Rozdział 141 Anya

Las zdawał się nie mieć końca.

Szłam godzinami. Potem dniami. Nie miałam pojęcia, w którą stronę idę. Wszystkie drzewa wyglądały tak samo. Wysokie. Ciemne. Ciągnące się bez końca.

Nie miałam jedzenia. Nie miałam wody. Nie miałam schronienia. Tylko poszarpaną czarną sukienkę, krwawiące stopy i lodo...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie