
Donati
Allison Franklin · Zakończone · 202.0k słów
Wstęp
Frankie Donati nie jest dobrym człowiekiem. Nie mdleje. Jego serce nie przyspiesza. Nie zakochuje się. Używa, bierze, zdobywa i porzuca. Tak po prostu. Dopóki coś się nie zmienia. W klubie pojawia się nowa dziewczyna. Jest młoda, piękna i wygląda na taką, która mogłaby użyć skalpela do czegoś więcej niż tylko złagodzenia opuchniętych powiek boksera. I myśli, że może się przed nim ukryć.
Gloria Rubanov ucieka. Kiedy mężczyzna, któremu została obiecana jako małe dziecko, przychodzi ją odebrać, jej matka robi jedyną rzecz, jaka przychodzi jej do głowy: prosi przyjaciela, aby ukrył jej córkę wśród najbardziej niebezpiecznej mafijnej rodziny w kraju, Accardich. Ale z rękami Accardich pełnymi własnej wojny, to tylko kwestia czasu, zanim jej narzeczony ją odnajdzie... i odzyska.
Kiedy przypadkowe spotkanie w kompromitującej sytuacji prowadzi do obsesji, jest tylko jeden sposób, w jaki Frankie Donati pozwoli innemu mężczyźnie mieć to, co jego: będą musieli odebrać ją z jego zimnych, martwych rąk.
Rozdział 1
**** Obecne Czasy ****
Gloria nie mogła dokładnie zrozumieć, co ją obudziło. Zauważyła, że na zegarze była trzecia w nocy, co było dziwne, bo zwykle budziła się, żeby pójść do toalety dopiero około piątej. Jednak po spojrzeniu na zegar zauważyła dziurę w ścianie. Patrzyła na idealnie okrągłą dziurę, leżąc sparaliżowana w łóżku. Wymagało to całej jej siły woli, aby usiąść prosto. Potrzebowała jeszcze kilku minut, żeby zebrać się na odwagę, by postawić stopy na podłodze, najpierw palce, potem piętę. Podeszła do dziury i położyła na niej palce. Cofnęła rękę, gdy zdała sobie sprawę, co to było: dziura po kuli.
Obróciła się, by spojrzeć na okno. Włosy na jej ramionach stanęły dęba, gdy ostrożnie podchodziła do rozbitego szkła. Jej serce biło jak szalone, grożąc wyrwaniem się z klatki piersiowej. Próbowała przeanalizować, skąd mogła pochodzić kula, i jedynym miejscem, które przyszło jej do głowy, był posterunek strażniczy około 300 stóp dalej, gdzie blask księżyca ginął w ciemnościach gęstego lasu otaczającego jej więzienie. Zauważyła coś na tle cieni tego lasu: mały błysk, jakby mały płomień. Płomień zgasł, a chwilę później eksplozja wstrząsnęła linią drzew.
Gloria krzyknęła i upadła na ziemię, gdy fala uderzeniowa z eksplozji wstrząsnęła domem i rozbiła resztki jej okna. Szkło przecięło jej ramiona i nogi, gdy kucała, jakby cienkie ściany mogły ją ochronić. Nagle cały kompleks, w którym przetrzymywano ją przez ostatni miesiąc, wybuchł w chaosie. Syreny zawyły, a światła jaśniejsze niż na stadionie piłkarskim rozświetliły każdy możliwy kąt podwórka i domu.
Nie minęło nawet pięć sekund, gdy druga eksplozja wstrząsnęła fundamentami domu. Wszystkie światła i dźwięki natychmiast zgasły. Przerażająca cisza wypełniła pokój, przerywana tylko krótkimi, ostrymi oddechami Glorii. Trzaski radiostacji i kroki na trawie pod jej oknem. Ostrożnie zerknęła przez krawędź okna i zobaczyła grupę sześciu mężczyzn rozchodzących się po otwartym polu w kierunku pierwszej eksplozji. Przeciągły strzał rozległ się z drugiej strony pola i jeden z mężczyzn upadł. Formacja zamarła, a mężczyźni skierowali broń w stronę posterunku strażniczego.
„Snajper!” krzyknął jeden z mężczyzn sekundę przed tym, jak kolejny strzał odbił się echem przez przestrzeń i upadł do tyłu.
Pozostała czwórka cofnęła się w stronę domu, a Gloria bezradnie patrzyła, jak cztery kolejne pociski dużego kalibru przerywają spokojną noc. Była oszołomiona, widząc sześć ciał powalonych przez niewidzialnego snajpera. Drzwi do jej pokoju otworzyły się za nią. Gloria obróciła się na piętach, by zobaczyć, jak Aleksandr wchodzi do pokoju.
Machnął ręką, żeby się położyła. „Co ty robisz?” zapytał, kucając, gdy zbliżał się do niej. „Połóż się, bo inaczej…”
Siódmy strzał padł. Usłyszała huk, zanim kula przebiła parapet dwa cale od jej głowy, trafiając prosto między oczy Aleksandra. Upadł twarzą do ziemi kilka stóp przed nią. Pozostała na piętach, sparaliżowana tym, co właśnie zobaczyła. Czekała na kolejny strzał. Czekała, aż przebije jej czaszkę od tyłu.
Gloria nie była pewna, jak długo kucała tam, pod oknem. Może to było pięć minut, może dwadzieścia. Cokolwiek to było, wystarczyło, by jej mięśnie w łydkach zaczęły się kurczyć i palić. Wtedy usłyszała kolejną serię strzałów... i dochodziły one spod samego domu, tuż pod jej oknem. Rzuciła się naprzód, przez ciało Aleksandra, w stronę łóżka.
Szkło rozpryskiwało się, drewno pękało, a mężczyźni krzyczeli, że intruz dostał się do domu. Strzały nadal odbijały się od ścian, aż po sufit. Była w domu tylko miesiąc i nie miała dużo swobody, by go zwiedzać. Niemniej jednak mogła śledzić ruchy intruza, gdy ten przemieszczał się po domu. Naczynia rozbijały się, a garnki brzęczały, gdy przechodzili przez kuchnię. Mężczyźni krzyczeli, a karabin maszynowy wystrzelił, gdy posuwali się przez korytarz na dole. Obrazy spadały, a bezcenne porcelanowe artefakty upadały i toczyły się po schodach.
Gloria musiała myśleć. Było boleśnie jasne, po kogo przyszedł ten człowiek. Sergiej był poza miastem. Nie widziała go od ponad tygodnia. Ten dom znajdował się w lasach Illinois, najbliższy sąsiad był prawie dziesięć mil dalej, wzdłuż zadaszonej żwirowej drogi. Nie było wątpliwości, kto był celem tego człowieka: ona.
Rozejrzała się po swoim pokoju, próbując po raz setny od przyjazdu wymyślić, co mogłoby być dobrym narzędziem do obrony. Wzięła drewniane krzesło stojące przy toaletce. Trzymając je za górną poręcz, uniosła je nad głowę i z całej siły uderzyła nim o podłogę. Dwie nogi pękły z trzaskiem. Dysząc ciężko, spojrzała na lustro toaletki. Jej nocna koszula była już pokryta krwią z ran na rękach i nogach. Jej warkocz się rozplątał, uwalniając włosy wokół twarzy, która była zaczerwieniona ze strachu i podekscytowania. Zdmuchnęła włosy z twarzy, a następnie uderzyła krzesłem w lustro. Odłamki wielkości jej ramienia oderwały się i spadły na blat.
Gloria stała nieruchomo, gdy zdała sobie sprawę, że dźwięki wokół niej ucichły. Potem deska podłogowa zaskrzypiała na korytarzu. Strzały wypełniły powietrze ponownie, a Gloria chwyciła dwie nogi krzesła i garść rozbitego szkła, zanim pobiegła w stronę szafy. Strzały umilkły i usłyszała, jak ktoś przeklina. Była jakaś mrukliwa zaczepka i cichy odzew, zanim dźwięki przerodziły się w odgłosy ciała uderzającego o ciało. Ktoś jęknął, gdy został rzucony na ścianę. Był syk, jęk i krzyk. Potem drzwi do jej sypialni zostały wyważone do środka.
Gloria zerknęła przez szczeliny w drzwiach szafy. Dwóch mężczyzn walczyło na podłodze przed jej łóżkiem. Jeden miał na sobie garnitur, porwany na brzegach. Słuchawka wypadła mu z ucha, a z głowy sączyła się krew: jeden z ludzi Sergieja. Drugi mężczyzna, ten pod spodem i wydający się być w niekorzystnej pozycji, był ubrany od stóp do głów na czarno, z kominiarką zakrywającą twarz. Miał na sobie sprzęt taktyczny, z wieloma kieszeniami pustymi, jakby użył wszystkiego, co miał, żeby dotrzeć do tego punktu. Zauważyła błysk srebra i zdała sobie sprawę, że człowiek Sergieja miał nóż, który próbował wbić w intruza.
„Kurwa. To,” warknął intruz.
Intruz zwolnił chwyt, pozwalając człowiekowi Sergieja wbić nóż w jego pierś. Jęknął z uderzenia ostrza. Strażnik uśmiechnął się triumfalnie, naciskając całym ciężarem na rękojeść. Wtedy jego twarz zamarła w momencie, gdy stłumiony strzał zniszczył jego zwycięstwo. Człowiek Sergieja przechylił się na bok. Intruz pchnął go, zmuszając strażnika do upadku obok niego z łomotem.
„Trzydzieści dwa,” jęknął mężczyzna, bez tchu, gdy jego głowa opadła na podłogę.
Obserwowała, jak intruz dochodzi do siebie z ukrycia. Leżał na ziemi przez kilka minut, jakby łapiąc oddech. Potem jego ręka sięgnęła w górę, chwyciła rękojeść sztyletu i wyrwała go z piersi z jękiem. Uniósł ostrze w powietrze, żeby je obejrzeć. Wydał dźwięk aprobaty, zanim schował je do jednej z pustych kieszeni.
Podniósł się do pozycji siedzącej z głośnym, pierwotnym krzykiem. Potrząsnął głową i przyłożył do niej rękę. Rozejrzał się, a ona zauważyła, że części jego twarzy niezakryte przez kominiarkę były pomalowane na czarno. Złapał się boku jej łóżka i podciągnął się resztą drogi w górę. Wygiął się do tyłu, aż jego kręgosłup trzasnął, potem na boki, zanim otrząsnął się jak pies. Jego ciało zesztywniało, a głowa przechyliła się, zanim jego oczy skierowały się na szafę. Gloria wciągnęła powietrze i mocniej ścisnęła szkło w dłoni, aż przecięło jej dłoń i palce.
„Witaj, mała lisico,” intruz zamruczał.
Gloria cofnęła się, gdy słowa intruza zdradziły jego tożsamość. Szedł w stronę szafy powolnym krokiem. Z każdym krokiem ona przesuwała się głębiej w bezpieczne miejsce swojego schronienia. Rzucił się do przodu, chwycił za oba uchwyty drzwi i otworzył je szeroko. Nie myślała, zareagowała.
Wysunęła szkło do przodu, przecinając jego policzek, jednocześnie uderzając nogą od krzesła drugą ręką. Szkło przeszło gładko przez skórę jego twarzy sekundę przed tym, jak noga rozbiła się o bok jego głowy. Zachwiał się krokiem, białka jego oczu rozszerzyły się ze zdziwienia na jej działanie. Dotknął policzka opuszkami palców i spojrzał na krew, która zwilżyła jego rękawiczki. Nie mogła zobaczyć jego ust z powodu maski, ale mogła zobaczyć, jak jego oczy zwęziły się, a czoło zmarszczyło. Jego ciemne oczy spojrzały z powrotem na nią. Wciągnęła powietrze, gdy jego ręka wystrzeliła do przodu i chwyciła jej gardło. Krzyknęła, gdy została wyrwana z szafy i rzucona o ścianę obok niej. Palce Glorii ledwo dotykały podłogi. Obrzeża jej pola widzenia zamazały się i zaczęły czernieć, gdy jego ręka zacisnęła się na jej tchawicy. Te czarne oczy, kiedyś tak pociągające dla niej, teraz groziły, że rozszarpią ją na kawałki samą swoją nienawiścią.
„Proszę,” wychrypiała. Jego ręka pulsowała, odcinając jej powietrze na ułamek sekundy i powodując, że jej oczy wytrzeszczyły się. „Proszę, Frankie, przestań.”
Ostatnie Rozdziały
#128 Epilog: Część druga
Ostatnia Aktualizacja: 5/19/2026#127 Epilog: Część pierwsza
Ostatnia Aktualizacja: 5/19/2026#126 Rozdział Sto dwudziesty szósty
Ostatnia Aktualizacja: 5/19/2026#125 Rozdział Sto dwadzieścia pięć
Ostatnia Aktualizacja: 5/19/2026#124 Rozdział Sto dwudziesty czwarty
Ostatnia Aktualizacja: 5/19/2026#123 Rozdział Sto dwudziesty trzeci
Ostatnia Aktualizacja: 5/19/2026#122 Rozdział Sto dwudziesty drugi
Ostatnia Aktualizacja: 5/19/2026#121 Rozdział Sto dwudziesty jeden
Ostatnia Aktualizacja: 5/19/2026#120 Rozdział Sto dwudziesty
Ostatnia Aktualizacja: 5/19/2026#119 Rozdział Sto dziewiętnasty
Ostatnia Aktualizacja: 5/19/2026
Może Ci się spodobać 😍
CHŁOPIEC, KTÓRY MÓGŁ URODZIĆ DZIEDZICA
„Myślisz, że pozwolę Cassianowi wziąć to na siebie?”
„To mój syn. A ty? Ty jesteś tylko gębą, którą żałuję, że w ogóle zrobiłem.”
Lucien urodził się z tajemnicą.
Taką, której nawet on sam nie rozumiał.
Taką, o której jego ojciec wiedział od zawsze — i za którą go nienawidził.
Kiedy jego bliźniak, Cassian, żył na pełnej swobodzie, Lucien żył zamknięty za drzwiami, karany za samo istnienie.
Nie wolno mu było wychodzić.
Nie wolno mu było żyć.
Był ukryty. Wymazany z pamięci. Złamany.
Aż do chwili, gdy jedno przyjęcie zmieniło wszystko.
Ucierzpiała mafia księżniczka.
Winę zwalono na Cassiana.
Ale ich ojciec dopilnował, żeby to Lucien zapłacił cenę.
Tamtej nocy Lucien został oddany Zaynowi Kingsleyowi —
miliarderowi, dziedzicowi mafii.
Jednemu z Ośmiu, którzy rządzą miastem z cienia.
Ma dwie żony. Córkę. I umierającego ojca, który szeptem wwierca mu się w głowę:
„Daj mi syna. Prawdziwego dziedzica. Albo stracisz wszystko.”
Zayn nie wierzy w słabość.
Nie wierzy w miłość.
I na pewno nie wierzy w takich mężczyzn jak Lucien.
Zayn jest zimny. Bezwzględny. Homofobiczny.
Ale Zayn nie wie…
że Lucien nosi w sobie coś więcej niż ból.
Nosi sekret, który kpi z biologii, logiki i ze wszystkiego, co Zaynowi wydawało się pewne:
Lucien może urodzić dziedzica.
A to, co zaczęło się jako kara, zamienia się w obsesję.
To, co zaczęło się nienawiścią, zaczyna palić w coś zakazanego… i przerażającego.
Ostatnia Trisolarian
Dwaj potężni bracia Alfa twierdzą, że są jej przeznaczonymi partnerami i chcą się z nią połączyć. Zostaje wciągnięta w świat pełen niebezpiecznych przepowiedni i wojen, i całkowicie się załamuje...
Ostatnia Szansa Chorej Luny
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Sekret Surogacji
Gdy Famke Noor zdaje sobie sprawę, że osoby, które uważała za przyjaciół, odeszły, a jego rodzina chce, aby pomogła w wychowywaniu dziecka, które zawsze czuła, że nie powinna być jego rodzicem, znajduje się w trudnej sytuacji.
Dwie silne i uparte osobowości z dobrymi intencjami, ale z dumą na przeszkodzie, będą musiały nauczyć się odłożyć na bok różnice, aby pomóc pięcioletniej dziewczynce poradzić sobie w świecie bez jedynych rodziców, których kiedykolwiek znała. Mimo wścibskiej rodziny, wymagających byłych partnerów i dramatu, którego się spodziewała, Famke odkrywa, że zakochuje się w miliarderze i jego małej podopiecznej.
Czy miłość wystarczy, gdy świat jest przeciwko wam? Famke wkrótce się przekona.
CEO Nad Moim Biurkiem
„Wiem, że tak.”
„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”
„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”
„A jeśli świat stanie w ogniu?”
Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.
„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”
Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.
Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.
Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.
I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.
Aż zaczął się przyglądać.
Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.
Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.
To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.
Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
Okrutny Raj - Romans mafijny
Wykręcenie tyłkiem numeru do własnego szefa…
I zostawienie mu sprośnej poczty głosowej, kiedy jesteś, yyy… „w trakcie” myślenia o nim.
Praca jako osobista asystentka Rusłana Orłowa to robota rodem z piekła.
Po długim dniu, podczas którego spełniam każdą zachciankę tego miliardera, potrzebuję jakiegoś ujścia dla stresu.
Więc kiedy tamtego wieczoru wracam do domu, robię dokładnie to.
Problem w tym, że moje myśli wciąż kręcą się wokół tego szef-dupka, który rujnuje mi życie.
I niech będzie—bo ze wszystkich licznych grzechów Rusłana, to że jest tak cholernie przystojny, może być najniebezpieczniejsze.
Dziś w nocy fantazje o nim są dokładnie tym, czego potrzebuję, żeby przekroczyć granicę.
Ale kiedy spuszczam wzrok na telefon, przygnieciony obok mnie,
jest.
Poczta głosowa: 7 minut i 32 sekundy…
Wysłana do Rusłana Orłowa.
Wpada we mnie panika i ciskam telefon przez pokój.
Tyle że nie da się cofnąć szkód wyrządzonych przez moje bardzo głośne „O”.
Więc co ja mogę zrobić?
Plan był prosty: unikać go i udawać, że to się nigdy nie wydarzyło.
Poza tym—kto tak zajęty w ogóle odsłuchuje pocztę głosową, co?
Tylko że kiedy on wpisuje mi w kalendarz spotkanie jeden na jeden ze mną na równe 7 minut i 32 sekundy,
jedno jest pewne:
On.
Słyszał.
Wszystko.
Zaproszenie śmierci
Niemoralna propozycja miliardera
Osierocona i bez miejsca, które mogłaby nazwać domem, Willow miała tylko jedną szansę na szczęście – pójść na studia. Kiedy jej stypendium przepadło, mogła tylko skontaktować się z Nicholasem Rowe, tajemniczym i wręcz grzesznym miliarderem, aby dał jej pieniądze, które jej się należały.
Skąd mogła wiedzieć, że nie tylko będzie skłonny sfinansować jej edukację, ale także chciał, aby została matką jego dzieci! To nie było częścią planu. Ale w obliczu pokusy, Willow mogła tylko przyjąć nieprzyzwoitą propozycję i wpaść w sidła starszego mężczyzny.
Czy ich związek przetrwa? Co się stanie, gdy duchy przeszłości Nicholasa pojawią się, by rozdzielić parę? Czy przetrwają burzę?
Uzależniony od Niej
Ściskając w ręku diagnozę medyczną, podpisałam papiery rozwodowe i odeszłam od życia, które budowałam przez trzy lata, zostawiając wszystko dla niego i jego prawdziwej miłości.
Ale wtedy stało się coś niespodziewanego—Aleksander porzucił swoją zimną maskę i oszalał, szukając mnie wszędzie.
Twierdził, że nigdy nie kochał nikogo poza mną...
Powrót do Karmazynowego Świtu
Podczas gdy walka o życie i wolność stała się dla Alfy Cole'a Redmena codziennością, bitwa o oba te aspekty wchodzi na zupełnie nowy poziom, gdy w końcu wraca do miejsca, które nigdy nie było jego domem. Kiedy jego walka o ucieczkę kończy się dysocjacyjną amnezją, Cole musi pokonać jedną przeszkodę za drugą, aby dotrzeć do miejsca, które zna tylko ze swoich snów. Czy podąży za swoimi marzeniami i znajdzie drogę do domu, czy zgubi się po drodze?
Dołącz do Cole'a w jego emocjonalnej podróży, inspirującej do zmian, gdy walczy o powrót do Crimson Dawn.
*To jest druga książka z serii Crimson Dawn. Najlepiej czytać tę serię w kolejności.
**Ostrzeżenie o treści: ta książka zawiera opisy przemocy fizycznej i seksualnej, które mogą być niepokojące dla wrażliwych czytelników. Tylko dla dorosłych czytelników.
Zdeprawowany Anioł - Romans mafijny
Alexis nigdy nie powinna była postawić stopy w moim świecie.
Tacy faceci jak ja brudzą takie dziewczyny jak ona. Zabieramy im niewinność i rozszarpujemy ją na strzępy.
Ona myśli, że jest twarda. Myśli, że da sobie ze mną radę.
Ale nie ma pojęcia, jak głęboko sięga mój mrok.
Najlepiej było, że wziąłem ją na jedną noc i zostawiłem za sobą.
Cokolwiek więcej byłoby zwyczajnie okrutne.
Myślałem, że widziałem Alexis Wright po raz ostatni.
Więc wyobraź sobie moje zdziwienie, gdy dwa lata później otwierają się drzwi do mojego gabinetu…
I ona wchodzi.
Dziewczyna, którą zniszczyłem. Dziewczyna, którą pożarłem.
Teraz, kiedy znowu stoi przede mną, mam do niej tylko dwa pytania:
Po pierwsze — co ona tu robi?
A po drugie…
Co ona ma na myśli, mówiąc: „nasze dziecko”?
Desperackie Pościgi Prezesa
Myślałam, że Seth jest moim światem, ale jego zdrady zniszczyły trzy lata oddania.
Miałam dość. Rozwód, bez oglądania się za siebie. Wtedy on spanikował. Zaczął mnie ścigać, nie chciał odpuścić.
Więc kim dla ciebie jestem, Seth? Nie chciałeś mnie, kiedy cię kochałam. Teraz, kiedy już mi przeszło, nie dasz mi spokoju?
Za późno.












