Rozdział 127

VIKTOR

  Słyszę Calvina, zanim go zobaczę.

  Jego kroki szybciej niż zwykle chrzęszczą na suchych liściach.

  Gorączkowe.

  Spanikowane.

  To nie wróży dobrze.

  Podnoszę wzrok właśnie w momencie, gdy wbiega na polanę, i od razu wiem, że coś jest nie tak.

  Jego twarz jest blada, oczy szeroko otwart...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie