Rozdział 115

ROWAN.

  "Co się dzieje?"

  Rzucam spojrzenie przez ramię, widząc Viktora idącego w moją stronę. Jego ręce obejmują moją talię, a głowa opiera się na moim ramieniu.

  "To nic wielkiego," mruczę, wyłączając telefon.

  "Rowan," mówi cicho. "Widzę, że się martwisz. Co jest?"

  "To Lisa," odpowiad...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie