Rozdział 21 Anya

Vera i dwie inne służące spadły na mnie tamtego wieczoru jak stado cichych, sprawnych ptaków.

— Pakhan kazał, żebyś była gotowa na przyjęcie — powiedziała Vera, a jej głos był napięty i szorstki. — W posiadłości Wołkowa.

Serce mi opadło. Dom Aleksieja. — Muszę iść?

— Nie masz wyboru, dziecko — u...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie