Rozdział 30 Nie pozbywaj się krwi na podłodze

Jej dłonie były skute w unieruchamiających pasach.

Pas wbijał się prosto w jej złamany prawy nadgarstek, miażdżąc połamane kości.

Nowa fala bólu rozdarła ją na wskroś.

Knebel w ustach rozchylił jej szczękę na siłę, a ślina ciekła bez kontroli po brodzie.

Bez znieczulenia. Bez żadnego przeciwbólo...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie