Rozdział 71 Koniec z dyskusją

Violet

W domu panuje cisza w taki sposób, że aż czuć, że jest zamierzona.

Nie kojąca. Nie senna. Po prostu trzymana krótko.

Kręcę się po kuchni grubo po północy, boso, owinięta w za duży sweter, który pachnie ledwo wyczuwalnie proszkiem do prania i czyimś cudzym życiem. Światła są przygaszo...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie