Rozdział 88

Patrzymy na siebie w milczeniu, ja tylko beztrosko unoszę ramiona w takim „no co”, a Ben skraca dystans.

— Zrobisz to? — Jego głos jest teraz szeptem, a moje serce zaczyna wariować. — To dobry wybór.

— Jest — mówię, bo brakuje mi lepszych słów. — Benny?

Chwyta moją dłoń między swoje i kładzie ją ...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie