06
"To się wymyka spod kontroli, Camilla!" Beatrice kipiała ze złości, chodząc tam i z powrotem po moim pokoju.
Siedziałam na łóżku jak niemy film, wpatrując się w moją przyjaciółkę, która wariowała po tym, jak jej powiedziałam, co się stało między mną a Lucasem w chłopięcej łazience.
"Jego dręczenie to za mało? Teraz przechodzi do molestowania seksualnego,"
"Jak on śmie? Musimy działać szybko, zanim będzie za późno," powiedziała Beatrice gniewnie, patrząc na mnie z założonymi rękami.
Westchnęłam, "Więc co zamierzamy zrobić?" zapytałam już sfrustrowana.
"Zgłosimy to władzom szkoły--"
"To bez sensu," przerwałam.
"Im nie zależy na biednych, więc zostawmy to," wzruszyłam ramionami, biorąc poduszkę i przytulając ją.
"To zgłośmy to policji!" zaproponowała Beatrice, podchodząc do mojego łóżka i siadając obok mnie.
"Policji!" mruknęłam.
"To najlepsza opcja, dadzą mu odpowiednią karę," powiedziała Beatrice z błyskiem radości w głosie.
"Nie sądzę, że to dobry pomysł," szepnęłam nieobecnie.
"Camilla! Co z tobą nie tak?"
"Próbujemy położyć temu kres, twojemu dręczeniu, upokorzeniu, zawstydzeniu i wszystkiemu, to nasza jedyna szansa," Beatrice zmarszczyła brwi, patrząc na mnie.
"Dobrze!" powiedziałam zrezygnowana, nie ma mowy, żebym zmieniła zdanie Beatrice, jak już coś postanowi, to nie ma odwrotu.
"Dobrze! Wszystko będzie w porządku," zapewniła mnie, podczas gdy wpatrywałam się w jej ciemne oczy, nieśmiało przygryzając wargi.
"Dziękuję za wszystko!" doceniłam, gdy przytuliła mnie.
"Od tego są siostry?" zaśmiała się, a ja uśmiechnęłam się, gdy się rozłączyłyśmy.
"Muszę już iść, widzimy się jutro," powiedziała, wstając.
Poszłyśmy razem do salonu i odprowadziłam ją do samochodu.
Pomachałam jej, gdy odjeżdżała, a na mojej twarzy pojawił się uśmiech, mam tyle szczęścia, że mam taką przyjaciółkę.
Ona wiele dla mnie znaczy, gdyby nie ona, Bóg wie, co by się ze mną stało.
Odwróciłam się i weszłam do naszego małego domu, zamykając za sobą drzwi.
Mama i Lillian jeszcze nie wróciły, co oznacza, że jestem sama w domu.
Wróciłam do swojego pokoju i podeszłam do lustra, odsłaniając kołnierz koszuli wokół szyi.
Przejechałam palcami po ciemnym śladzie, który zostawił Lucas.
Głęboko odetchnęłam, zamykając oczy. Wspomnienia tego, co zrobił mi Lucas, napływały do mojej głowy.
Jego dotyk, sposób, w jaki ssał moją szyję, wywołały dziwne uczucia w moim brzuchu.
'Nie mów mi, że się rozmarzyłaś, Camilla Evans, to nasz wróg numer jeden i musimy znaleźć sposób, żeby się go pozbyć,' powiedział mój umysł, a ja przygryzłam wargi.
Mój telefon zawibrował i otworzyłam oczy, zastanawiając się, kto wysłał wiadomość.
Wzięłam telefon i moje oczy rozszerzyły się ze strachu, gdy przeczytałam wiadomość z nieznanego numeru.
'Jedno słowo do policji i nigdy więcej nie zobaczysz swojej najlepszej przyjaciółki'
Zadrżałam mocno, rozglądając się dookoła, moje ręce drżały, gdy trzymałam iPhone'a.
Czy ktoś nas słucha?
Więc nie jestem bezpieczna we własnym domu, i o Boże, Beata...
Muszę znaleźć sposób, żeby ją powstrzymać, zanim zgłosi to na policję.
Wiedziałam, że to wszystko nie jest dobrym pomysłem od samego początku i nie mogę znieść myśli, że narażam życie Beaty.
"Muszę ją powstrzymać," mruknęłam, gdy łza znów spłynęła po mojej twarzy.
Przeczytałam wiadomość jeszcze raz i pobiegłam do łóżka, przykrywając się kołdrą.
Wzięłam iPhone'a i wybrałam numer Beaty.
"Cześć, dziewczyno! Jestem w drodze na komisariat," powiedziała z takim entuzjazmem, że serce mi zamarło.
"Nie, nie idź!" wyszeptałam, rozglądając się dookoła.
"Jest jakiś problem?" zapytała irytująco.
"Tak, to znaczy n-nie, Beato, słuchaj mnie uważnie, nie zgłaszaj tego na policję, to nie jest dobry pomysł," powiedziałam ze strachem.
"Dlaczego?" zapytała.
"Powiem ci jutro, proszę, tylko nie idź teraz," błagałam.
"Dobrze, ale lepiej, żebyś miała dobry powód, dlaczego nie powinnam iść na komisariat," warknęła.
"Powiem ci, kocham cię," powiedziałam z ulgą.
"Ja ciebie też," powiedziała i rozłączyła się.
Westchnęłam, wydychając powietrze, nie wiedząc, jak długo je wstrzymywałam.
Mój telefon znów zabrzęczał i przeczytałam wiadomość ponownie.
'Dobra dziewczynka!'
Czy ktoś słucha mojej rozmowy? Podeszłam do okna i odsłoniłam zasłony, sprawdzając, co się dzieje na zewnątrz.
Nikogo nie było, natychmiast zasłoniłam zasłony i nerwowo wróciłam do łóżka.
'Czy to mógł być Łukasz!' pomyślałam.
Próbowałam wyrzucić tę myśl z głowy i nie wiedziałam, kiedy zasnęłam.
Godzinę później,
"Kamila! Jesteś tam?" Usłyszałam pukanie do drzwi, jęcząc.
"Kamila!" Pukanie nie ustawało.
Otworzyłam oczy, zdając sobie sprawę, że to moja mama mnie woła.
"Mamo!" zawołałam, wstając z łóżka i podchodząc do drzwi, poprawiając kołnierz koszuli, którą miałam na sobie, aby zakryć ślad.
Otworzyłam drzwi, a moja mama przywitała mnie uśmiechem.
"Wołam cię od dawna, Kamilo," uśmiechnęła się zmęczona.
"Przepraszam, mamo, zasnęłam," powiedziałam.
"Nic się nie stało, mam nadzieję, że wszystko w porządku?" zapytała.
"Tak," uśmiechnęłam się ponownie.
'Absolutnie nie! Nie jestem, gdy moje życie jest zagrożone teraz i potem,'
Najśmieszniejsze jest to, że nie mówię mamie o bólu, przez który przechodzę, ponieważ nie chcę być dla niej ciężarem.
Ma już dość problemów, zwłaszcza po stracie taty.
"Dobrze, kochanie, chciałam ci tylko powiedzieć, że kupiłam frytki i shake'a na kolację, nie będę mogła gotować dziś wieczorem, potrzebuję odpoczynku," powiedziała zmęczona.
"W porządku, mamo! Idź odpocząć," powiedziałam smutno.
Ostatnio przechodziła przez wiele.
Uśmiechnęła się jeszcze raz i odeszła.
Zamknęłam drzwi i poszłam do kuchni, żeby wziąć trochę frytek i shake'a, bo mój żołądek burczał od dawna.
Nie mogłam jeść, odkąd w stołówce wylali moje jedzenie na lunch, a zapasów w domu było niewiele, więc ich nie ruszałam, oszczędzaliśmy je na cały tydzień.
