Rozdział 71 Anya

Kiedy się obudziłam, wszystko było białe.

Biały sufit.

Białe ściany.

Białe prześcieradła.

Wszystko bolało.

Czułam, jakby moje ciało stało w ogniu.

Dłonie pulsowały mi tępym bólem.

Gardło miałam zdarte, surowe.

„Anya?” Znajomy głos. Nikołaj.

Odwróciłam głowę.

Powoli.

Z wysiłkiem, przez ból...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie