Rozdział 108 Nikołaj

Przyjechałem do Parku Gorkiego wcześnie.

Poranek był zimny i szary. Mgła wisiała nad drzewami. Fontanna stała cicho, pusta, jakby cały park wstrzymał oddech.

Stałem obok niej, czekając na Wiktora Sokołowa. Czekając na to, jaką „opcję” zechce mi podsunąć. Władzę albo Anię.

Tylko że prawda była ta...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie