
Druga Szansa: Fałszywa Dziedziczka
Charlotte York · W trakcie · 328.6k słów
Wstęp
Użyli twojego życia, aby ich córka mogła żyć, ale nie spodziewali się - ty cudownie przeżyłaś!
Koniec z udawaniem, jesteś najlepszą wróżbitką i potężną królową zemsty!
Wracając do prawdziwie wpływowej rodziny, ci, którzy cię skrzywdzili, nie ujdą z życiem!
„Naprawdę nie rozważasz przyjęcia mojej miłości?”
Co jest nie tak z tym księciopodobnym przystojnym mężczyzną? Musi cię rozpieszczać, kochać i namawiać do małżeństwa!
Czy go przyjmiesz?
Rozdział 1
„Isabello, kiedy skończysz osiemnaście lat, przyjedź do mnie do Kaskadii. Czeka na ciebie ogromny majątek do odziedziczenia…”
Isabella Thornton leżała rozkraczona na porośniętej trawą półce skalnej, wpatrując się w niebo obramowane krawędzią urwiska.
Pięć minut wcześniej Stella Thornton chwyciła ją za rękę i zaproponowała, żeby zrobiły sobie razem zdjęcie. W następnej sekundzie dłonie Stelli pchnęły ją z całej siły w plecy.
Gdyby Isabella wcześniej nie sprawdziła tego klifu i nie przygotowała się na tę chwilę, runęłaby w przepaść i zginęła na miejscu.
Nie mieściło jej się to w głowie — po osiemnastu latach, odkąd rodzina Thorntonów ją wychowywała, nawet jeśli traktowali ją jak dobrze karmionego pieska, czy naprawdę nie było w nich ani odrobiny przywiązania? Już sześć razy przejęła na siebie wielkie nieszczęścia, które miały spaść na Stellę, a Thorntonowie nadal pragnęli jej śmierci.
Czy naprawdę była skazana na śmierć?
Skoro tak chcieli tę grę rozegrać, to ona umrzeć nie zamierzała. Ucieknie do Kaskadii i schroni się u swojej mentorki. A gdy opanuje swoje zdolności, wróci, żeby wyrównać rachunki z tymi trzema demonami w ludzkiej skórze, którzy udawali rodzinę.
Isabella z wściekłością podniosła się do siadu, wyciągnęła talię kart tarot i zaczęła wróżyć sobie przyszłość i przeznaczenie.
Sześć lat wcześniej ona i Stella razem skończyły szkołę podstawową. Stella dostała furii na samą myśl, że w gimnazjum i liceum straci wolność, i uparła się, że obie zapiszą się na górski program badawczy z nauką jazdy na nartach.
W strefie zakazanej dla turystów Stella zaczęła drzeć się na całe gardło, śpiewając, jakby była na estradzie. Kiedy zeszła lawina, Isabella popchnęła Stellę w bezpieczne miejsce, a sama została przysypana. Spędziła ponad miesiąc w szpitalu w Kaskadii, dochodząc do siebie.
Jej współlokatorką była kobieta po sześćdziesiątce, o dużym, orlim nosie i szybkim, poszarpanym sposobie mówienia, która jednocześnie szczerze nie znosiła rozmów.
Dopiero po dziesięciu dniach milczenia kobieta w końcu się odezwała. Przedstawiła się jako Jenny Manners, tarocistka i praktyczka innych ezoterycznych sztuk — jednym słowem, czarownica, choć Isabella w to nie wnikała.
Wykorzystując unieruchomienie Isabelli, Jenny uczyniła z porannych lekcji wróżenia stały obowiązek. Isabella nie miała wyjścia, musiała się uczyć. Tak minął cały miesiąc.
Przed wyjściem Jenny podała Isabelli numer telefonu i adres, ostrzegając ją, by nigdy nie ufała nikomu w swoim otoczeniu.
Wtedy rodzice Thorntonowie traktowali Isabellę wręcz wzorowo i dziewczyna w życiu by nie pomyślała, że katastrofy, które od dzieciństwa ją prześladowały, były starannie zaplanowane przez ludzi stojących najbliżej.
W noc swoich osiemnastych urodzin Isabella poznała prawdziwe oblicze swoich rzekomych rodziców i siostry.
Kryjąc się na piętrze, przygotowując niespodziankę dla Stelli — miały wspólne urodziny — Isabella podsłuchała rozmowę, która rozwaliła jej dotychczasowy świat w drobny mak:
— Mamo, ja już ani dnia dłużej nie będę udawać! Ona jest tylko bachorem jakiejś dziwki — dlaczego ma się ze mną dzielić urodzinami? To obrzydliwe! — głos Stelli ociekał jadem.
— Stella, musisz być cierpliwa. Zapomniałaś, co przepowiedziała ci wróżbitka? — ton Julii Winslowe był rzeczowy i lodowato chłodny.
— Jesteś błąkającą się duszą, ledwo odnotowaną nawet w piekle. Gdyby nie to, że los Isabelli przynosi ci szczęście, naprawdę sądzisz, że w ogóle byśmy ją adoptowali? — dodała.
— Właśnie, Stella. Nie histeryzuj — wtrącił Gareth Thornton. — Wróż mówił, że musi ochronić cię przed sześcioma katastrofami. Dopiero po twoich osiemnastych urodzinach możesz działać bez żadnych ograniczeń.
— Czyli od jutra wreszcie będę mogła ją zabić? — podniecenie Stelli było niemal namacalne. — Brzydzę się nią! Tylko dlatego, że niby jest moją siostrą, wydaje jej się, że może ze mną we wszystkim konkurować! W tym roku żadna z elitarnych rodzin nie zaprosiła jej na bale debiutanckie, a ona miała czelność wysłać swoje zdjęcie do konkursu — i dostała się do finału! To miejsce jest moje! Nie obchodzi mnie, co trzeba będzie zrobić — na ceremonii wejścia w dorosłość to ja będę partnerką najważniejszej z panien!
— Doskonale — odparła gładko Julia. — Jutro zorganizuj jej ostatnią katastrofę, którą będzie musiała przejąć. A potem pozbądź się jej, jak ci będzie wygodnie.
Gareth parsknął pogardliwie.
– Nawet jej nie przyprowadzaj – mam już dość patrzenia na tę gębę.
– Kochanie, naprawdę nie powinieneś był wymyślać tej historyjki o bliźniaczkach – żachnęła się Julia. – Teraz wszyscy mi gratulują, że mam bliźniaki. A ja mam tylko jedną córkę – Stellę. Jakiś bękart nie ma prawa nazywać mnie mamą.
Każde jej słowo wbijało się w Isabellę jak kawałki lodu. Utonięcia, pożary, lawiny, przez które niemal ginęła co parę lat, wcale nie były przypadkiem – Thorntonowie cynicznie to aranżowali, żeby przerzucić na nią wszystkie nieszczęścia Stelli. A ona nawet nie była ich biologicznym dzieckiem.
To kim właściwie była?
Isabella sięgnęła po torebkę, gotowa uciec, gdy jej telefon zawibrował.
Na ekranie pojawiło się imię dziadka. Zawsze był dla niej dobry, można powiedzieć, że to on ją wychował, dopóki Julia nie wymogła, żeby Isabella przestała go odwiedzać, tłumacząc, że dziewczyna zakłóca spokój starszemu człowiekowi. Dopiero wtedy Isabella zrozumiała prawdziwy powód Julii: staruszek kochał Isabellę bardziej niż Stellę.
Z perspektywy czasu to było aż nazbyt oczywiste. W końcu ona sama była tylko przybłędą, a Stella – rodzoną córką z rodu Thorntonów.
– Zejdźmy na dół – szepnął Gareth. – Ta mała suka Isabella zaraz wróci z tortem. Wszyscy gramy swoje role do końca – to ostatni dzień. Teraz nie możecie się potknąć.
Isabella otarła łzy i zeszła z ogrodu na drugim piętrze, wymykając się na front drzwi. Celowo upuściła tort, potem go podniosła, poprawiając wyraz twarzy, zanim weszła do środka.
– Isabella! Nie przejmuj się tortem – jutro razem będziemy oglądać wschód słońca! Mamy już osiemnaście lat i chcę z tobą przeżyć mój pierwszy dorosły wschód! – Stella uczepiła się rękawa Isabelli, piszcząc przesłodzonym głosikiem.
– Jasne, że tak – odpowiedziała Isabella, ani na moment nie tracąc uśmiechu.
Tej nocy weszła na górę i w kilku kluczowych miejscach zamocowała liny oraz poduszki. Do willi wróciła dopiero o trzeciej nad ranem. I właśnie dlatego teraz leżała na trawie – ledwo uchodząc z życiem.
Isabella kilka razy szybko mrugnęła, odpędzając pieczenie w oczach. Do rezydencji Thorntonów nie mogła już wrócić.
Ale dokąd miała pójść?
Pozostawała Cascadia. Jenny może i miała trudny charakter, ale nie miała dzieci, a ostatnio wysyłała Isabelli wiadomości o tym, że kupi jej suknie jak dla księżniczki i kabriolet Beetle.
Do tej pory Isabella machała ręką na ostrzeżenia Jenny – przecież kto podejrzewa własną rodzinę? Teraz jednak, gdy znała prawdę o swoim pochodzeniu, każde słowo Jenny zaczęło brzmieć inaczej, ciężej.
Kiedy Isabella sięgnęła po telefon, cień padł jej na twarz. Zobaczyła parę markowych butów trekkingowych i kij, a zaraz potem pojawił się niezwykle przystojny mężczyzna, który całkowicie zasłonił słońce.
– Skończyła już pani leżeć? Muszę tędy przejść – rzucił chłodno, głosem ostrym jak brzytwa, rozcinając resztki ciepła, które Isabella wciąż czuła po napływie adrenaliny.
– A, też pan przyszedł skoczyć? – Isabella przesunęła się odrobinę, robiąc mu miejsce. – Miejsce jest pierwsza klasa. Jak pan pięknie przygrzmotnie twarzą, to wyląduje pan mniej więcej tam, gdzie ja teraz leżę. Wie pan co? Zostawię panu lewą stronę. Jak pan przeżyje, będziemy sąsiadami.
– Ty jesteś nienormalna – Jonathan Hamilton zrobił krok naprzód, próbując ją po prostu przeskoczyć.
Isabella bez ostrzeżenia oplotła ramionami jego nogę.
– Puszczaj!
Jonathan jeszcze nigdy nie był dotknięty przez kobietę w tak… intymnym miejscu. Przez moment zapomniał, że wystarczyłby jeden kopniak, żeby się uwolnić.
Isabella przyjrzała mu się uważnie, zauważając, jak perfekcyjnie trzyma równowagę nawet stojąc na jednej nodze.
– Posłuchaj, jesteś zdecydowanie za przystojny, żeby się marnować. Może byś…
– Absolutnie nie! – twarz Jonathana aż poczerwieniała, a uszy zapłonęły mu żywą czerwienią.
– …został moim wspólnikiem w zbrodni… co? – Isabella zmarszczyła brwi, zdezorientowana.
Odruchowa odmowa Jonathana ugrzęzła mu w gardle, gdy dopiero po chwili dotarły do niego jej właściwe słowa. Zażenowanie jeszcze bardziej go zalało. Bez dalszych komentarzy odwrócił się na pięcie i ruszył ścieżką w dół zbocza.
– No, to mogę sobie odhaczyć dobry uczynek na dziś – uratowałam życie boskiemu facetowi – mruknęła Isabella, otrzepując ubranie, gdy się podnosiła.
Ostatnie Rozdziały
#297 Rozdział 297 Najlepszy człowiek Eltherona
Ostatnia Aktualizacja: 4/22/2026#296 Rozdział 296 Kolektywny skok po rzece
Ostatnia Aktualizacja: 4/22/2026#295 Rozdział 295 Duchy są również podzielone na dobre i złe
Ostatnia Aktualizacja: 4/22/2026#294 Rozdział 294 Nie wezwał poszukiwań i ratownictwa?
Ostatnia Aktualizacja: 4/22/2026#293 Rozdział 293 Maze Saint
Ostatnia Aktualizacja: 4/22/2026#292 Rozdział 292 Smród rozkładu w powietrzu
Ostatnia Aktualizacja: 4/22/2026#291 Rozdział 291 Labirynt o strukturze plastra miodu
Ostatnia Aktualizacja: 4/22/2026#290 Rozdział 290: Labirynt lub nawiedzony dom
Ostatnia Aktualizacja: 4/22/2026#289 Rozdział 289 Nocna wizyta w nawiedzonym domu
Ostatnia Aktualizacja: 4/22/2026#288 Rozdział 288 Coś ich obserwuje
Ostatnia Aktualizacja: 4/22/2026
Może Ci się spodobać 😍
Ostatnia Szansa Chorej Luny
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
Zakazane Pulsowanie
Moje zmieniło się w czasie, który zajęło otwarcie drzwi.
Za nimi: mój narzeczony Nicholas z inną kobietą.
Trzy miesiące do naszego ślubu. Trzy sekundy, żeby zobaczyć, jak wszystko się rozpada.
Powinnam była uciec. Powinnam była krzyczeć. Powinnam była zrobić cokolwiek, zamiast stać tam jak głupia.
Zamiast tego usłyszałam, jak sam diabeł szepcze mi do ucha:
"Jeśli chcesz, mogę cię poślubić."
Daniel. Brat, przed którym mnie ostrzegano. Ten, który sprawiał, że Nicholas wyglądał jak aniołek.
Opierał się o ścianę, obserwując, jak mój świat się rozpada.
Moje serce waliło jak młot. "Co?"
"Słyszałaś mnie." Jego oczy wwiercały się w moje. "Poślub mnie, Emmo."
Ale kiedy patrzyłam w te magnetyczne oczy, uświadomiłam sobie coś przerażającego:
Chciałam powiedzieć mu "tak".
Gra rozpoczęta.
Nocne lekarstwo prezesa
Nazywam się Aria Harper i właśnie przyłapałam mojego narzeczonego Ethana na zdradzie z moją przyrodnią siostrą Scarlett w naszym łóżku. Podczas gdy mój świat się rozpadał, oni planowali ukraść wszystko—moje dziedzictwo, spuściznę mojej matki, nawet firmę, która powinna należeć do mnie.
Ale nie jestem naiwną dziewczyną, za jaką mnie uważają.
Wchodzi Devon Kane—jedenaście lat starszy, niebezpiecznie potężny i dokładnie taki, jakiego potrzebuję. Jeden miesiąc. Jeden tajny układ. Wykorzystać jego wpływy, aby uratować moją firmę, odkrywając jednocześnie prawdę o "śmierci" mojej matki Elizabeth i fortunie, którą mi ukradli.
Plan był prosty: udawać zaręczyny, wyciągnąć informacje od wrogów, odejść czysto.
Czego się nie spodziewałam? Ten bezsenny miliarder, który może spać tylko wtedy, gdy jestem w jego ramionach. Czego on się nie spodziewał? Że jego wygodna aranżacja stanie się jego obsesją.
W świetle dnia jest mistrzem obojętności—jego spojrzenie przesuwa się obok mnie, jakbym nie istniała. Ale gdy zapada ciemność, podciąga moją koronkową sukienkę, jego dłonie zdobywają moje piersi przez przezroczysty materiał, jego usta odnajdują mały pieprzyk na moim obojczyku.
„Tak właśnie,” oddycha przeciw mojej skórze, głos napięty i chrapliwy. „Boże, czujesz się niesamowicie.”
Teraz granice są zamazane, stawki wyższe, a wszyscy, którzy mnie zdradzili, zaraz się dowiedzą, co się dzieje, gdy nie doceniają Arii Harper.
Zemsta nigdy nie była tak słodka.
Rozwiedź się ze mną, zanim śmierć mnie zabierze, CEO
Moja ręka instynktownie powędrowała do brzucha. "Więc... naprawdę go nie ma?"
"Twoje osłabione przez raka ciało nie jest w stanie utrzymać ciąży. Musimy ją zakończyć, i to szybko," powiedział lekarz.
Po operacji ON się pojawił. "Audrey Sinclair! Jak śmiesz podejmować taką decyzję bez konsultacji ze mną?"
Chciałam wylać swój ból, poczuć jego objęcia. Ale kiedy zobaczyłam KOBIETĘ obok niego, zrezygnowałam.
Bez wahania odszedł z tą "delikatną" kobietą. Takiej czułości nigdy nie zaznałam.
Jednak już mi to nie przeszkadza, bo nie mam nic - mojego dziecka, mojej miłości, a nawet... mojego życia.
Audrey Sinclair, biedna kobieta, zakochała się w mężczyźnie, w którym nie powinna. Blake Parker, najpotężniejszy miliarder w Nowym Jorku, ma wszystko, o czym mężczyzna może marzyć - pieniądze, władzę, wpływy - ale jednej rzeczy nie ma: nie kocha jej.
Pięć lat jednostronnej miłości. Trzy lata potajemnego małżeństwa. Diagnoza, która pozostawia jej trzy miesiące życia.
Kiedy hollywoodzka gwiazda wraca z Europy, Audrey Sinclair wie, że nadszedł czas, by zakończyć swoje bezmiłosne małżeństwo. Ale nie rozumie - skoro jej nie kocha, dlaczego odmówił, gdy zaproponowała rozwód? Dlaczego torturuje ją w ostatnich trzech miesiącach jej życia?
Czas ucieka jak piasek przez klepsydrę, a Audrey musi wybrać: umrzeć jako pani Parker, czy przeżyć swoje ostatnie dni w wolności.
Zacznij Od Nowa
© 2020-2021 Val Sims. Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część tej powieści nie może być reprodukowana, dystrybuowana ani transmitowana w jakiejkolwiek formie ani za pomocą jakichkolwiek środków, w tym fotokopii, nagrywania lub innych metod elektronicznych czy mechanicznych, bez uprzedniej pisemnej zgody autora i wydawców.
Niemowa żona kobieciarza
Ona szukała wolności. On dał jej obsesję, owiniętą w czułość.
Genesis Caldwell myślała, że ucieczka z przemocowego domu oznacza zbawienie – ale jej aranżowane małżeństwo z miliarderem Kieranem Blackwoodem może być własnym rodzajem więzienia.
Jest zaborczy, kontrolujący, niebezpieczny. A jednak w swoim zepsutym sposobie... jest dla niej delikatny.
Dla Kierana, Genesis nie jest tylko żoną. Jest wszystkim.
I będzie chronił to, co jego. Nawet jeśli oznacza to zniszczenie wszystkiego innego.
Niewypowiedziana Miłość Prezesa
Zanim zdążyłam odpowiedzieć, zbliżył się, nagle górując nade mną, jego twarz była zaledwie kilka centymetrów od mojej. Poczułam, jak wstrzymuję oddech, a moje usta rozchylają się w zaskoczeniu.
„To jest cena za mówienie źle o mnie innym,” wyszeptał, przygryzając moją dolną wargę, zanim zajął moje usta prawdziwym pocałunkiem. Zaczęło się to jako kara, ale szybko przekształciło się w coś zupełnie innego, gdy odpowiedziałam, moja początkowa sztywność topniała w uległość, a potem w aktywne uczestnictwo.
Mój oddech przyspieszył, małe dźwięki uciekały z mojego gardła, gdy eksplorował moje ciało. Jego dotyk był zarówno karą, jak i przyjemnością, wywołując dreszcze, które, jak sądziłam, czuł rezonujące przez swoje własne ciało.
Moja nocna koszula podwinęła się, jego ręce odkrywały coraz więcej mojego ciała z każdym muśnięciem. Oboje byliśmy zgubieni w doznaniach, racjonalne myśli ustępowały z każdą mijającą sekundą...
Trzy lata temu, aby spełnić życzenie jego babci, zostałam zmuszona poślubić Dereka Wellsa, drugiego syna rodziny, która adoptowała mnie dziesięć lat temu. On mnie nie kochał, ale ja potajemnie kochałam go przez cały ten czas.
Teraz trzyletnie małżeństwo kontraktowe dobiega końca, ale czuję, że między mną a Derekiem rozwinęło się jakieś uczucie, którego żadne z nas nie chce przyznać. Nie jestem pewna, czy moje uczucia są słuszne, ale wiem, że nie możemy się sobie oprzeć fizycznie...
Noc Przed Tym, Jak Go Poznałam
Dwa dni później weszłam na staż i zobaczyłam go siedzącego za biurkiem prezesa.
Teraz przynoszę kawę dla mężczyzny, który sprawił, że jęczałam, a on zachowuje się, jakbym to ja przekroczyła granice.
Zaczęło się od wyzwania. Skończyło się na jednym mężczyźnie, którego nigdy nie powinna pragnąć.
June Alexander nie planowała spać z obcym. Ale w noc, gdy świętowała zdobycie wymarzonego stażu, szalone wyzwanie prowadzi ją w ramiona tajemniczego mężczyzny. Jest intensywny, cichy i niezapomniany.
Myślała, że już nigdy go nie zobaczy.
Aż do momentu, gdy wchodzi na pierwszy dzień pracy—
I odkrywa, że to jej nowy szef.
Prezes.
Teraz June musi pracować pod mężczyzną, z którym spędziła jedną nieprzewidywalną noc. Hermes Grande jest potężny, zimny i całkowicie poza zasięgiem. Ale napięcie między nimi nie znika.
Im bliżej się stają, tym trudniej jest jej chronić swoje serce i ich tajemnice.
Przypadkowe Spotkanie z Magnatem
Cztery lata temu rodzina Baileyów stanęła w obliczu druzgocącego kryzysu finansowego.
Gdy bankructwo wydawało się nieuniknione, pojawił się tajemniczy dobroczyńca, oferując ratunek pod jednym warunkiem: małżeństwo na kontrakt.
Krążyły plotki o tym zagadkowym mężczyźnie — szeptano, że jest ohydnie brzydki i zbyt zawstydzony, by pokazać swoją twarz, być może skrywający mroczne, skrzywione obsesje.
Bez wahania Baileyowie poświęcili mnie, aby chronić swoją cenną biologiczną córkę, zmuszając mnie do zajęcia jej miejsca jako pionka w tej zimnej, wyrachowanej umowie.
Na szczęście, przez te cztery lata tajemniczy mąż nigdy nie zażądał spotkania twarzą w twarz.
Teraz, w ostatnim roku naszej umowy, mąż, którego nigdy nie spotkałam, żąda, abyśmy się spotkali osobiście.
Jednak katastrofa uderzyła noc przed moim powrotem — pijana i zdezorientowana, weszłam do złego pokoju hotelowego i skończyłam w łóżku z legendarnym potentatem finansowym, Casparem Thorntonem.
Co ja teraz, do diabła, mam zrobić?
Jak nie zakochać się w smoku
Dlatego właśnie byłam co najmniej skołowana, kiedy przyszedł list z moim imieniem już wydrukowanym na planie zajęć, przydzielonym akademikiem i dobranymi przedmiotami, jakby ktoś znał mnie lepiej, niż ja sama siebie. O Akademii słyszeli wszyscy – to tam wiedźmy ostrzą swoje zaklęcia, zmiennokształtni opanowują swoje postaci, a każdy możliwy magiczny stwór uczy się panować nad swoim darem.
Wszyscy oprócz mnie.
Ja nawet nie wiem, czym właściwie jestem. Zero zmiany postaci, zero sztuczek, żadnej magii w stylu “patrzcie na mnie”. Po prostu dziewczyna otoczona ludźmi, którzy potrafią latać, przywoływać ogień albo leczyć jednym dotykiem. Więc siedzę na zajęciach, udaję, że tu pasuję, i wytężam słuch, szukając choćby najdrobniejszej wskazówki, która powie mi, co tak naprawdę płynie w mojej krwi.
Jedyną osobą, która jest chyba jeszcze bardziej ciekawa niż ja, jest Blake Nyvas – wysoki, o złotych oczach i jak najbardziej Smok. Ludzie szepczą, że jest niebezpieczny, powtarzają, żebym trzymała się od niego z daleka. Ale Blake wydaje się zdeterminowany, żeby rozwiązać zagadkę mnie, a ja… jakoś ufam właśnie jemu bardziej niż komukolwiek innemu.
Może to głupota. Może igranie z ogniem.
Ale kiedy wszyscy inni patrzą na mnie, jakbym była tu nie na swoim miejscu, Blake patrzy na mnie tak, jakby była zagadką, którą naprawdę warto rozwiązać.
W łóżku z jej dupkowatym szefem
Jedna noc. Tylko tyle miało być.
Ale w zimnym świetle dnia odejście nie jest takie łatwe. Roman nie jest człowiekiem, który odpuszcza - szczególnie nie wtedy, gdy zdecydował, że chce więcej. Nie chce Blair tylko na jedną noc. Chce ją, kropka.
I nie ma zamiaru jej puścić.












