Rozdział dwudziesty piąty

Czerwiec

Frankie po raz enty poprawił muszkę wokół szyi. Ułożył bukiet czerwonych róż w zgięciu łokcia, uniósł rękę i zapukał. Przesunął się na bok drzwi, aby gdy spojrzy przez wizjer, nie mogła go zobaczyć. Skubał płatki róż, czekając. Słyszał szuranie jej stóp, delikatne „tink” otwieraneg...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie