114

Beata spała spokojnie na swoim biurku, kiedy Ben wszedł do biura, jego wzrok przyciągnął jej drzemiący stan, gdy podchodził bliżej.

Patrzył na nią przez kilka minut, zaciskając szczęki, ukradkiem obserwując, jak rozchyla miękko usta i oddycha równomiernie w wolnym tempie.

Usta, które pragnął teraz...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie