Rozdział 185

Słowa nie powinny były na nią wpłynąć, a jednak jej zdradzieckie serce i tak zabiło mocniej.

– Wiem, że ich nie chcesz. Te kwiaty to nic w porównaniu z górami bukietów, które twoi wielbiciele przysyłają ci każdego ranka. Pewnie masz ich już tyle, że mogłabyś zapełnić całą kwiaciarnię. Ale to mój ma...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie