Rozdział 51 KRADZIEŻ TOŻSAMOŚCI.

~~~RAINA.

Przysięgam, pobiegłam.

Nie szłam. Nie truchtałam. Kurwa, biegłam.

W chwili, gdy uścisk Luciano na mojej szyi choć odrobinę zelżał, chwyciłam torbę i rzuciłam się do wyjścia z pokoju. Nie obejrzałam się za siebie ani nie zatrzymałam, żeby pomyśleć. Po prostu się ruszyłam, a serce waliło...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie