Rozdział 225 HEROICZNE AKROBACJE.

~~~LUCIANO.

„T… to pan żyje… proszę pana” — wyjąkała gosposia, gdy tylko mnie zobaczyła, z szeroko otwartymi oczami błądzącymi po mojej twarzy, jakby ujrzała ducha.

Lekko się zmarszczyłem, nie zwalniając kroku, kiedy szedłem w stronę schodów.

— A dlaczego miałbym nie żyć?

Dzisiejszy dzień poszed...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie