Krew w lesie

Aris

Jasne, czyste światło księżyca przenika między pokręconymi, pokrytymi szronem drzewami. Moje łapy uderzają o płytki śnieg, ale nie czuję zimnej kąsającej mroźności. Potrzebowałem tego. Desperacko. Musiałem być w swojej wilczej formie, zostawiając za sobą resztę świata, choćby na chwilę.

Zamek...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie