Rozdział 124

Aurora

Zapukałam do jego drzwi.

Raz.

Dwa razy.

Trzy razy.

A potem stałam tam, nasłuchując.

Nic.

Czekałam jeszcze minutę, potem kolejną. Korytarz wydawał się zbyt cichy, każda sekunda rozciągała się w nieskończoność. Podniosłam rękę, żeby zapukać ponownie, zawahałam się i opuściłam ją. Mój żołąd...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie