Impreza

Julia

Podróż taksówką do Merriweather Towers jest droga, ale w mojej srebrnej sukience boję się jechać metrem. Boję się, że ktoś mnie zaczepi. Więc wydaję więcej na przejazd taksówką. W drodze powrotnej Jeff będzie ze mną, więc nie będę musiała martwić się, że ktoś mnie zaczepi.

Mam na sobie srebrny szal owinięty wokół ramion. Nie dlatego, że jest mi zimno, ale dlatego, że Jeff nie lubi, gdy pokazuję za dużo ciała. Kiedy wysiadam z taksówki, płacąc kierowcy i wkładając torebkę pod ramię, przypomina mi się przyjęcie bożonarodzeniowe, na którym byłam tutaj w grudniu zeszłego roku. Miałam wtedy na sobie czerwoną sukienkę, którą kupiłam specjalnie na tę okazję. Pamiętam, że myślałam, że wyglądam całkiem nieźle, ale Jeff był przez całą noc w złym humorze, ponieważ nie podobało mu się, jak dużo dekoltu pokazywałam. Mnie nie wydawało się, że to dużo. W porównaniu do niektórych innych kobiet na przyjęciu, to było praktycznie nic, ale nie bawiliśmy się dobrze, bo on był zły przez całą noc.

Mam nadzieję, że nie będzie miał nic przeciwko tej sukience. W końcu to on poprosił mnie, żebym ją założyła. Gorset ma cienkie ramiączka i pokazuje górną część moich piersi, prawie tyle samo co czerwona sukienka, ale wzięłam szal, na wszelki wypadek.

Jestem zdenerwowana, wchodząc do budynku. Wysłałam Jeffowi kilka wiadomości, żeby go informować, gdzie jestem, ale nie odpowiedział na żadną z nich. Wysyłam mu kolejną, informując, że dotarłam. Nie wiem, dokąd iść, gdy wchodzę do środka. Rozglądam się i nasłuchuję dźwięków przyjęcia, ale to duży budynek i nic nie słyszę.

Widzę mężczyznę za ladą. Rozmawia przez telefon, więc podchodzę i czekam, aż skończy. Zerkając na mnie, robi podwójne spojrzenie i szybko odkłada słuchawkę. „Tak, proszę pani?” mówi, patrząc poniżej mojej szyi, a nie w oczy. Lepiej owijam się szalem. „Jak mogę pomóc?”

„Szukam przyjęcia Merriweather i Wspólnicy,” wyjaśniam. „Mój mąż na mnie czeka, ale nie mogę się do niego dodzwonić.”

„Jak się pani nazywa?” pyta mnie.

Jestem już zdenerwowana, a pytanie mnie dezorientuje. Czy chce znać moje imię czy mojego męża? Mówię: „Thompson,” a on kiwa głową, sprawdzając listę.

„Julia?” pyta mnie.

„Tak, to ja,” mówię z uśmiechem.

„Jasne, jasne. Proszę jechać na trzydzieste piąte piętro,” mówi. „Tam odbywa się przyjęcie.”

„Dziękuję.” Uśmiecham się do niego serdecznie, a potem kieruję się do windy, naciskam odpowiedni przycisk i czekam, aż drzwi się zamkną.

Zastanawiam się, dlaczego jestem jedyną osobą, która przychodzi właśnie teraz. Jeff powiedział, żeby być tutaj o 19:00, a jest dopiero pięć po. Ponieważ większość ludzi nie chce być ani za wcześnie, ani dokładnie na czas, zakładałam, że wiele osób przyjdzie o tej samej porze co ja, ale tak się nie dzieje, więc jestem zdezorientowana.

Kiedy drzwi otwierają się na trzydziestym piątym piętrze, jest dla mnie jasne, że przyjęcie zaczęło się przed 19:00. Jestem zdezorientowana i wychodzę na pełną salę ludzi pijących, rozmawiających, a nawet tańczących. Kelnerzy i kelnerki w jednolitych strojach niosą tace z napojami i przekąskami. Rozglądam się za Jeffem, ale nigdzie go nie widzę. Nie znam wielu innych osób, które pracują w jego biurze, ponieważ nie przedstawił mi ich. Patrzę na twarze, próbując rozpoznać kogoś, ale nikogo nie poznaję.

Aż moje oczy napotykają uderzającą twarz mężczyzny kilka lat starszego ode mnie, z przenikliwymi niebieskimi oczami i ciemnymi włosami. Rozpoznaję go od razu i muszę odwrócić wzrok. Braxton Merriweather, dyrektor generalny firmy Jeffa, jeden z najbogatszych ludzi na świecie i najbardziej pożądany kawaler w naszym mieście, co jest nie lada osiągnięciem. Moja twarz czerwieni się na sam widok, jest tak przystojny. Pomyśleć, że patrzył na mnie! Oczywiście, pewnie dlatego, że jestem zagubiona i to widać.

Obracam się jeszcze kilka razy, modląc się, żeby szybko znaleźć Jeffa. Już mam się poddać i wyciągnąć telefon po raz kolejny, gdy widzę mojego męża opierającego się o ścianę z drinkiem w ręku, rozmawiającego z kilkoma innymi facetami. Śmieją się i rozmawiają, a widać, że Jeff wypił już sporo. Zastanawiam się, o której właściwie zaczęło się przyjęcie i dlaczego nie chciał, żebym była na czas.

Ponieważ nie będę mogła zadać mu tych pytań bez wywoływania jego złości, a zdecydowanie nie chcę go złościć, tłumię swoje zdenerwowanie i przechodzę przez salę do niego, mając nadzieję, że jest w dobrym humorze. Nie lubię, gdy Jeff jest zdenerwowany. Nigdy nie kończy się to dla mnie dobrze.

Poprzedni Rozdział
Następny Rozdział