Rozdział 61 Prawda

Światła gasną bez ostrzeżenia.

Nie powoli. Nie uroczyście.

Po prostu gasną.

Przez audytorium rozbrzmiewa ostre kliknięcie, a malowidła na suficie nikną w cieniu. Bogini księżyca znika pierwsza, pochłonięta przez ciemność, i przez krótki, irracjonalny moment myślę, że odwraca twarz.

Czuję to, zanim t...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie