Człowiek wśród wilków

Człowiek wśród wilków

ZWrites · W trakcie · 355.0k słów

571
Gorące
166.7k
Wyświetlenia
5.3k
Dodano
Dodaj do Półki
Rozpocznij Czytanie
Udostępnij:facebooktwitterpinterestwhatsappreddit

Wstęp

„Naprawdę myślałaś, że się o ciebie troszczę?” Jego uśmiech był ostry, niemal okrutny.
Mój żołądek się skręcił, ale on nie skończył.
„Jesteś tylko żałosnym, małym człowiekiem,” powiedział Zayn, jego słowa były celowe, każde uderzało jak policzek. „Rozkładasz nogi dla pierwszego faceta, który raczy cię zauważyć.”
Gorąco uderzyło w moją twarz, paląc z upokorzenia. Ból ściskał moje serce — nie tylko przez jego słowa, ale przez chorą świadomość, że mu zaufałam. Że pozwoliłam sobie wierzyć, że jest inny.
Byłam taka, taka głupia.
——————————————————
Kiedy osiemnastoletnia Aurora Wells przeprowadza się z rodzicami do sennego miasteczka, ostatnią rzeczą, jakiej się spodziewa, jest zapisanie do tajnej akademii dla wilkołaków.
Moonbound Academy to nie jest zwykła szkoła. To tutaj młodzi Lykanie, Bety i Alfy szkolą się w przemianach, magii żywiołów i starożytnych prawach stada. Ale Aurora? Ona jest tylko... człowiekiem. Błędem. Nowa recepcjonistka zapomniała sprawdzić jej gatunek - i teraz jest otoczona przez drapieżników, którzy czują, że nie pasuje.
Zdeterminowana, aby pozostać niezauważona, Aurora planuje przetrwać rok bez zwracania na siebie uwagi. Ale kiedy przyciąga uwagę Zayna, mrocznego i irytująco potężnego księcia Lykanów, jej życie staje się o wiele bardziej skomplikowane. Zayn już ma partnerkę. Już ma wrogów. I zdecydowanie nie chce mieć nic wspólnego z nieświadomym człowiekiem.
Ale tajemnice w Moonbound sięgają głębiej niż linie krwi. Kiedy Aurora odkrywa prawdę o akademii - i o sobie - zaczyna kwestionować wszystko, co myślała, że wie.
Włącznie z powodem, dla którego została tutaj sprowadzona.
Wrogowie się podniosą. Lojalności się zmienią. A dziewczyna, która nie ma miejsca w ich świecie... może być kluczem do jego ocalenia.

Rozdział 1

Aurora

Nigdy wcześniej nie słyszałam takiej ciszy, jaka panowała nad Lupinhollow.

Oparłam czoło o zimną szybę samochodu. Nawet przez szkło czułam, jak las naciska na mnie - stary i ciężki. Drzewa nie były takie jak w mieście. Nie szeptały; górowały. Ciemne sosny wznosiły się po obu stronach drogi, tak gęste, że zasłaniały słońce. Było już po południu, ale wyglądało jak zmierzch.

Mama cicho nuciła razem z radiem. Jakaś delikatna indie ballada. Stukała palcami po kierownicy w rytm, podczas gdy tata chrapał na siedzeniu pasażera, z otwartymi ustami jak jaskinia. Nalegał, żeby prowadzić przez pierwsze pięć godzin podróży, a potem zasnął, gdy tylko droga zaczęła się kręcić. Typowe.

Zaciągnęłam kaptur mocniej na ramiona. Sierpień nie powinien czuć się jak październik.

Znak powitalny mignął tak szybko, że prawie go przegapiłam.

Witamy w Lupinhollow—Zał. 1812.

Czeka Cię Wilcza Zabawa!

Parsknęłam. „Serio?”

Mama tylko się uśmiechnęła, wciąż patrząc na wijącą się górską drogę. „Lokalny urok, kochanie.”

„Lokalna żenada,” mruknęłam.

Ale tak naprawdę nie byłam zirytowana. Po prostu…zmęczona. Może trochę zdenerwowana. Trochę zimno. Wszystko dzisiaj wydawało się inne - powietrze, drzewa, nawet światło słoneczne - i nie wiedziałam, czy to miasto, czy tylko ja.

Zakręciliśmy za zakrętem, a nagle, jak coś z obrazu, pojawił się widok na uczelnię.

Na początku myślałam, że to zamek. Znikąd, przez drzewa, wyłonił się ogromny kamienny budynek, pokryty bluszczem, jak coś z filmu fantasy. Miał wysokie, spiczaste dachy, stare łuki i okna tak wąskie, że wyglądały bardziej jak strzelnice niż cokolwiek innego. Nie był brzydki - w rzeczywistości był całkiem fajny - ale zdecydowanie nie wyglądał jak żadna uczelnia, którą kiedykolwiek widziałam.

Dreszcz przeszedł mi po karku.

„To tutaj,” powiedziała cicho mama, „Moonbound Academy.”

Chciałam zapytać, dlaczego tak się nazywa, ale słowa utkwiły mi w gardle. Nie chciałam brzmieć głupio, zwłaszcza że przez ostatnie sześć tygodni zachwalali to miejsce. „Najlepsza prywatna uczelnia z internatem w regionie,” mówiła mama. „Najwyższy poziom akademicki, niesamowite programy przyrodnicze, pełne stypendium - co tu nie kochać?”

Słyszałam to już wszystko. A jednak teraz, siedząc w cieniu tego mrocznego, górującego miejsca, miałam przeczucie, że coś ważnego mi umknęło.

„Wygląda bardziej jak nawiedzony klasztor niż uczelnia,” mruknęłam, tylko w połowie żartując.

Tata obudził się z chrząknięciem i przetarł twarz. „Jesteśmy?”

Mama zaparkowała na parkingu i znalazła miejsce obok innych samochodów. Wszędzie byli studenci, ciągnący walizki lub przerzucający torby przez ramiona. Spodziewałam się klasycznego klimatu szkoły z internatem - eleganckie spodnie, kardigany, może jakieś ciche dzieciaki z grubymi okularami i dużymi książkami. Ale nie. Wszyscy wyglądali, jakby właśnie zeszli z planu jakiegoś nadprzyrodzonego serialu dla młodzieży. Dużo skórzanych kurtek, bojowych butów i ciemnych cieni pod oczami, jakby to był modowy manifest.

Niektórzy się śmiali, owszem - ale nie głośno.

I wtedy zauważyłam coś jeszcze.

Gapili się na mnie.

Nie w sposób, w jaki patrzy się na nową dziewczynę. Nawet nie w sposób „kim ona jest”.

Patrzyli, jakbym była... nie na miejscu. Coś, co nie pasowało na tyle, żeby zmrużyli oczy.

Przesunęłam się na swoim miejscu.

"Nie myśl za dużo," powiedziała mama, zerkając na mnie w lusterku wstecznym. „Są po prostu ciekawi.”

Ale nie patrzyli na nią. Ani na tatę. Tylko na mnie.

Mama wyłączyła silnik. Cisza, która nastała, nie była normalną ciszą – była żywa. Taka, która sprawia, że uszy lekko dzwonią. Słyszałam wiatr poruszający się przez drzewa, jakby cały las oddychał.

"Chodź, kochanie," powiedział tata, wysiadając z samochodu i rozciągając się, jakby nie spędził godzin chrapiąc. "Znajdźmy biuro główne.”

Wyszłam z samochodu, żwir chrzęścił pod moimi tenisówkami. Było tu chłodniej, nawet jak na sierpień. Nie zimno, dokładnie, ale powietrze miało ciężar. Zaciągnęłam kaptur mocniej, palce bawiły się mankietami.

Uczniowie nadal na mnie patrzyli, gdy przechodziliśmy obok. Ich twarze się nie zmieniały. Niektórzy mrużyli oczy, inni po prostu wpatrywali się. Próbowałam uśmiechnąć się do dziewczyny z srebrnym warkoczem i dużymi butami.

Ona nie odwzajemniła uśmiechu.

Główny budynek górował nad nami. Jego czarny kamień pokryty był pnącym bluszczem. Nad podwójnymi drzwiami, głęboko wyrzeźbione w łuku, były słowa po łacinie: Luna Vincit Omnia

"Co to znaczy?" zapytałam, patrząc w górę.

Tata wzruszył ramionami. "Coś o księżycu wyzwalającym wszystko. Wiesz, to twoja mama studiowała łacinę na studiach, nie ja.“

Miał rację, ale nie poprawiłam go. Widziałam to zdanie wcześniej – w broszurze, którą dostaliśmy w pakiecie akceptacyjnym. Księżyc zwycięża wszystko.

Pamiętam, że wtedy brzmiało to złowieszczo. Nadal tak brzmi.

W środku, hol był jakoś ciemniejszy niż na zewnątrz. Oświetlenie było przytłumione, wszystko miało miękki złoty blask, który sprawiał, że cienie wydłużały się bardziej niż powinny. Podłoga była kamienna, sufity na tyle wysokie, że dźwięki się odbijały, a powietrze pachniało lekko szałwią i czymś ostrym – jak żelazo albo ziemia po deszczu.

Kobieta siedziała przy recepcji, stukając w klawiaturę. Wyglądała na… rozproszoną. Może wczesna trzydziestka, kubek z kawą w ręku, słuchawki w uszach, jakby nie zauważyła, że stoimy.

"Uh, cześć," powiedziała mama delikatnie.

Kobieta się wzdrygnęła, wyciągnęła jedno słuchawko i uśmiechnęła się zbyt szeroko. "Och! Cześć! Przepraszam. Musicie być rodziną Wells. Aurora, prawda?“

„To ja,” powiedziałam, unosząc rękę w małym machaniu.

"Tak, tak. Dobrze, mam cię tutaj…” Zmrużyła oczy na ekran. "Aurora… Pokój 3B. Przydzielone współlokatorki… cztery z nich – wow, będziesz miała pełen dom.”

Przesunęła teczkę manila w moją stronę. "Tu masz swój harmonogram, mapę kampusu i kilka arkuszy z zasadami. Ktoś z pokoju 3 zaraz cię oprowadzi.”

"Dzięki," powiedziałam, próbując zerknąć na papiery w teczce. Nazwy zajęć wyglądały dziwnie – Ścieżki Księżycowe, Psychologia Stada, Zaawansowana teoria przemian. Mrugnęłam na ostatnią.

"Uh… przemiany?"

Kobieta mrugnęła. "Mmm?" Potem jej oczy się rozszerzyły. "Och! Och nie, czekaj. Czy ja—?"

Mama pochyliła się do przodu, marszcząc brwi. „Czy coś jest nie tak?”

"Nie! Nie, nie, po prostu—uh, wszystko jest w porządku.” Uśmiechnęła się zbyt jasno i machnęła ręką. "Witamy w Moonbound! Pokochasz to miejsce.”

Nie uwierzyłam jej.

Ani moja mama, sądząc po wyrazie jej twarzy.

Ale zanim któraś z nas mogła coś powiedzieć, do pokoju wszedł wysoki, ciemnowłosy chłopak.

I wszystko się zmieniło.

Ostatnie Rozdziały

Może Ci się spodobać 😍

TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII

TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII

37.4k Wyświetlenia · W trakcie · ranatalashier
— Rozpierdolę cię, zniszczę cię tak samo, jak twój ojciec zniszczył mojego.

TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII

Wiedziałem, że jest córką faceta, który zabił mojego ojca, ale mimo to pragnąłem znowu być w jej środku.
Chciałem ją ruchać tak cholernie mocno, że aż czułem, jak mój kutas robi się coraz twardszy.
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa

Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa

840.5k Wyświetlenia · Zakończone · Night Owl
„Żadna kobieta nie opuszcza jego łoża żywa.”
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
Polowanie Alfy

Polowanie Alfy

469.2k Wyświetlenia · W trakcie · Ms.M
Każda dziewczyna w wieku osiemnastu lat, jeśli nie zostanie sparowana, jest zgłaszana do Polowania Alf. Hazel nie jest wyjątkiem i jako jedyna nie widzi w tym szansy na znalezienie silnego Alfy, który by się nią zaopiekował, lecz raczej jako ceremonię, która odbiera wolną wolę i wysyła cię do lasu, byś była ścigana jak jeleń.

Jeśli zostanie zdobyta, będzie jego. Jeśli nie, wróci w hańbie i zostanie wykluczona ze swojej watahy.
Hazel zna obyczaje Alf, będąc córką Bety, ale nie przewiduje obecności Króla Lykanów. Przywódca wszystkich bierze udział w swoim pierwszym polowaniu, a ona jest jego zdobyczą.

Ostrzeżenie: Ta książka zawiera DUŻO treści dla dorosłych, takich jak mocny język, wyraźne sceny seksualne, przemoc fizyczna i psychiczna, BDSM, itp.
Po Jednej Nocy z Alfą

Po Jednej Nocy z Alfą

1.2m Wyświetlenia · Zakończone · Sansa
Jedna noc. Jeden błąd. Całe życie konsekwencji.

Myślałam, że czekam na miłość. Zamiast tego, zostałam zgwałcona przez bestię.

Mój świat miał rozkwitnąć podczas Festiwalu Pełni Księżyca w Moonshade Bay – szampan buzujący w moich żyłach, zarezerwowany pokój hotelowy dla mnie i Jasona, abyśmy wreszcie przekroczyli tę granicę po dwóch latach. Wślizgnęłam się w koronkową bieliznę, zostawiłam drzwi otwarte i położyłam się na łóżku, serce waliło z nerwowego podniecenia.

Ale mężczyzna, który wszedł do mojego łóżka, nie był Jasonem.

W ciemnym pokoju, zanurzona w duszącym, pikantnym zapachu, który sprawiał, że kręciło mi się w głowie, poczułam ręce – pilne, gorące – palące moją skórę. Jego gruby, pulsujący członek przycisnął się do mojej mokrej cipki, a zanim zdążyłam jęknąć, wbił się mocno, brutalnie rozdzierając moją niewinność. Ból palił, moje ściany zaciskały się, gdy drapałam jego żelazne ramiona, tłumiąc szlochy. Mokre, śliskie dźwięki odbijały się echem z każdym brutalnym ruchem, jego ciało nieustępliwe, aż zadrżał, wylewając się gorąco i głęboko we mnie.

"To było niesamowite, Jason," udało mi się powiedzieć.

"Kto do cholery jest Jason?"

Moja krew zamarzła. Światło przecięło jego twarz – Brad Rayne, Alfa Stada Moonshade, wilkołak, nie mój chłopak. Przerażenie dławiło mnie, gdy zdałam sobie sprawę, co zrobiłam.

Uciekłam, ratując swoje życie!

Ale kilka tygodni później, obudziłam się w ciąży z jego dziedzicem!

Mówią, że moje heterochromatyczne oczy oznaczają mnie jako rzadką prawdziwą partnerkę. Ale nie jestem wilkiem. Jestem tylko Elle, nikim z ludzkiej dzielnicy, teraz uwięzioną w świecie Brada.

Zimne spojrzenie Brada przygniata mnie: „Noszisz moje dziecko. Jesteś moja.”

Nie mam innego wyboru, muszę wybrać tę klatkę. Moje ciało również mnie zdradza, pragnąc bestii, która mnie zrujnowała.

OSTRZEŻENIE: Tylko dla dojrzałych czytelników
Bez drugiej szansy, Niezmartwiona i Kwitnąca

Bez drugiej szansy, Niezmartwiona i Kwitnąca

316.8k Wyświetlenia · Zakończone · Gloria Fox
Miesiąc przed moim ślubem spaliłam suknię, którą przez rok szyłam własnymi rękami.
Mój narzeczony stał tam z ciężarną kochanką w swoich ramionach, szyderczo się uśmiechając. "Bez mnie jesteś nikim."
Odwróciłam się i zapukałam do drzwi najbogatszego człowieka w mieście. "Panie Locke, zainteresowany sojuszem małżeńskim? Oferuję udział wart sto miliardów dolarów - plus przyszłe imperium biznesowe, gratis."
Alfa i Wynajęta Luna

Alfa i Wynajęta Luna

75.9k Wyświetlenia · Zakończone · VictoryAnne Vice
Towarzyszka?
Dziewczyna z małego miasteczka, Apple, dorastała wiedząc, że wilkołaki i inne nadprzyrodzone istoty są niebezpieczne. Gdy opuszcza swoją przemocową rodzinę, by przeprowadzić się do Crescent City, największego nadprzyrodzonego miasta na Zachodzie, miejsca, gdzie potwory mieszają się ze zwykłą ludnością, słaba ludzka istota taka jak ona jest łatwym łupem. Podczas pełnego przygód poszukiwania pracy, los sprawia, że Apple nieświadomie trafia do Sterling Incorporated, największej watahy wilkołaków na Zachodnim Wybrzeżu. Mając nadzieję na staż lub pracę na poziomie podstawowym, zostaje błędnie uznana za nową Wynajętą Lunę Alfa, tymczasową kontraktową Lunę, która ma spełniać wszystkie jego potrzeby.
Problem polega na tym, że ona nie jest jego kontraktową Luną! Ona nawet nie jest wilkołakiem!
Ale Sylvester Sterling nie przejmuje się tym. Zdecydował, że tylko Apple może wykonać tę pracę - i zrobi wszystko, aby ją przekonać.
Czy Apple ulegnie uwodzicielskim sztuczkom Alfa? Czy też dziewczyna z małego miasteczka okaże się jego największym wyzwaniem?
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem

Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem

1.2m Wyświetlenia · Zakończone · Sherry
Maya zamarła, kiedy do sali wszedł mężczyzna, na którego od razu patrzyli wszyscy. Jej były chłopak, ten, który zniknął pięć lat temu, był teraz jednym z najbogatszych biznesmenów w Bostonie. Wtedy nigdy nawet nie napomknął, kim naprawdę jest – po prostu nagle rozpłynął się bez śladu. Patrząc teraz w jego lodowate oczy, mogła tylko założyć, że ukrywał prawdę, żeby ją sprawdzić, uznał, że jest pustą lalą lecącą na kasę, i odszedł z rozczarowaniem.

Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.

– Nadal jesteś na mnie zły?

Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.

Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.

Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.

Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Rozpieszczona przez Tajemniczego Magnata

Rozpieszczona przez Tajemniczego Magnata

94.9k Wyświetlenia · Zakończone · Calista York
Trzy dni przed zaręczynami przyłapała swojego narzeczonego i przyrodnią siostrę na zdradzie, co złamało jej serce. W strugach deszczu, mężczyzna, który ją kochał, podniósł ją, mówiąc: "W końcu cię znalazłem." Po jednorazowej nocy, pośpiesznie się pobrali. Wkrótce odkryła, że jest Ministrem Finansów i prezesem największego konglomeratu. Jednocześnie zdała sobie sprawę, że straciła osiem lat wspomnień, a jej tożsamość wydawała się niezwykle wyjątkowa...
Ciągłe aktualizacje, z trzema nowymi rozdziałami dziennie.
POŚLUBIONA WŁADCY PRZESTĘPCZEGO ŚWIATA

POŚLUBIONA WŁADCY PRZESTĘPCZEGO ŚWIATA

64.6k Wyświetlenia · Zakończone · chalista saqila
„Potrzebuję męża w trzy dni, albo stracę wszystko”.

Po kolejnych nieudanych próbach swatania mama zagroziła, że odetnie mnie od funduszu powierniczego, który zostawił mi ojciec. Trzy dni przed moimi dwudziestymi ósmymi urodzinami poszłam na charytatywną galę,

Zdesperowana i podlana szampanem podeszłam do najbardziej onieśmielającego faceta na całym balu dobroczynnym. Był lodowaty, arogancki i patrzył na mnie tak, jakbym była kawałkiem mięsa. Miałam to gdzieś. Wcisnęłam mu swoją wizytówkę, a ręka drżała mi jak osika.

Nie wziął jej. Zamiast tego ruszył za mną na balkon. „Nie przyszłaś tu w interesach, Talia” — wyszeptał, a jego głos był ciemny, lepki i kuszący. „Przyszłaś po to, żeby ktoś cię wziął”.

Zanim noc dobiegła końca, byłam w jego łóżku. Naga, spełniona i senna. Powiedziałam mu, że chcę za niego wyjść. Powiedział „tak” i zgodził się ożenić ze mną natychmiast. Zasnęłam, nie zdając sobie sprawy, że właśnie oświadczyłam się najpotężniejszemu bankierowi w Nowym Jorku.

Powinnam była uciekać. Nie wiedziałam, że to Alexander Cielo Morgan — najbardziej bezwzględny bankier w Nowym Jorku. Nie wiedziałam, że jedna noc z nim będzie mnie kosztować wolność na zawsze. Ale było już za późno, żeby się wycofać. Utknęłam w małżeństwie z nim. I odkryłam, że utrata stu milionów dolarów z funduszu powierniczego jest o niebo lepsza niż oddanie swojego życia Alexandrowi Cielo.
Omegi z Haven

Omegi z Haven

16.3k Wyświetlenia · Zakończone · G O A
Centrum Haven dla Omeg. Miejsce, gdzie Omegi mogą być chronione, aż osiągną pełną dojrzałość i znajdą idealną watahę.

Tak mi obiecywali. Kiedy straciłam rodziców w wieku czternastu lat, zostałam wysłana do Haven i obiecano mi cały świat. Jednak kiedy nadszedł mój czas, wataha, którą wybrałam, odurzyła mnie i sprzedała. Obudziłam się w klatce, obok rzędów innych Omeg. Czekałam tam przez dwa lata, aż w końcu nadszedł mój numer. Dziś wieczorem idę na aukcję...

To znaczy, dopóki mój strażnik nie wpadł pijany i nie zobaczyłam swojej szansy na ucieczkę. Byłam jednak zbyt słaba, a gdy mnie złapał i obiecał zatrzymać dla siebie, pomyślałam, że moja szansa na wolność przepadła. Wtedy czterech Alfów wpadło i uratowało mnie, ale moje problemy dalekie były od zakończenia.

Jestem zbyt niebezpieczna, żeby mnie zostawić przy życiu, ale nie mogę zaufać jedynemu miejscu w tym kraju, które miało mnie chronić. Poza tym, ci Alfowie wcale nie są typem watahy, której mogłabym zaufać lub wybrać na całe życie. Są brutalni i szorstcy. Jednak obiecują mi pomoc i ochronę, aż uzyskam sprawiedliwość, a ja zamierzam skorzystać z ich oferty. Mam jedno życzenie... Chcę, żeby nauczyli mnie być tak zła jak oni. Chcę być kimś, kogo ludzie, którzy mnie skrzywdzili, będą się bać.

Piekło nie zna większej furii niż zraniona Omega... czy coś w tym stylu.

Nazywam się Elise i zaraz dostanę swoje nieszczęśliwe zakończenie.

(Ta historia rozgrywa się w tym samym uniwersum co "Najpiękniejszy Dźwięk", a obie książki zostały teraz połączone jako "Omegi z Haven" dla lepszego odbioru:D)
Swatka dla dzieci

Swatka dla dzieci

58.2k Wyświetlenia · Zakończone · Natalia Ruth
Zdradzona przez mojego ojca i przyrodnią siostrę, zostałam zmuszona do jednorazowej przygody z Charlesem Windsor. Uciekając z domu, wkrótce odkryłam, że noszę jego trojaczki.
Sześć lat później wracam jako znana projektantka, żądna zemsty. Charles, zaślepiony kłamstwami mojej przyrodniej siostry, widzi we mnie wroga. Gdy prawda w końcu wychodzi na jaw, błaga o drugą szansę – ale odtrącam go z zimnym sercem.
Nie wiedziałam, że moje troje dzieci stanie się jego tajną bronią w zdobywaniu mojego serca...
Niewypowiedziana Miłość Prezesa

Niewypowiedziana Miłość Prezesa

759.2k Wyświetlenia · Zakończone · Lily Bronte
„Chcesz mojego przebaczenia?” zapytał, a mój głos zniżył się do niebezpiecznego tonu.

Zanim zdążyłam odpowiedzieć, zbliżył się, nagle górując nade mną, jego twarz była zaledwie kilka centymetrów od mojej. Poczułam, jak wstrzymuję oddech, a moje usta rozchylają się w zaskoczeniu.

„To jest cena za mówienie źle o mnie innym,” wyszeptał, przygryzając moją dolną wargę, zanim zajął moje usta prawdziwym pocałunkiem. Zaczęło się to jako kara, ale szybko przekształciło się w coś zupełnie innego, gdy odpowiedziałam, moja początkowa sztywność topniała w uległość, a potem w aktywne uczestnictwo.

Mój oddech przyspieszył, małe dźwięki uciekały z mojego gardła, gdy eksplorował moje ciało. Jego dotyk był zarówno karą, jak i przyjemnością, wywołując dreszcze, które, jak sądziłam, czuł rezonujące przez swoje własne ciało.

Moja nocna koszula podwinęła się, jego ręce odkrywały coraz więcej mojego ciała z każdym muśnięciem. Oboje byliśmy zgubieni w doznaniach, racjonalne myśli ustępowały z każdą mijającą sekundą...

Trzy lata temu, aby spełnić życzenie jego babci, zostałam zmuszona poślubić Dereka Wellsa, drugiego syna rodziny, która adoptowała mnie dziesięć lat temu. On mnie nie kochał, ale ja potajemnie kochałam go przez cały ten czas.

Teraz trzyletnie małżeństwo kontraktowe dobiega końca, ale czuję, że między mną a Derekiem rozwinęło się jakieś uczucie, którego żadne z nas nie chce przyznać. Nie jestem pewna, czy moje uczucia są słuszne, ale wiem, że nie możemy się sobie oprzeć fizycznie...