Rozdział 130

Jestem wykończona. My oboje. Padamy na łóżko w tej samej sekundzie, w której wchodzimy do jego pokoju w domu Józefa, sapiąc ciężko, jakbyśmy właśnie przebiegli maraton. Dłoń Bena szuka mojej; wybucha śmiechem, a ja śmieję się razem z nim.

Wpatrując się w sufit, splatam dłonie za głową. Szturcha mni...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie