Rozdział 167

Cecylia

Budzę się przed wschodem słońca.

To nic niezwykłego. Nasza sabat śpi lekko, ja również. Północne lasy są ciche w ten delikatny sposób, który istnieje tylko tuż przed porankiem - jeszcze żadnych ptaków, żadnego wiatru na tyle silnego, by poruszyć gałęzie, tylko niskie, stałe oddychanie ziemi...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie