Rozdział 130

Aurora

Następnego ranka nadeszło cicho.

Bez budzika.

Bez pośpiechu.

Bez obowiązków drapiących na skraju mojego umysłu.

Tylko miękkie, blade światło przesączające się przez zasłony i odległy szum grzejników włączających się gdzieś w budynku.

To była niedziela.

Mrugnęłam powoli, pokój wciąż spowi...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie