Rozdział trzydziesty ósmy

„Więc, Wasiliew,” powiedział Accardi, gdy tylko przekroczył próg ogrodu na dachu przed Frankiem.

„Żadnych wstępów? Od razu do rzeczy?”

Matteo mocno zaciągnął się papierosem, wyrzucił go i wyciągnął kolejnego. Usiadł na krawędzi jednego z podniesionych grządek, które rozpościerały się w jego oazie ...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie