał jej zaraz odpyskować.
Zatrzymuję się przy skraju stolika i zerkam w dół. Kawa wygląda dokładnie tak samo jak przez całą noc — czarna, parująca, zajęta sobą. Ona nawet na mnie nie patrzy, tylko dalej marszczy brwi nad filiżanką, jakby ta osobiście ją obraziła.
— Tak — mówię. — To jest kawa.
W końcu podnosi wzrok. Włosy ułożone idealnie, błyszczyk jak tafla, ten rodzaj luzackiej pewności siebie, która bierze się z tego, że nigdy nie musiała pytać, ile coś kosztuje. Jej koleżanki siedzą odchylone, obserwują. Jedna już się półgębkiem uśmiecha, jakby liczyła, że z tego wyjdzie historia do obgadania później.
— No cóż — mówi dziewczyna, stukając w rant jednym, idealnie wypielęgnowanym paznokciem — smakuje jak spalenizna.
— Przepraszam — odpowiadam, a mój głos z automatu jest uprzejmy. — Mogę przynieść świeżą.
— Już miałam świeżą.
Zawieszam się na moment, po czym kiwam głową. — Mogę przynieść pełen kubek z innego dzbanka.
Przechyla głowę. — Wy w ogóle czyścicie ten ekspres? Czy po prostu… dolewacie, dolewacie, aż padnie?
Utrzymuję uśmiech. Mam dobry uśmiech. Ćwiczony latami. — Czyścimy go co noc.
Nie wygląda na przekonaną. — Po prostu dziwne. Kawa nie powinna tak smakować. No nie wiem, byłaś kiedyś w Starbucksie? Tak to powinno wyglądać.
Myślę o wszystkich rzeczach, których kawa nie powinna mieć w smaku — w tym o roszczeniowości — ale żadnej z nich nie wypowiadam. — Przyniosę pani kolejną. Na koszt firmy.
Wzdycha, jakbym ją tym strasznie zmęczyła. — Dobra. Ale jak znowu będzie ohydna, to będę musiała porozmawiać z twoim kierownikiem.
— O rany — mówię. — Tylko nie groźba kierownika.
Mruży na mnie oczy. — Ty sobie ze mnie kpisz?
Patrzę jej w oczy i trzymam spojrzenie o ułamek sekundy za długo. Potem zakładam mój najlepszy, obsługowy uśmiech. — Ależ skąd.
Odwracam się, zanim zdąży zdecydować, czy chce się kłócić.
Za ladą uśmiech spada ze mnie natychmiast. Pochylam się do przodu, opieram dłonie o krawędź blatu i wypuszczam powietrze, które trzymałam dłużej, niż w ogóle zauważyłam. Wychodzi jako niski, poirytowany dźwięk — bardziej zwierzę niż uprzejma, ludzka kelnerka.
Ciężar osiada mi na ramionach. Dłoń klepie mnie po plecach, powoli i przesadnie.
— Czemu wydajesz odgłosy grożące śmiercią? — pyta Ricky.
Zerkam na niego z boku. Opiera się o ladę — same łokcie i fatalna postawa — blond loczki wpadają mu do oczu, a on wygląda na zdecydowanie zbyt rozbawionego moją męką.
— Jeden stolik uważa, że kawa w barze mlecznym ma smakować jak starbucks za piętnaście dolców i fundusz powierniczy — mówię. — Nasza podobno smakuje rozczarowaniem i blokowiskiem.
Śmieje się. — To jeszcze nic.
Patrzę na niego i unoszę brew.
— Właśnie patrzyłem, jak jakiś brzdąc wepchnął sobie słomkę do nosa — mówi. — A potem pochylił się i próbował pić przez nią czekoladowe mleko.
Gapię się przez chwilę. — …I zadziałało?
— Nie.
— Tchórz.
Śmiech wyrywa mi się, zanim zdążę go zatrzymać — ostry i nagły. Nie chciałam obrazić dzieciaka, ale jak już wpychasz sobie słomkę do nosa, to lepiej zrób z tego jakiś użytek, no nie? Z boksu w rogu podnosi się kobiecy głos, spanikowany i piskliwy, po chwili dołącza męskie darcie się coś o głupich pomysłach i zarazkach. Dzieciak zaczyna ryczeć. Ricky zaciska usta, a ramiona mu się trzęsą.
— Musiałem odejść — mówi. — Dla własnego bezpieczeństwa.
— No — mówię, ocierając oczy. — Dobra. Wygrałeś.
Prostuję się, wygładzam fartuch i pozwalam, żeby gwar knajpy znowu ułożył się w coś, co da się znieść. — Przynajmniej zmiana już prawie się kończy.
— Prawie — mówi. — Czyli właśnie wtedy, kiedy zwykle wszystko się sypie.
Jego ramię dalej leży mi na barkach — znajome, swobodne. — Drinki po?
Patrzę na niego. Ricky zawsze był „na luzie” — taki, co nie zadaje pytań, na które nie mam ochoty odpowiadać, co rozumie, co znaczy być zmęczoną, spłukaną i mimo wszystko próbować. Czasem idziemy na drinka, czasem te drinki kończą się jego kanapą i jego łóżkiem — śmiechem, ciepłem i niczym skomplikowanym. Bez obietnic. Bez oczekiwań.
Nie mam w sobie miejsca na więcej. Nie kiedy mój kierunek z tłumaczeń pożera każdą wolną chwilę, nie kiedy czesne i czynsz, i ta nieustanna matematyka przetrwania mielą mi się z tyłu głowy.
Ricky to same długie kończyny i niespokojna energia — taki chudy, tyczkowaty typ, który i tak wygląda sportowo, jakby mógł wejść na boisko do kosza i dać radę bez wysiłku. Ma potargane loki, które nigdy nie chcą się ułożyć, i uśmiech, który działa na prawie wszystkich. Dziewczyny go zauważają. Zawsze zauważały. On nigdy nie wygląda na zdziwionego, nigdy się tym nie chwali — po prostu to się wokół niego dzieje.
Ale ze mną jest inaczej.
Jest delikatny w sposób, którego większość ludzi nie spodziewa się po kimś, kto tak łatwo przyciąga uwagę. Słucha. Dopytuje, czy na pewno wszystko okej. Pilnuje, żebym czuła się chciana, szanowana i bezpieczna, a nie tylko pożądana. Kiedy kończymy poplątani w jego prześcieradłach po zbyt wielu drinkach i zbyt dużej dawce śmiechu, traktuje mnie tak, jakbym się liczyła — jakbym nie była „kolejną nocą”, tylko kimś, z kim warto obchodzić się ostrożnie.
I dlatego ciągle wracam.
Więc drinki? Drinki mogę.
— Tak — mówię. — Chętnie.
Zanim zdąży odpowiedzieć, na ladę pada cień.
Frank stoi tam z założonymi rękami, z miną wykutą z permanentnej irytacji. Jego wzrok przeskakuje na ramię Ricky’ego, potem wraca do mnie. — My tu pracujemy — pyta — czy się kolegujemy?
— Pracujemy — mówimy równocześnie.
— Stolik dwanaście potrzebuje dolewek — dorzuca, już się odwracając. — Mniej gadania.
— Już idę.
Ricky nachyla się tylko na tyle, żeby mruknąć: — I tak warto.
Kręcę głową, chwytam dzbanek z kawą i wracam na salę, a dzwoneczek nad drzwiami dźwięczy, gdy wchodzi ktoś kolejny.
Nie wiem jeszcze, że to jest ostatnia normalna noc w moim życiu. Nie wiem, że coś pradawnego już się porusza, ani że świat, który rozumiem, zaraz pęknie i rozstąpi się na oścież.
Na razie tylko nalewam kawę i dalej się uśmiecham, wierząc — jak idiotka — że na tym wszystko się kończy.
Ostatnie Rozdziały
#439 Rozdział 439 Avery
Ostatnia Aktualizacja: 8/18/2026#438 Rozdział 438 Avery
Ostatnia Aktualizacja: 8/18/2026#437 Rozdział 437 Avery
Ostatnia Aktualizacja: 8/18/2026#436 Rozdział 436 Damien
Ostatnia Aktualizacja: 8/18/2026#435 Rozdział 435 Rowan
Ostatnia Aktualizacja: 8/12/2026#434 Rozdział 434 Ezdrasz
Ostatnia Aktualizacja: 8/12/2026#433 Rozdział 433 Avery
Ostatnia Aktualizacja: 8/12/2026#432 Rozdział 432 Damien
Ostatnia Aktualizacja: 8/12/2026#431 Rozdział 431 Ezdrasz
Ostatnia Aktualizacja: 8/5/2026#430 Rozdział 430 Avery
Ostatnia Aktualizacja: 8/5/2026
Może Ci się spodobać 😍
Alpha Leo i Serce Ognia
Uśmiech zagościł na moich ustach, uniosłam brew, przeciągając koniuszek paznokcia po jego wyrzeźbionej szczęce wyzywająco.
"Och, ale się mylisz, Niebieskooki, bo ja jestem tym koszmarem, i przyszłam, żeby zrobić ci piekło z życia. Nie boisz się, co?"
Lodowate niebieskie oczy spotkały się z moimi nie mrugającymi jasnoniebieskimi.
"Ostrzegam cię, nie zadzieraj ze mną." Warknął.
"Och? Ale rzecz w tym, że zawsze robię to, czego nie powinnam."
Azura Rayne Westwood. Znana ze swoich diabelskich sposobów i dzikiej osobowości, była najmłodszym dzieckiem sławnej pary Westwood. Od czasów Akademii, wieści o jej wybrykach rozchodziły się szybko i daleko, ale w młodej dziewiętnastoletniej kobiecie kryło się znacznie więcej.
Szkielety przeszłości nigdy nie zostają pochowane, a życie nie jest tak beztroskie, jak Azura je przedstawia. Kiedy demony z jej przeszłości zaczynają utrudniać życie, popełnia jeszcze większy błąd. Spędza noc pełną intensywnej pasji nieświadomie z niesławnym, kamiennosercym Leo Rossim, co zmienia jej życie na zawsze.
Kiedy Leo dowiaduje się, że kobieta, z którą spędził noc, pochodzi z jednego z watah, które najbardziej nienawidzi, odwraca się od niej, ale zapomina o jednym bardzo istotnym szczególe; Azura nie była aniołem, a kiedy zadzierasz z Diabłem Westwood, jesteś związany na całe życie.
W podróży pełnej pasji, ognia, siły i odrzucenia, kto zwycięży?
Młoda dziewczyna z sercem ognia, czy Alfa, który nie zna nic poza nienawiścią i pogardą?
CEO Nad Moim Biurkiem
„Wiem, że tak.”
„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”
„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”
„A jeśli świat stanie w ogniu?”
Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.
„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”
Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.
Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.
Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.
I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.
Aż zaczął się przyglądać.
Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.
Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.
To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.
Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
Po Jednej Nocy z Alfą
Myślałam, że czekam na miłość. Zamiast tego, zostałam zgwałcona przez bestię.
Mój świat miał rozkwitnąć podczas Festiwalu Pełni Księżyca w Moonshade Bay – szampan buzujący w moich żyłach, zarezerwowany pokój hotelowy dla mnie i Jasona, abyśmy wreszcie przekroczyli tę granicę po dwóch latach. Wślizgnęłam się w koronkową bieliznę, zostawiłam drzwi otwarte i położyłam się na łóżku, serce waliło z nerwowego podniecenia.
Ale mężczyzna, który wszedł do mojego łóżka, nie był Jasonem.
W ciemnym pokoju, zanurzona w duszącym, pikantnym zapachu, który sprawiał, że kręciło mi się w głowie, poczułam ręce – pilne, gorące – palące moją skórę. Jego gruby, pulsujący członek przycisnął się do mojej mokrej cipki, a zanim zdążyłam jęknąć, wbił się mocno, brutalnie rozdzierając moją niewinność. Ból palił, moje ściany zaciskały się, gdy drapałam jego żelazne ramiona, tłumiąc szlochy. Mokre, śliskie dźwięki odbijały się echem z każdym brutalnym ruchem, jego ciało nieustępliwe, aż zadrżał, wylewając się gorąco i głęboko we mnie.
"To było niesamowite, Jason," udało mi się powiedzieć.
"Kto do cholery jest Jason?"
Moja krew zamarzła. Światło przecięło jego twarz – Brad Rayne, Alfa Stada Moonshade, wilkołak, nie mój chłopak. Przerażenie dławiło mnie, gdy zdałam sobie sprawę, co zrobiłam.
Uciekłam, ratując swoje życie!
Ale kilka tygodni później, obudziłam się w ciąży z jego dziedzicem!
Mówią, że moje heterochromatyczne oczy oznaczają mnie jako rzadką prawdziwą partnerkę. Ale nie jestem wilkiem. Jestem tylko Elle, nikim z ludzkiej dzielnicy, teraz uwięzioną w świecie Brada.
Zimne spojrzenie Brada przygniata mnie: „Noszisz moje dziecko. Jesteś moja.”
Nie mam innego wyboru, muszę wybrać tę klatkę. Moje ciało również mnie zdradza, pragnąc bestii, która mnie zrujnowała.
OSTRZEŻENIE: Tylko dla dojrzałych czytelników
Polowanie Alfy
Jeśli zostanie zdobyta, będzie jego. Jeśli nie, wróci w hańbie i zostanie wykluczona ze swojej watahy.
Hazel zna obyczaje Alf, będąc córką Bety, ale nie przewiduje obecności Króla Lykanów. Przywódca wszystkich bierze udział w swoim pierwszym polowaniu, a ona jest jego zdobyczą.
Ostrzeżenie: Ta książka zawiera DUŻO treści dla dorosłych, takich jak mocny język, wyraźne sceny seksualne, przemoc fizyczna i psychiczna, BDSM, itp.
Po Romansie: W Ramionach Miliardera
W moje urodziny zabrał ją na wakacje. Na naszą rocznicę przyprowadził ją do naszego domu i kochał się z nią w naszym łóżku...
Zrozpaczona, podstępem zmusiłam go do podpisania papierów rozwodowych.
George pozostał obojętny, przekonany, że nigdy go nie opuszczę.
Jego oszustwa trwały aż do dnia, kiedy rozwód został sfinalizowany. Rzuciłam mu papiery w twarz: "George Capulet, od tej chwili wynoś się z mojego życia!"
Dopiero wtedy panika zalała jego oczy, gdy błagał mnie, żebym została.
Kiedy jego telefony zalały mój telefon później tej nocy, to nie ja odebrałam, ale mój nowy chłopak Julian.
"Nie wiesz," zaśmiał się Julian do słuchawki, "że porządny były chłopak powinien być cichy jak grób?"
George zgrzytał zębami: "Daj mi ją do telefonu!"
"Obawiam się, że to niemożliwe."
Julian delikatnie pocałował moje śpiące ciało wtulone w niego. "Jest wykończona. Właśnie zasnęła."
Syreny Mafii
Vernon zamarł, kuszące uczucie niespodziewanego pocałunku Nixxona odbierało mu mowę.
„Pocałunek...” wyszeptał, bez tchu.
„Dobrze się czuję, kiedy cię całuję, Vernon,” wyszeptał Nixxon i... pocałował go ponownie.
Nixxon uciekł ze swojego podwodnego królestwa, desperacko pragnąc zerwać wszelkie więzi z oceanem. Ale ludzki świat nie był tą wolnością, jaką sobie wyobrażał... to była inna forma klatki. Schwytany przez Vernona, bezwzględnego szefa mafii, który wziął go za szpiega lub broń, Nixxon szybko zrozumiał, że jego przetrwanie zależy od tego, jak dobrze potrafi udawać i jak szybko może się uczyć.
Na początku Vernon widział w Nixxonie jedynie zagrożenie... dziwnego mężczyznę bez przeszłości, bez dokumentów, z nienaturalnym sposobem poruszania się. Ale im więcej go przesłuchiwał, tym bardziej frustrująco nieodparty stawał się Nixxon. Był zarówno naiwny, jak i bystry, buntowniczy, ale dziwnie zafascynowany ludzkim życiem. A co najgorsze, patrzył na Vernona, jakby był kimś, kogo warto poznać.
Zmuszony do trzymania Nixxona blisko, Vernon staje się jego niechętnym przewodnikiem po ludzkim świecie... ludzką encyklopedią; odpowiadając na niewinne, lecz niebezpieczne pytania. Co to jest głód? Dlaczego ludzie kłamią? Co to znaczy kochać?
Ale kiedy Vernon w końcu odkrywa prawdę o Nixxonie... kim jest, czym jest... stoi przed wyborem: uwolnić człowieka, którego kiedyś uważał za wroga... albo zakuć go w jeszcze ściślejsze kajdany, zanim zostanie mu odebrany.
Bo coś mu mówi, że Nixxon nie uciekał tylko przed oceanem. Coś gorszego nadchodzi po niego.
A Vernon nie wie, czy chce uratować Nixxona... czy zatrzymać go na zawsze.
Pieśń serca
Wyglądałam silnie, a mój wilk był absolutnie przepiękny.
Spojrzałam w stronę, gdzie siedziała moja siostra, a ona i reszta jej paczki mieli na twarzach wyraz zazdrosnej furii. Następnie spojrzałam w górę, gdzie byli moi rodzice, którzy patrzyli na moje zdjęcie z takim gniewem, że gdyby spojrzenia mogły podpalać, wszystko by się spaliło.
Uśmiechnęłam się do nich złośliwie, a potem odwróciłam się, by stanąć twarzą w twarz z moim przeciwnikiem, wszystko inne przestało istnieć poza tym, co było tutaj na tej platformie. Zdjęłam spódnicę i kardigan. Stojąc tylko w topie i rybaczkach, przyjęłam pozycję bojową i czekałam na sygnał do rozpoczęcia -- Do walki, do udowodnienia, i do tego, by już się nie ukrywać.
To będzie zabawa. Pomyślałam, z uśmiechem na twarzy.
Ta książka „Heartsong” zawiera dwie książki „Wilczy Śpiew Serca” i „Czarodziejski Śpiew Serca”
Tylko dla dorosłych: Zawiera dojrzały język, seks, przemoc i nadużycia
Zemsta Opuszczonej Luny
– Bella. Ton Ethana się zmienił, nabierając tej ostrzegawczej nuty, którą znałam aż za dobrze. – Faye jest teraz wrażliwa. Przeraża ją, że będziesz miała do niej żal, że to podzieli watahę. Ostatnia rzecz, jakiej chce, to żeby to dziecko stanęło między nami.
– W takim razie nie powinieneś był tego robić. – Spojrzałam mu prosto w oczy, pozwalając mu zobaczyć lód w moich. – Wróć do swojego syna.
– Do kurwy nędzy. – Przeczesał włosy dłonią. – Ile razy mam powtarzać… to było sztuczne zapłodnienie. Użyli mojego nasienia, tak, ale Faye i ja nigdy…
Bella parsknęła chłodno. Tak bezczelne kłamstwa. Jej partner miał romans z partnerką swojego brata, a cała jego rodzina pomogła wypchnąć Bellę z niczym, tylko po to, żeby zrobić miejsce kochance i pozwolić jej zająć należną pozycję. Biedny głupiec – sądził, że Bella to tylko niechciana adoptowana córka, którą łatwo zbyć i kontrolować. Nigdy nie wiedział, że komputerowym geniuszem, którego szukał, była jego własna Luna.
Skoro się skalał, Bella miała dość. Odrzuciła go i odzyskała to, co było jej, wspinając się na szczyt z pomocą Victora, który od lat potajemnie był w niej zakochany.
Kiedy Ethan próbował ją odzyskać: – Nie chcesz, żeby nasze dziecko dorastało bez ojca.
Bella uśmiechnęła się szyderczo. – Ojcem dziecka nie jesteś ty.
Omegi z Haven
Tak mi obiecywali. Kiedy straciłam rodziców w wieku czternastu lat, zostałam wysłana do Haven i obiecano mi cały świat. Jednak kiedy nadszedł mój czas, wataha, którą wybrałam, odurzyła mnie i sprzedała. Obudziłam się w klatce, obok rzędów innych Omeg. Czekałam tam przez dwa lata, aż w końcu nadszedł mój numer. Dziś wieczorem idę na aukcję...
To znaczy, dopóki mój strażnik nie wpadł pijany i nie zobaczyłam swojej szansy na ucieczkę. Byłam jednak zbyt słaba, a gdy mnie złapał i obiecał zatrzymać dla siebie, pomyślałam, że moja szansa na wolność przepadła. Wtedy czterech Alfów wpadło i uratowało mnie, ale moje problemy dalekie były od zakończenia.
Jestem zbyt niebezpieczna, żeby mnie zostawić przy życiu, ale nie mogę zaufać jedynemu miejscu w tym kraju, które miało mnie chronić. Poza tym, ci Alfowie wcale nie są typem watahy, której mogłabym zaufać lub wybrać na całe życie. Są brutalni i szorstcy. Jednak obiecują mi pomoc i ochronę, aż uzyskam sprawiedliwość, a ja zamierzam skorzystać z ich oferty. Mam jedno życzenie... Chcę, żeby nauczyli mnie być tak zła jak oni. Chcę być kimś, kogo ludzie, którzy mnie skrzywdzili, będą się bać.
Piekło nie zna większej furii niż zraniona Omega... czy coś w tym stylu.
Nazywam się Elise i zaraz dostanę swoje nieszczęśliwe zakończenie.
(Ta historia rozgrywa się w tym samym uniwersum co "Najpiękniejszy Dźwięk", a obie książki zostały teraz połączone jako "Omegi z Haven" dla lepszego odbioru:D)
Desperackie Pościgi Prezesa
Myślałam, że Seth jest moim światem, ale jego zdrady zniszczyły trzy lata oddania.
Miałam dość. Rozwód, bez oglądania się za siebie. Wtedy on spanikował. Zaczął mnie ścigać, nie chciał odpuścić.
Więc kim dla ciebie jestem, Seth? Nie chciałeś mnie, kiedy cię kochałam. Teraz, kiedy już mi przeszło, nie dasz mi spokoju?
Za późno.
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
Kontratak Prawdziwej Dziedziczki
Kiedy przyszła na świat, przez pomyłkę trafiła do niewłaściwej rodziny i doszło do podmiany noworodków. Jednak po osiemnastu latach rodziny w to zamieszane odkryły tę pomyłkę. Sprawiło to, że jej nieprawdziwa rodzina zaczęła ją źle traktować, gdy jeszcze z nimi mieszkała.
Gdy jej prawdziwa rodzina ją odnalazła, natychmiast kazano jej się wynosić. Wyśmiewali ją, przekonani, że jej prawdziwa rodzina jest biedna, i drwili z niej.
Tyle że okazało się, że jej prawdziwa rodzina należy do najbogatszych w Mayfield, a jej dawna rodzina nawet nie zbliża się do ich poziomu.
Po ponownym zjednoczeniu rodziny jej prawdziwi rodzice błagali ją, by pozwoliła im zatrzymać fałszywą dziedziczkę, Kierę, jako część rodziny.
Wygląda jednak na to, że fałszywa dziedziczka nie jest zadowolona z faktu, że prawdziwa dziedziczka wróciła, i nie potrafi powstrzymać się od intryg przeciwko Elenie, jednocześnie utrzymując niewinną, potulną fasadę.
Niestety dla niej Elena również nie zamierzała pozwolić się zastraszać i była gotowa zrobić wszystko, by obnażyć jej knowania, odbierając przy tym wszystko, co słusznie należy do niej.












