W apartamencie

Julia

Nie jestem bardzo głodna, choć stek i ziemniaki, które Cindy przyniosła mi z uprzejmości, smakują wspaniale. Zmuszam się do zjedzenia kilku kęsów, gdy ona siedzi na kanapie obok mnie, prowadząc swobodną rozmowę. Pytała mnie, kiedy poznałam Jeffa i skąd się tu przeprowadziliśmy, a ja odpowiadałam jej między kęsami. Teraz, po czterech czy pięciu kawałkach steku, zbliżam się do granicy. Jestem zdenerwowana i trudno mi jeść coś tak ciężkiego na roztrzęsiony żołądek.

"Pan Merriweather był bardzo uprzejmy, zapewniając mi kolację," mówię, myśląc, że może czas odłożyć widelec. Patrzę jej w oczy, żeby zobaczyć, czy rozumie, o co mi chodzi.

"Jest bardzo troskliwy," zgadza się. "Nie czuj się zobowiązana, żeby zjeść wszystko. Jeśli skończyłaś, mogę to zabrać."

"Czy nie będzie ci to przeszkadzać?" Wydaje mi się to takie dziwne, że ktoś na mnie czeka. W ogóle nie jestem do tego przyzwyczajona. Nie pamiętam, kiedy ostatni raz ktoś coś dla mnie zrobił.

"Ani trochę," mówi z uśmiechem. Cindy wstaje i idzie do drzwi, które wcześniej opuściła, nie tych prowadzących na imprezę, ale tych drugich. Chwilę później pojawia się mężczyzna w tym samym stroju, co inni kelnerzy, i zabiera mój talerz. Na talerzu jest jeszcze dużo jedzenia i czuję się źle, że je marnuję, ale obecność Braxtona Merriweathera wcześniej wywołała u mnie takie uczucia. Fakt, że nadal jestem w jego apartamencie, że jego łóżko jest tuż po drugiej stronie pokoju, sprawia, że moje tętno przyspiesza, chociaż wiem, że to nie jest jego prawdziwe mieszkanie i wątpię, czy kiedykolwiek używał tego łóżka do czegokolwiek.

Ale potem nie mogę się powstrzymać od zastanawiania się, czy czasem nie przyprowadza tu jakiejś kobiety z imprezy. Ma trochę reputację playboya i był widywany z różnymi modelkami, aktorkami i słynnymi piosenkarkami. Patrzę na łóżko i przez chwilę mogę sobie wyobrazić Braxtona Merriweathera nagiego na jakiejś kobiecie, oboje ocierających się o siebie, dyszących, jęczących. Moja twarz czerwienieje i muszę odwrócić wzrok.

Jeśli Cindy to zauważyła, nie mówi nic. "Chciałabyś wrócić na imprezę?" pyta.

Przypominając sobie ostrzeżenie Jeffa, że muszę zostać na balkonie, panika znowu mnie ogarnia. Co jeśli zobaczy, że nie zrobiłam tego, o co prosił. Sprawdzam telefon i widzę, że mnie nie szuka. Przynajmniej nie wysłał SMS-a ani nie zadzwonił. "Och, uh…." Nie wiem, co powiedzieć Cindy.

"Spokojnie, zapewniam cię," mówi. "Możesz chodzić ze mną. Mogę cię przedstawić kilku osobom. Pan Merriweather poszedł poinformować twojego męża, że zaprosił cię na kolację do środka."

Moje brwi unoszą się do góry. Jeff będzie wściekły. Chociaż nie pokaże swojemu szefowi, że jest zażenowany mną, to da mi znać w prywatności, jak bardzo jest mną rozczarowany. Mam nadzieję, że mnie nie uderzy, ale nie ma na to gwarancji. Czasami jest tak wściekły... Wiem, że to nadchodzi.

Cindy wygląda na zaniepokojoną. „Wszystko w porządku?” pyta mnie.

Kiwam głową. „W porządku, dziękuję.” Biorę kolejny łyk szampana i kończę całą szklankę.

Z uśmiechem Cindy wyciąga rękę, a ja ją chwytam. „Wszystko będzie dobrze,” mówi ponownie, a ja kiwam głową, choć wiem, że tak nie będzie. Nie mogę jej tego powiedzieć. Mam teraz swój szal i poprawiam go na ramionach, pamiętając, co Jeff mówił o pokazywaniu zbyt dużo dekoltu.

„Taka piękna suknia,” mówi Cindy, klepiąc mnie po ramieniu. „Powinnaś ją pokazać.”

Uśmiecham się do niej, ale nie mogę wyjaśnić, dlaczego noszę szal w taki sposób. Ktoś taki jak Cindy nigdy nie zrozumie mojej sytuacji.

Wracamy na przyjęcie, a przez tłum widzę Jeffa. Wygląda na wściekłego. Stoi ze swoimi przyjaciółmi, wyraźnie pijany, chwieje się trochę, gdy mówi.

Potem moje oczy padają na Braxtona Merriweathera, który również stoi z grupą ludzi, ale dżentelmenów i dam. On również wygląda na zaniepokojonego, chociaż ukrywa to znacznie lepiej niż mój mąż.

Pan Merriweather widzi, że na niego patrzę, i wiem, że powinnam odwrócić wzrok, ale tego nie robię. Cindy przedstawia mnie komuś. Słyszę swoje imię, ale nie odwracam wzroku od oczu Braxtona, które zdają się przenikać moją duszę, dopóki między nami nie staje mężczyzna w garniturze, wyciągając rękę do uścisku.

Nie mam pojęcia, kim jest, ale i tak ściskam jego dłoń i mówię: „Miło mi cię poznać.” Mógłby być królem Hiszpanii lub śmieciarzem, nie mam pojęcia. Jedynym mężczyzną, na którego mogę w ogóle zwrócić uwagę, jest Braxton Merriweather, co czyni moją sytuację jeszcze bardziej niebezpieczną niż wcześniej, gdy jedynym mężczyzną, którym się martwiłam, był Jeff, który mógłby mnie skrzywdzić. Jeff mógłby mnie uderzyć, ale Braxton miał sposoby na zranienie osoby, których nawet nie mogłam sobie wyobrazić, zwłaszcza takiej bezbronnej kobiety jak ja, desperacko potrzebującej uwagi od silnego, przystojnego mężczyzny jak on. Mógłby mnie zrujnować na sposoby, o których nawet jeszcze nie myślałam. I jeśli nadal będę na niego patrzeć tak, jak patrzyłam kilka minut temu, zanim ten człowiek wszedł w moją linię widzenia, nie mam wątpliwości, że Braxton Merriweather zrobi właśnie to.

Poprzedni Rozdział
Następny Rozdział