
Donati
Allison Franklin · W trakcie · 86.8k słów
Wstęp
Frankie Donati nie jest dobrym człowiekiem. Nie mdleje. Jego serce nie przyspiesza. Nie zakochuje się. Używa, bierze, zdobywa i porzuca. Tak po prostu. Dopóki coś się nie zmienia. W klubie pojawia się nowa dziewczyna. Jest młoda, piękna i wygląda na taką, która mogłaby użyć skalpela do czegoś więcej niż tylko złagodzenia opuchniętych powiek boksera. I myśli, że może się przed nim ukryć.
Gloria Rubanov ucieka. Kiedy mężczyzna, któremu została obiecana jako małe dziecko, przychodzi ją odebrać, jej matka robi jedyną rzecz, jaka przychodzi jej do głowy: prosi przyjaciela, aby ukrył jej córkę wśród najbardziej niebezpiecznej mafijnej rodziny w kraju, Accardich. Ale z rękami Accardich pełnymi własnej wojny, to tylko kwestia czasu, zanim jej narzeczony ją odnajdzie... i odzyska.
Kiedy przypadkowe spotkanie w kompromitującej sytuacji prowadzi do obsesji, jest tylko jeden sposób, w jaki Frankie Donati pozwoli innemu mężczyźnie mieć to, co jego: będą musieli odebrać ją z jego zimnych, martwych rąk.
Rozdział 1
**** Obecne Czasy ****
Gloria nie mogła dokładnie zrozumieć, co ją obudziło. Zauważyła, że na zegarze była trzecia w nocy, co było dziwne, bo zwykle budziła się, żeby pójść do toalety dopiero około piątej. Jednak po spojrzeniu na zegar zauważyła dziurę w ścianie. Patrzyła na idealnie okrągłą dziurę, leżąc sparaliżowana w łóżku. Wymagało to całej jej siły woli, aby usiąść prosto. Potrzebowała jeszcze kilku minut, żeby zebrać się na odwagę, by postawić stopy na podłodze, najpierw palce, potem piętę. Podeszła do dziury i położyła na niej palce. Cofnęła rękę, gdy zdała sobie sprawę, co to było: dziura po kuli.
Obróciła się, by spojrzeć na okno. Włosy na jej ramionach stanęły dęba, gdy ostrożnie podchodziła do rozbitego szkła. Jej serce biło jak szalone, grożąc wyrwaniem się z klatki piersiowej. Próbowała przeanalizować, skąd mogła pochodzić kula, i jedynym miejscem, które przyszło jej do głowy, był posterunek strażniczy około 300 stóp dalej, gdzie blask księżyca ginął w ciemnościach gęstego lasu otaczającego jej więzienie. Zauważyła coś na tle cieni tego lasu: mały błysk, jakby mały płomień. Płomień zgasł, a chwilę później eksplozja wstrząsnęła linią drzew.
Gloria krzyknęła i upadła na ziemię, gdy fala uderzeniowa z eksplozji wstrząsnęła domem i rozbiła resztki jej okna. Szkło przecięło jej ramiona i nogi, gdy kucała, jakby cienkie ściany mogły ją ochronić. Nagle cały kompleks, w którym przetrzymywano ją przez ostatni miesiąc, wybuchł w chaosie. Syreny zawyły, a światła jaśniejsze niż na stadionie piłkarskim rozświetliły każdy możliwy kąt podwórka i domu.
Nie minęło nawet pięć sekund, gdy druga eksplozja wstrząsnęła fundamentami domu. Wszystkie światła i dźwięki natychmiast zgasły. Przerażająca cisza wypełniła pokój, przerywana tylko krótkimi, ostrymi oddechami Glorii. Trzaski radiostacji i kroki na trawie pod jej oknem. Ostrożnie zerknęła przez krawędź okna i zobaczyła grupę sześciu mężczyzn rozchodzących się po otwartym polu w kierunku pierwszej eksplozji. Przeciągły strzał rozległ się z drugiej strony pola i jeden z mężczyzn upadł. Formacja zamarła, a mężczyźni skierowali broń w stronę posterunku strażniczego.
„Snajper!” krzyknął jeden z mężczyzn sekundę przed tym, jak kolejny strzał odbił się echem przez przestrzeń i upadł do tyłu.
Pozostała czwórka cofnęła się w stronę domu, a Gloria bezradnie patrzyła, jak cztery kolejne pociski dużego kalibru przerywają spokojną noc. Była oszołomiona, widząc sześć ciał powalonych przez niewidzialnego snajpera. Drzwi do jej pokoju otworzyły się za nią. Gloria obróciła się na piętach, by zobaczyć, jak Aleksandr wchodzi do pokoju.
Machnął ręką, żeby się położyła. „Co ty robisz?” zapytał, kucając, gdy zbliżał się do niej. „Połóż się, bo inaczej…”
Siódmy strzał padł. Usłyszała huk, zanim kula przebiła parapet dwa cale od jej głowy, trafiając prosto między oczy Aleksandra. Upadł twarzą do ziemi kilka stóp przed nią. Pozostała na piętach, sparaliżowana tym, co właśnie zobaczyła. Czekała na kolejny strzał. Czekała, aż przebije jej czaszkę od tyłu.
Gloria nie była pewna, jak długo kucała tam, pod oknem. Może to było pięć minut, może dwadzieścia. Cokolwiek to było, wystarczyło, by jej mięśnie w łydkach zaczęły się kurczyć i palić. Wtedy usłyszała kolejną serię strzałów... i dochodziły one spod samego domu, tuż pod jej oknem. Rzuciła się naprzód, przez ciało Aleksandra, w stronę łóżka.
Szkło rozpryskiwało się, drewno pękało, a mężczyźni krzyczeli, że intruz dostał się do domu. Strzały nadal odbijały się od ścian, aż po sufit. Była w domu tylko miesiąc i nie miała dużo swobody, by go zwiedzać. Niemniej jednak mogła śledzić ruchy intruza, gdy ten przemieszczał się po domu. Naczynia rozbijały się, a garnki brzęczały, gdy przechodzili przez kuchnię. Mężczyźni krzyczeli, a karabin maszynowy wystrzelił, gdy posuwali się przez korytarz na dole. Obrazy spadały, a bezcenne porcelanowe artefakty upadały i toczyły się po schodach.
Gloria musiała myśleć. Było boleśnie jasne, po kogo przyszedł ten człowiek. Sergiej był poza miastem. Nie widziała go od ponad tygodnia. Ten dom znajdował się w lasach Illinois, najbliższy sąsiad był prawie dziesięć mil dalej, wzdłuż zadaszonej żwirowej drogi. Nie było wątpliwości, kto był celem tego człowieka: ona.
Rozejrzała się po swoim pokoju, próbując po raz setny od przyjazdu wymyślić, co mogłoby być dobrym narzędziem do obrony. Wzięła drewniane krzesło stojące przy toaletce. Trzymając je za górną poręcz, uniosła je nad głowę i z całej siły uderzyła nim o podłogę. Dwie nogi pękły z trzaskiem. Dysząc ciężko, spojrzała na lustro toaletki. Jej nocna koszula była już pokryta krwią z ran na rękach i nogach. Jej warkocz się rozplątał, uwalniając włosy wokół twarzy, która była zaczerwieniona ze strachu i podekscytowania. Zdmuchnęła włosy z twarzy, a następnie uderzyła krzesłem w lustro. Odłamki wielkości jej ramienia oderwały się i spadły na blat.
Gloria stała nieruchomo, gdy zdała sobie sprawę, że dźwięki wokół niej ucichły. Potem deska podłogowa zaskrzypiała na korytarzu. Strzały wypełniły powietrze ponownie, a Gloria chwyciła dwie nogi krzesła i garść rozbitego szkła, zanim pobiegła w stronę szafy. Strzały umilkły i usłyszała, jak ktoś przeklina. Była jakaś mrukliwa zaczepka i cichy odzew, zanim dźwięki przerodziły się w odgłosy ciała uderzającego o ciało. Ktoś jęknął, gdy został rzucony na ścianę. Był syk, jęk i krzyk. Potem drzwi do jej sypialni zostały wyważone do środka.
Gloria zerknęła przez szczeliny w drzwiach szafy. Dwóch mężczyzn walczyło na podłodze przed jej łóżkiem. Jeden miał na sobie garnitur, porwany na brzegach. Słuchawka wypadła mu z ucha, a z głowy sączyła się krew: jeden z ludzi Sergieja. Drugi mężczyzna, ten pod spodem i wydający się być w niekorzystnej pozycji, był ubrany od stóp do głów na czarno, z kominiarką zakrywającą twarz. Miał na sobie sprzęt taktyczny, z wieloma kieszeniami pustymi, jakby użył wszystkiego, co miał, żeby dotrzeć do tego punktu. Zauważyła błysk srebra i zdała sobie sprawę, że człowiek Sergieja miał nóż, który próbował wbić w intruza.
„Kurwa. To,” warknął intruz.
Intruz zwolnił chwyt, pozwalając człowiekowi Sergieja wbić nóż w jego pierś. Jęknął z uderzenia ostrza. Strażnik uśmiechnął się triumfalnie, naciskając całym ciężarem na rękojeść. Wtedy jego twarz zamarła w momencie, gdy stłumiony strzał zniszczył jego zwycięstwo. Człowiek Sergieja przechylił się na bok. Intruz pchnął go, zmuszając strażnika do upadku obok niego z łomotem.
„Trzydzieści dwa,” jęknął mężczyzna, bez tchu, gdy jego głowa opadła na podłogę.
Obserwowała, jak intruz dochodzi do siebie z ukrycia. Leżał na ziemi przez kilka minut, jakby łapiąc oddech. Potem jego ręka sięgnęła w górę, chwyciła rękojeść sztyletu i wyrwała go z piersi z jękiem. Uniósł ostrze w powietrze, żeby je obejrzeć. Wydał dźwięk aprobaty, zanim schował je do jednej z pustych kieszeni.
Podniósł się do pozycji siedzącej z głośnym, pierwotnym krzykiem. Potrząsnął głową i przyłożył do niej rękę. Rozejrzał się, a ona zauważyła, że części jego twarzy niezakryte przez kominiarkę były pomalowane na czarno. Złapał się boku jej łóżka i podciągnął się resztą drogi w górę. Wygiął się do tyłu, aż jego kręgosłup trzasnął, potem na boki, zanim otrząsnął się jak pies. Jego ciało zesztywniało, a głowa przechyliła się, zanim jego oczy skierowały się na szafę. Gloria wciągnęła powietrze i mocniej ścisnęła szkło w dłoni, aż przecięło jej dłoń i palce.
„Witaj, mała lisico,” intruz zamruczał.
Gloria cofnęła się, gdy słowa intruza zdradziły jego tożsamość. Szedł w stronę szafy powolnym krokiem. Z każdym krokiem ona przesuwała się głębiej w bezpieczne miejsce swojego schronienia. Rzucił się do przodu, chwycił za oba uchwyty drzwi i otworzył je szeroko. Nie myślała, zareagowała.
Wysunęła szkło do przodu, przecinając jego policzek, jednocześnie uderzając nogą od krzesła drugą ręką. Szkło przeszło gładko przez skórę jego twarzy sekundę przed tym, jak noga rozbiła się o bok jego głowy. Zachwiał się krokiem, białka jego oczu rozszerzyły się ze zdziwienia na jej działanie. Dotknął policzka opuszkami palców i spojrzał na krew, która zwilżyła jego rękawiczki. Nie mogła zobaczyć jego ust z powodu maski, ale mogła zobaczyć, jak jego oczy zwęziły się, a czoło zmarszczyło. Jego ciemne oczy spojrzały z powrotem na nią. Wciągnęła powietrze, gdy jego ręka wystrzeliła do przodu i chwyciła jej gardło. Krzyknęła, gdy została wyrwana z szafy i rzucona o ścianę obok niej. Palce Glorii ledwo dotykały podłogi. Obrzeża jej pola widzenia zamazały się i zaczęły czernieć, gdy jego ręka zacisnęła się na jej tchawicy. Te czarne oczy, kiedyś tak pociągające dla niej, teraz groziły, że rozszarpią ją na kawałki samą swoją nienawiścią.
„Proszę,” wychrypiała. Jego ręka pulsowała, odcinając jej powietrze na ułamek sekundy i powodując, że jej oczy wytrzeszczyły się. „Proszę, Frankie, przestań.”
Ostatnie Rozdziały
#60 Rozdział pięćdziesiąt dziewięć Próba druga
Ostatnia Aktualizacja: 1/9/2026#59 Rozdział sześćdziesiąty
Ostatnia Aktualizacja: 1/9/2026#58 Rozdział pięćdziesiąty ósmy
Ostatnia Aktualizacja: 1/9/2026#57 Rozdział pięćdziesiąty siódmy
Ostatnia Aktualizacja: 1/9/2026#56 Rozdział pięćdziesiąty szósty
Ostatnia Aktualizacja: 1/9/2026#55 Rozdział pięćdziesiąty piąty
Ostatnia Aktualizacja: 1/9/2026#54 Rozdział pięćdziesiąty czwarty
Ostatnia Aktualizacja: 1/9/2026#53 Rozdział pięćdziesiąty trzeci
Ostatnia Aktualizacja: 1/9/2026#52 Rozdział pięćdziesiąty drugi
Ostatnia Aktualizacja: 1/9/2026#51 Rozdział pięćdziesiąty jeden
Ostatnia Aktualizacja: 1/9/2026
Może Ci się spodobać 😍
Uderzyłam mojego narzeczonego—poślubiłam jego miliardowego wroga
Technicznie rzecz biorąc, Rhys Granger był teraz moim narzeczonym – miliarder, zabójczo przystojny, chodzący mokry sen Wall Street. Moi rodzice wepchnęli mnie w to zaręczyny po tym, jak Catherine zniknęła, i szczerze mówiąc? Nie miałam nic przeciwko. Podkochiwałam się w Rhysie od lat. To była moja szansa, prawda? Moja kolej, by być wybraną?
Błędnie.
Pewnej nocy uderzył mnie. Przez kubek. Głupi, wyszczerbiony, brzydki kubek, który moja siostra dała mu lata temu. Wtedy mnie olśniło – on mnie nie kochał. Nawet mnie nie widział. Byłam tylko ciepłym ciałem zastępującym kobietę, którą naprawdę chciał. I najwyraźniej nie byłam warta nawet tyle, co podrasowana filiżanka do kawy.
Więc uderzyłam go z powrotem, rzuciłam go i przygotowałam się na katastrofę – moich rodziców tracących rozum, Rhysa rzucającego miliarderską furię, jego przerażającą rodzinę knującą moją przedwczesną śmierć.
Oczywiście, potrzebowałam alkoholu. Dużo alkoholu.
I wtedy pojawił się on.
Wysoki, niebezpieczny, niesprawiedliwie przystojny. Taki mężczyzna, który sprawia, że chcesz grzeszyć tylko przez jego istnienie. Spotkałam go tylko raz wcześniej, a tej nocy akurat był w tym samym barze co ja, pijana i pełna litości dla siebie. Więc zrobiłam jedyną logiczną rzecz: zaciągnęłam go do pokoju hotelowego i zerwałam z niego ubrania.
To było lekkomyślne. To było głupie. To było zupełnie nierozsądne.
Ale było też: Najlepszy. Seks. W. Moim. Życiu.
I, jak się okazało, najlepsza decyzja, jaką kiedykolwiek podjęłam.
Bo mój jednonocny romans nie był po prostu jakimś przypadkowym facetem. Był bogatszy od Rhysa, potężniejszy od całej mojej rodziny i zdecydowanie bardziej niebezpieczny, niż powinnam się bawić.
I teraz, nie zamierza mnie puścić.
Po Romansie: W Ramionach Miliardera
W moje urodziny zabrał ją na wakacje. Na naszą rocznicę przyprowadził ją do naszego domu i kochał się z nią w naszym łóżku...
Zrozpaczona, podstępem zmusiłam go do podpisania papierów rozwodowych.
George pozostał obojętny, przekonany, że nigdy go nie opuszczę.
Jego oszustwa trwały aż do dnia, kiedy rozwód został sfinalizowany. Rzuciłam mu papiery w twarz: "George Capulet, od tej chwili wynoś się z mojego życia!"
Dopiero wtedy panika zalała jego oczy, gdy błagał mnie, żebym została.
Kiedy jego telefony zalały mój telefon później tej nocy, to nie ja odebrałam, ale mój nowy chłopak Julian.
"Nie wiesz," zaśmiał się Julian do słuchawki, "że porządny były chłopak powinien być cichy jak grób?"
George zgrzytał zębami: "Daj mi ją do telefonu!"
"Obawiam się, że to niemożliwe."
Julian delikatnie pocałował moje śpiące ciało wtulone w niego. "Jest wykończona. Właśnie zasnęła."
Accardi
Jej kolana się ugięły i gdyby nie jego uchwyt na jej biodrze, upadłaby. Wsunął swoje kolano między jej uda jako dodatkowe wsparcie, na wypadek gdyby potrzebował rąk gdzie indziej.
"Czego chcesz?" zapytała.
Jego usta musnęły jej szyję, a ona jęknęła, gdy przyjemność, którą przyniosły jego usta, rozlała się między jej nogami.
"Twojego imienia," wyszeptał. "Twojego prawdziwego imienia."
"Dlaczego to takie ważne?" zapytała, po raz pierwszy ujawniając, że jego przypuszczenie było trafne.
Zaśmiał się cicho przy jej obojczyku. "Żebym wiedział, jakie imię wykrzyczeć, gdy znów w ciebie wejdę."
Genevieve przegrywa zakład, na którego spłatę nie może sobie pozwolić. W ramach kompromisu zgadza się przekonać dowolnego mężczyznę, którego wybierze jej przeciwnik, aby poszedł z nią do domu tej nocy. Nie zdaje sobie sprawy, że mężczyzna, którego wskaże przyjaciółka jej siostry, siedzący samotnie przy barze, nie zadowoli się tylko jedną nocą z nią. Nie, Matteo Accardi, Don jednej z największych gangów w Nowym Jorku, nie robi jednonocnych przygód. Nie z nią.
Moja Oznaczona Luna
„Tak.”
Wypuszcza powietrze, podnosi rękę i ponownie uderza mnie w nagi tyłek... mocniej niż wcześniej. Dyszę pod wpływem uderzenia. Boli, ale jest to takie gorące i seksowne.
„Zrobisz to ponownie?”
„Nie.”
„Nie, co?”
„Nie, Panie.”
„Dobra dziewczynka,” przybliża swoje usta, by pocałować moje pośladki, jednocześnie delikatnie je głaszcząc.
„Teraz cię przelecę,” sadza mnie na swoich kolanach w pozycji okrakiem. Nasze spojrzenia się krzyżują. Jego długie palce znajdują drogę do mojego wejścia i wślizgują się do środka.
„Jesteś mokra dla mnie, maleńka,” mówi z zadowoleniem. Rusza palcami w tę i z powrotem, sprawiając, że jęczę z rozkoszy.
„Hmm,” Ale nagle, jego palce znikają. Krzyczę, gdy moje ciało tęskni za jego dotykiem. Zmienia naszą pozycję w sekundę, tak że jestem pod nim. Oddycham płytko, a moje zmysły są rozproszone, oczekując jego twardości we mnie. Uczucie jest niesamowite.
„Proszę,” błagam. Chcę go. Potrzebuję tego tak bardzo.
„Więc jak chcesz dojść, maleńka?” szepcze.
O, bogini!
Życie Apphii jest ciężkie, od złego traktowania przez członków jej stada, po brutalne odrzucenie przez jej partnera. Jest sama. Pobita w surową noc, spotyka swojego drugiego szansowego partnera, potężnego, niebezpiecznego Lykańskiego Alfę, i cóż, czeka ją jazda życia. Jednak wszystko się komplikuje, gdy odkrywa, że nie jest zwykłym wilkiem. Dręczona zagrożeniem dla swojego życia, Apphia nie ma wyboru, musi stawić czoła swoim lękom. Czy Apphia będzie w stanie pokonać zło, które zagraża jej życiu i w końcu będzie szczęśliwa ze swoim partnerem? Śledź, aby dowiedzieć się więcej.
Ostrzeżenie: Treści dla dorosłych
Zabawa z Ogniem
„Wkrótce sobie porozmawiamy, dobrze?” Nie mogłam mówić, tylko wpatrywałam się w niego szeroko otwartymi oczami, podczas gdy moje serce biło jak oszalałe. Mogłam tylko mieć nadzieję, że to nie mnie szukał.
Althaia spotyka niebezpiecznego szefa mafii, Damiana, który zostaje zauroczony jej dużymi, niewinnymi zielonymi oczami i nie może przestać o niej myśleć. Althaia była ukrywana przed tym niebezpiecznym diabłem. Jednak los przyprowadził go do niej. Tym razem nie pozwoli jej już odejść.
Zacznij Od Nowa
© 2020-2021 Val Sims. Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część tej powieści nie może być reprodukowana, dystrybuowana ani transmitowana w jakiejkolwiek formie ani za pomocą jakichkolwiek środków, w tym fotokopii, nagrywania lub innych metod elektronicznych czy mechanicznych, bez uprzedniej pisemnej zgody autora i wydawców.
Zakazane pragnienie króla Lykanów
Te słowa spłynęły okrutnie z ust mojego przeznaczonego-MOJEGO PARTNERA.
Odebrał mi niewinność, odrzucił mnie, dźgnął, a potem kazał zabić w naszą noc poślubną. Straciłam swoją wilczycę, pozostawiona w okrutnym świecie, by znosić ból sama...
Ale tej nocy moje życie przybrało inny obrót - obrót, który wciągnął mnie do najgorszego piekła możliwego.
Jednego momentu byłam dziedziczką mojego stada, a następnego - niewolnicą bezwzględnego Króla Lykanów, który był na skraju obłędu...
Zimny.
Śmiertelny.
Bez litości.
Jego obecność była samym piekłem.
Jego imię szeptem terroru.
Przyrzekł, że jestem jego, pożądana przez jego bestię; by zaspokoić, nawet jeśli miałoby to mnie złamać
Teraz, uwięziona w jego dominującym świecie, muszę przetrwać mroczne uściski Króla, który miał mnie owiniętą wokół palca.
Jednak w tej mrocznej rzeczywistości kryje się pierwotny los...
Gdy Kontrakty Zamieniają się w Zakazane Pocałunki
*
Kiedy Amelia Thompson podpisała ten kontrakt małżeński, nie wiedziała, że jej mąż był tajnym agentem FBI.
Ethan Black podszedł do niej, aby zbadać Viktor Group—skorumpowaną korporację, w której pracowała jej zmarła matka. Dla niego Amelia była tylko kolejnym tropem, możliwie córką spiskowca, którego miał zniszczyć.
Ale trzy miesiące małżeństwa zmieniły wszystko. Jej ciepło i zaciekła niezależność rozmontowały każdą obronę wokół jego serca—aż do dnia, kiedy zniknęła.
Trzy lata później wraca z ich dzieckiem, szukając prawdy o śmierci swojej matki. I nie jest już tylko agentem FBI, ale człowiekiem desperacko pragnącym ją odzyskać.
Kontrakt małżeński. Dziedzictwo zmieniające życie. Zdrada łamiąca serce.
Czy tym razem miłość przetrwa największe oszustwo?
Kontraktowa Żona Prezesa
Po Jednej Nocy z Alfą
Myślałam, że czekam na miłość. Zamiast tego, zostałam zgwałcona przez bestię.
Mój świat miał rozkwitnąć podczas Festiwalu Pełni Księżyca w Moonshade Bay – szampan buzujący w moich żyłach, zarezerwowany pokój hotelowy dla mnie i Jasona, abyśmy wreszcie przekroczyli tę granicę po dwóch latach. Wślizgnęłam się w koronkową bieliznę, zostawiłam drzwi otwarte i położyłam się na łóżku, serce waliło z nerwowego podniecenia.
Ale mężczyzna, który wszedł do mojego łóżka, nie był Jasonem.
W ciemnym pokoju, zanurzona w duszącym, pikantnym zapachu, który sprawiał, że kręciło mi się w głowie, poczułam ręce – pilne, gorące – palące moją skórę. Jego gruby, pulsujący członek przycisnął się do mojej mokrej cipki, a zanim zdążyłam jęknąć, wbił się mocno, brutalnie rozdzierając moją niewinność. Ból palił, moje ściany zaciskały się, gdy drapałam jego żelazne ramiona, tłumiąc szlochy. Mokre, śliskie dźwięki odbijały się echem z każdym brutalnym ruchem, jego ciało nieustępliwe, aż zadrżał, wylewając się gorąco i głęboko we mnie.
"To było niesamowite, Jason," udało mi się powiedzieć.
"Kto do cholery jest Jason?"
Moja krew zamarzła. Światło przecięło jego twarz – Brad Rayne, Alfa Stada Moonshade, wilkołak, nie mój chłopak. Przerażenie dławiło mnie, gdy zdałam sobie sprawę, co zrobiłam.
Uciekłam, ratując swoje życie!
Ale kilka tygodni później, obudziłam się w ciąży z jego dziedzicem!
Mówią, że moje heterochromatyczne oczy oznaczają mnie jako rzadką prawdziwą partnerkę. Ale nie jestem wilkiem. Jestem tylko Elle, nikim z ludzkiej dzielnicy, teraz uwięzioną w świecie Brada.
Zimne spojrzenie Brada przygniata mnie: „Noszisz moje dziecko. Jesteś moja.”
Nie mam innego wyboru, muszę wybrać tę klatkę. Moje ciało również mnie zdradza, pragnąc bestii, która mnie zrujnowała.
OSTRZEŻENIE: Tylko dla dojrzałych czytelników
Narzeczona Wojennego Boga Alpha
Jednak Aleksander jasno określił swoją decyzję przed całym światem: „Evelyn jest jedyną kobietą, którą kiedykolwiek poślubię.”
Od Przyjaciela Do Narzeczonego
Savannah Hart myślała, że przestała kochać Deana Archera – dopóki jej siostra, Chloe, nie ogłosiła, że wychodzi za niego. Za tego samego mężczyznę, którego Savannah nigdy nie przestała kochać. Mężczyznę, który złamał jej serce… i teraz należy do jej siostry.
Tydzień weselny w New Hope. Jeden dwór pełen gości. I bardzo zgorzkniała druhna.
Aby to przetrwać, Savannah przyprowadza na wesele swojego przystojnego, schludnego najlepszego przyjaciela, Romana Blackwooda. Jedynego mężczyznę, który zawsze ją wspierał. On jest jej coś winien, a udawanie jej narzeczonego? Żaden problem.
Dopóki fałszywe pocałunki nie zaczynają wydawać się prawdziwe.
Teraz Savannah jest rozdarta między kontynuowaniem udawania… a ryzykowaniem wszystkiego dla jedynego mężczyzny, w którym nigdy nie miała się zakochać.












