Rozdział 21 NA LINII.

~~~RAINA.

Jakby wcale nie powiedział czegoś tak pokręconego, Luciano poluzował uścisk na mnie, a potem powoli pogładził mnie po włosach.

– Chodźmy na kolację.

Po tych słowach odszedł, a ja po prostu stałam nieruchomo, lekko dotykając szyi.

Czekaj, a ja w ogóle co miałam nosić po domu?

Garnitur...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie