Rozdział 1 ROZDZIAŁ PIERWSZY

PERSPEKTYWA EMILY

Jęcząc, zamrugałam, a w głowie dudniło mi tak, jakby ktoś walił mnie młotem. Potarłam kciukiem czoło, próbując uciszyć ból. Otwierając oczy na dobre, rozejrzałam się dookoła. Byłam w swoim pokoju, tym, który dzieliłam z moim partnerem w siedzibie watahy. Wczoraj odbyła się jego koronacja na nowego Alfę Srebrnego Półksiężyca.

Czułam na talii silną, umięśnioną dłoń. Uśmiechnęłam się — wiedziałam, że to Stefan. Pamiętałam, że wypiłam kieliszek wina, a jednak łomot w głowie sugerował, że mogło być tego więcej. Czy ja i Stefan wróciliśmy do pokoju?

Nie miałam jednak żadnych wspomnień na ten temat. Właściwie ostatnie, co pamiętałam z wczorajszej uroczystości, to że stałam u boku Stefana, kiedy koronowano mnie na Lunę watahy Srebrnego Półksiężyca. Pocałowałam go krótko, po czym zostawiłam go, by rozmawiał z innymi przywódcami watah, którzy przybyli na świętowanie.

Pamiętałam, jak wzięłam kieliszek wina od jednego z kelnerów, kiedy rozmawiałam z panną Celine Denovą, córką Alfy Castora Denovy, jednego z naszych najsilniejszych sojuszników. Od tamtego momentu w mojej głowie panowała już tylko pustka.

Westchnęłam, po czym odwróciłam się, by przywitać mojego partnera z rana. Zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć, krzyknęłam na widok twarzy przede mną, budząc go przy tym.

Zacisnęłam mocno koc wokół siebie i zamrugałam, próbując pojąć to, co widzę. Zamiast mojego męża i partnera leżałam w łóżku z Romanem Fisherem, betą naszej watahy i najlepszym przyjacielem Stefana.

Wyskoczył z łóżka, a na jego twarzy malował się czysty szok.

— Emily, co się dzieje? — zapytał.

Ja tymczasem byłam zbyt oszołomiona, by odpowiedzieć. Stał przede mną zupełnie nagi. Zamknęłam oczy, próbując się uspokoić, żebym mogła zracjonalizować tę sytuację. Zanim którekolwiek z nas zdążyło cokolwiek powiedzieć, drzwi się otworzyły z impetem. Stefan stał w progu z szeroko otwartymi ustami, z twarzą zastygłą w twardej, napiętej linii, gdy patrzył na mnie i Romana w tej kompromitującej sytuacji.

W mgnieniu oka dopadł Romana i zaczął okładać go pięściami z całej siły. Między nimi wybuchła szarpanina, a ja wstałam, wciąż kurczowo trzymając koc wokół nagiego ciała. Byłam zdezorientowana i przerażona, więc pobiegłam w ich stronę.

— Proszę! Przestań, Stefan! — krzyczałam, wołając go po imieniu, płacząc i przyciskając dłoń do brzucha. Krew lała się z Romana, a on tylko leżał, przyjmując każdy cios. W takim tempie Stefan zabije go, zanim dowiemy się, co się właściwie stało. Stefan przerwał, spojrzał na mnie spode łba i z nieludzką prędkością znalazł się tuż przede mną, zaciskając dłoń na moim gardle. Drapałam jego rękę, a łzy spływały mi po policzkach.

— Jak mogłaś mi to zrobić? — warknął. Złość miał wypisaną na twarzy. W tym czasie członkowie watahy, przyciągnięci hałasem, zebrali się dookoła.

— Proszę… proszę… — wydusiłam, walcząc o oddech. Czułam, jak uchodzi ze mnie życie, gdy dusił mnie coraz mocniej. Dopiero kilku naszych wojowników zdołało odciągnąć go od mojego gardła.

Zakaszlałam głośno, pocierając szyję, by złagodzić ból. Próbowałam wyciągnąć rękę do Stefana, ale cofnął się. Odwrócił ode mnie wzrok, zaciskając mocno powieki, jakby powstrzymywał się przed uduszeniem mnie na śmierć.

— Wrzucić ich do lochu, dopóki nie zdecyduję, co zrobić z tymi świniami — powiedział, po czym pomaszerował na zewnątrz.

Mnie i Romana wywleczono przez siedzibę watahy. Nie dano mi nawet czasu, by włożyć coś przyzwoitego. Trzymałam koc tak mocno, jak tylko mogłam, próbując ocalić resztki godności, gdy ciągnięto mnie jak przestępczynię do lochu naszej watahy.

Na twarzach przyjaciół i bliskich malowało się współczucie. Było oczywiste, jaki los mnie czeka. Stefan był silnym i dobrym przywódcą, ale wszyscy wiedzieli, co robił tym, którzy zdradzali watahę.

A ja zdradziłam go w najgorszy możliwy sposób. Wrzucili nas do oddzielnych cel. Wciąż ściskając koc, zawołałam Owena — był moim przyjacielem i wojownikiem naszej watahy. Odwrócił się, odmawiając spojrzenia na mnie.

— Proszę, muszę porozmawiać ze Stefanem. To nie jest tak, jak wygląda. Proszę, uwierz mi.

— Nie mogę tego zrobić, Emily — powiedział. — Ty najlepiej wiesz, że nie da się dotrzeć do Stefana, kiedy jest w takim stanie. Daj mu czas, żeby się uspokoił.

Osunęłam się, głośno płacząc; czułam ból, przez który przechodził mój partner. Owen westchnął, po czym opuścił loch. Próbowałam sięgnąć do Stefana przez więź łączącą partnerów, ale natychmiast zostałam zablokowana.

— Emily, tak mi przykro… Słyszałem, jak Roman krzyknął.

— Co się stało? — zapytałam go. — Nic nie pamiętam. Pamiętam tylko, że wypiłam kieliszek wina, a potem… budzę się obok ciebie.

— Ja też nic nie pamiętam z ostatniej nocy — powiedział.

Serce mi zamarło. Był moją nadzieją na to, że zrozumiem, co się wydarzyło. Byłam pewna, że z nim nie spałam; kochałam Stefana zbyt mocno, żeby zrobić mu coś takiego. Musiałam się dowiedzieć, co się stało, bo to, że oboje nie mamy żadnego wspomnienia, było zbyt podejrzane.

Chyba przysnęłam, bo Owen mną potrząsał, każąc mi wstać. Podał nam ubrania do założenia; mieliśmy zostać wezwani przed radę watahy, żeby oczekiwać na karę. Wiedziałam, że większość rady nie wyda wyroku na moją korzyść. Ba, byłam pewna, że to coś, co musieli zaplanować, bo większości z nich nie podobał się fakt, że jestem ich Luną.

Jestem sierotą uratowaną przez tę watahę, gdy miałam zaledwie dwanaście lat. Nie pamiętam, skąd pochodzę ani kim jestem. Przyjęła mnie Luna, matka Stefana, i wychowała. Pamiętam pierwszy raz, gdy Stefan się przemienił. Krzyczałam, przerażona, nie rozumiejąc, co się dzieje ani dlaczego człowiek mógł zmienić się w wilkołaka.

Luna spokojnie wyjaśniła mi, kim są i kim ja jestem, skoro znaleźli mnie w wilczej postaci. Od tamtej pory przemiana przychodzi mi z ogromnym trudem; zmieniam się tylko wtedy, gdy grozi mi śmiertelne niebezpieczeństwo. Po wizytach u wielu lekarzy żaden nie potrafił powiedzieć, dlaczego tak jest. Ja, Stefan i Roman dorastaliśmy razem; byli moimi najlepszymi przyjaciółmi, a ja zakochałam się w Stefanie.

Byłam bardzo szczęśliwa, gdy dowiedziałam się, że jest moim partnerem — ku niezadowoleniu części rady watahy, bo uważali, że jestem zbyt słaba, by zostać ich Luną. Pobraliśmy się mimo wszystko, a teraz… wszystko rozpadało mi się na oczach.

Zaciągnięto mnie przed radę. Widziałam ich twarze pochylone nade mną z szyderczym uśmiechem. Roman stał obok mnie, wyprostowany i sztywny. Wypatrywałam Stefana. Już na mnie patrzył — jego piękne oczy, które zwykle mówiły o miłości, były chłodne i odległe. Widziałam na jego twarzy obrzydzenie, gdy na mnie spoglądał.

Kazano nam wyjaśnić, co się stało, i choć gdzieś w środku wiedziałam, że nie było możliwości, żebym spała z Romanem, spuściłam głowę, a łzy spływały mi po policzkach, kiedy wyszeptałam, że nie mam żadnego wspomnienia z wczorajszego dnia.

Do sali wdarły się szydercze chichoty. Oczywiście nikt mi nie uwierzył, zwłaszcza że ja i Roman tak wygodnie „nie pamiętaliśmy”, co się wydarzyło. W desperacji błagałam Stefana, żeby mi uwierzył, szlochając głośno, patrząc po ich twarzach i mając nadzieję, że choć jedna osoba wie, że nie byłabym zdolna do czegoś tak okrutnego wobec Stefana.

Nawet matka Stefana odwróciła wzrok, odmawiając spojrzenia na mnie.

— Doszliśmy do porozumienia — powiedział Stefan. Jego wzrok wbijał się prosto we mnie, a ja nie mogłam dosięgnąć go przez naszą więź.

— Ja, Stefan Regan, Alfa watahy Srebrnego Półksiężyca, odrzucam cię, Emily Snow, jako moją partnerkę i Lunę mojej watahy. Potępiam też Romana Blacka jako betę mojej watahy, i w związku z tym oboje macie zostać natychmiast wygnani.

Osunęłam się na podłogę, krzycząc, gdy ból przelał się przeze mnie falą. Jak mógł mi to zrobić, zerwać naszą więź bez chwili wahania?

Wciąż krzyczałam jego imię, kiedy wyciągano mnie z sali. Serce rozdzierał mi ból. Zaciągnięto nas aż do granicy watahy. Odmówiłam przejścia, wiedząc, że jeśli to zrobię, będzie po wszystkim.

Jeden ze strażników uniósł pazury. Albo przejdę, automatycznie zrzekając się miana Luny watahy Srebrnego Półksiężyca, albo śmierć. Zostałam na miejscu, odmawiając odejścia; śmierć była lepsza niż życie bez Stefana.

Roman wywlókł mnie siłą, trzymając mnie mocno, gdy szarpałam się w jego uścisku. Natychmiast przekroczyliśmy granicę watahy i wszystkie więzi z watahą oraz jej członkami zostały odcięte. Krzyczałam, czując to; miałam wrażenie, że dusza zaraz opuści moje ciało, a ból gorący jak lawa płynie przeze mnie.

Stefan — to było ostatnie słowo, które wciąż mamrotałam, zanim osunęłam się, pokonana przez ból.

Następny Rozdział