Rozdział 218 Wielkie zaręczyny

Raymond zrobił krok naprzód i delikatnie objął Isabellę, jego dłoń gładziła jej włosy w wolnym, uspokajającym ruchu.

Mówił cicho, tylko do jej uszu. "Nie kłóć się ciągle z dziadkiem. Nie był głupi... po prostu miał miękkie serce, trzymał się przeszłości. Był oszukiwany przez lata, ale nie dlatego, ...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie