Rozdział 127

„Śpiochu, musimy tu ogarnąć” — mówi Ben.

Podnoszę na niego zaspane oczy i dąsam się. A co, jeśli nie chcę sprzątać? Co, jeśli chcę zostać tu już na zawsze, wtulona w jego ramiona? W powietrzu wisi zapach seksu i potu. No tak… jednak trzeba ogarnąć. Kiedy odtaczam się od niego, ból strzela mi w nogi...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie