Rozdział 29 Poranek weselny

Obudziłam się przed świtem. W domu panowała cisza, dzieci wciąż spały. Obok mnie Damian oddychał równo; miał łagodny wyraz twarzy, a dłoń spoczywała na moim brzuchu. Długo na niego patrzyłam, zapamiętując kształt jego ust, to, jak włosy opadają mu na czoło.

Dzisiaj mieliśmy się pobrać.

Wymknęłam s...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie