Rozdział 211 Nie ma drogi powrotnej

"Pan Hamilton... my tylko żartowaliśmy."

Głos Warrena drżał, słowa ledwo się trzymały.

"Żartowaliście?" Śmiech Jonathana był chłodny jak stal. "Myślisz, że bawienie się czyimś imieniem i godnością to żart? Taki żart ma swoją cenę."

Nie rzucając na nich nawet jednego spojrzenia, Jonathan chwycił I...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie