Rozdział 171 TWOI LUDZIE.

~~~LUCIANO.

— Będzie niebezpiecznie — ostrzegłem, zerkając za siebie.

— Nie obchodzi mnie to — powiedziała, z uniesioną brodą, harda i wyzywająca.

Zatrzymałem się przed ciężkimi stalowymi drzwiami — zbrojownią. Przyłożyłem kciuk do czujnika; zamek zapiszczał, skanując.

Drzwi syknęły i rozsunęły...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie