Rozdział 155

Wesley

Marcello podniósł się z miejsca, rozłożył szeroko ramiona.

– Carlos! Miło cię widzieć, hermano. No i tak, gówniarz jest nowy. Ale nie daj się zwieść tej buźce. – Szarpnięciem kciuka wskazał na Bliznę. – Zapytaj mojego chłopaka, jaki on niby jest „miękki”.

Wzrok Carlosa przemknął na go...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie