114

PUNKT WIDZENIA SOFII

Światło przedzierało się przez szczeliny w zasłonach, uderzając w moje powieki. Jęknęłam, mrugając nimi kolejno.

Pokój zaczął się wyostrzać. Wielkie, miękkie różowe baldachimy nad łóżkiem sprawiły, że moje serce zabiło mocniej na sekundę.

Zanim sobie przypomniałam: Och, jeste...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie