Rozdział 66 Nikołaj

Czekałem w ukrytym przejściu, z bronią gotową do strzału. Wzrok miałem wbity w mały otwór, przez który widziałem pokój Any.

Wiktor miał dać mi znak w tej samej chwili, gdy tylko ktoś się zbliży.

Czekałem. I czekałem.

Godziny mijały. Noc ciągnęła się jak flaki z olejem.

Żaden sygnał nie nadchodzi...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie