18

Gdy słońce opadało za horyzont, we mnie narastał niepokój. Pełnia księżyca wschodziła, jej wezwanie rozbrzmiewało w moich żyłach niczym wczesne wezwanie. Powietrze było napięte, jakby to był nasz koniec, a ja byłem przerażony.

Leon spojrzał na mnie, jego oczy płonęły pasją. Jego źrenice zdawały się...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie