110

PERSPEKTYWA SOFII

Moje ciało zesztywniało, zbyt oszołomione, by myśleć. Pocałunek był jak powódź, przytłaczająca mój umysł, aż stał się pusty.

Jak on mógł zrobić coś takiego? Próbowałam protestować, ale nie ustępował. Połykając wszystkie moje słowa, przesunął się, zamykając mnie w swoich ramionach....

Zaloguj się i kontynuuj czytanie