Rozdział 60 Cholera wszystko.

~~~RAINA.

Spojrzałam na zegar na ścianie chyba po raz setny, po czym powoli pokręciłam głową.

Była 23:17.

To nie było do Luciana podobne, żeby wracał tak późno. Zupełnie nie w jego stylu. Był człowiekiem rutyny i kontroli. Jeśli nie było go w domu do dziesiątej, to pewnie w ogóle już nie wracał....

Zaloguj się i kontynuuj czytanie