
Jego Żal po Drugiej Szansie
Sophie Langston · Zakończone · 310.7k słów
Wstęp
A potem się obudziłam. Cztery lata wcześniej. Leżąc obok niego w noc, kiedy zaczął się nasz koszmar.
Jego oddech jest gorący od wina. Jego ręka już sięga.
Tym razem łapię najbliższą popielniczkę, napełniam ją lodowatą wodą i ciskam mu w twarz. Kiedy jest oszołomiony, wyciągam go na balkon.
Myśli, że jestem łatwym łupem.
Zaraz się przekona, jak wygląda zemsta.
Rozdział 1
Jessica Martinez wyrwał ze snu ostry ból w podbrzuszu i piekące tarcie lin o skórę.
Gdy tylko odzyskała świadomość, dotarło do niej, że wisi na wiekowym dębie przed głównym budynkiem posiadłości — w pozycji tak upokarzającej, że aż robiło się niedobrze.
Jej ośmiomiesięczny, ciężki brzuch był wystawiony na zimne powietrze; szorstkie liny wspinaczkowe przechodziły pod pachami, między nogami i pod nabrzmiałym brzuchem, trzymając ją jakieś trzy metry nad ziemią.
Późnojesienna rosa była tak lodowata, że kłuła jak igły. Chłód wpełzał jej po kręgosłupie, wysysając kolor z rąk i nóg, aż skóra ściągnęła się gęsią skórką.
— Obudziłaś się?
Z dołu dobiegł niski, lodowaty głos.
Jessica z trudem przekręciła zesztywniały kark i spojrzała w dół — Benjamin Jones siedział sobie bez pośpiechu na wiklinowej sofie pod drzewem, w czarnym aksamitnym szlafroku, z parującą filiżanką czarnej kawy w dłoni.
— Benjamin… — głos Jessiki był chrapliwy, połamany. — Puść mnie… na dół…
— A co tak się spieszysz? — Benjamin upił powoli kawy. — Wisiałaś dopiero pół godziny. Nie mówią, że ciężarne powinny się więcej ruszać? Takie wiszenie też dobrze zrobi dziecku.
Mówił od niechcenia, jakby gawędził o pogodzie.
Łzy natychmiast napłynęły Jessice do oczu. — Noszę twoje dziecko… ósmy miesiąc… jak możesz…
— Och, czyli wiesz, że nosisz moje dziecko? — Benjamin parsknął, a w tym śmiechu nie było ani grama ciepła. — Jessica, kiedy błagałaś siedmiu czy ośmiu facetów, żeby brali cię po kolei, to też myślałaś o dziecku w brzuchu?
Wzdrygnęła się gwałtownie, jakby ktoś ją spoliczkował — oszołomiona jego ordynarnymi słowami.
Benjamin znalazł w jej telefonie serię filmów.
Na nagraniach jej ciężarny brzuch był wysoko, napięty; nogi rozchylone.
Jakiś mężczyzna trzymał ją za uda, a jego gruby członek wsuwał się w nią i wysuwał.
Dwóch facetów ugniatało jej piersi, nienaturalnie wielkie przez ciążę, ściskając tak mocno, że mleko tryskało.
Ktoś lizał jej ciężarny brzuch.
Dwóch mężczyzn jednocześnie wpychało się jej do ust.
W każdej dłoni trzymała kolejnego, a jej ciało było całe w spermie.
Cała scena była obsceniczna i odrażająca.
— To było podrobione… to Harper—
— Znowu Harper? — Benjamin uciął jej, a w jego oczach zrobiło się zimno. — Osiem miesięcy temu, kiedy wgramoliłaś mi się do łóżka, też mówiłaś, że ktoś cię naćpał. A teraz, przy tych obrzydlistwach, znowu twierdzisz, że Harper je spreparowała.
Odstawił filiżankę i powoli wstał, podchodząc prosto pod nią.
Połyskliwy brzeg szlafroka zakołysał się lekko przy ruchu, odsłaniając twardo umięśnione łydki.
— Jessica, zgadnij, czy ci wierzę, czy nie? — uniósł głowę, a jego usta wykrzywiły się w okrutnym uśmiechu.
Służba stała w oddali ze spuszczonymi głowami, nie śmiejąc nawet spojrzeć.
Lokaj stał trzy kroki za Benjaminem, wzrok wbity w punkt — jak w kościele: oczy przy nosie, nos przy sercu.
Oczywiście, że by nie uwierzył — Harper, która wychowała się z nim, na której polegał, która kilka razy uratowała mu życie, nie mogła przecież być intrygantką, jadowitą kobietą.
— Ja nie… ja naprawdę nie… — Jessica rozpaczliwie powtarzała to, co mówiła już niezliczoną ilość razy przez ostatnie pół roku. — Tamtej nocy ktoś mnie wrobił…
Gdy Jessica znowu wyciągnęła przeszłość, ostatni ślad wyrazu zniknął z twarzy Benjamina.
Jakby powietrze nagle zamarzło.
— Naprawdę? — głos Benjamina był przerażająco łagodny. — To kiedy Henry przyprowadził reporterów, żeby oskarżyć mnie o zgwałcenie ciebie, to też była ustawka?
Na twarzy Jessiki odbił się ból, łzy zadrżały jej na rzęsach. — Zamknij się!
Benjamin prychnął z pogardą i pstryknął palcami.
Dwóch lekarzy w białych kitlach, niosących torby medyczne, podbiegło w pośpiechu, a za nimi trzy położne.
Szybko rozłożyli pod drzewem sterylne podkłady i wprawnymi ruchami poukładali narzędzia.
Źrenice Jessiki gwałtownie się zwęziły.
— Co… co wy robicie?
— Skoro tak bardzo lubisz dreszczyk emocji — Benjamin odchylił się na sofie, z elegancją zakładając nogę na nogę — to urodzisz właśnie tutaj. Poród na świeżym powietrzu… dziecko od razu poczuje więź z naturą.
— Nie… — krzyk Jessiki przeszył powietrze. — Benjamin! Ty jesteś nienormalny! To zabije mnie i dziecko!
— Zginąć? — Benjamin uniósł brew. — A to nie byłoby dla ciebie za łatwe?
Skinął podbródkiem w stronę lekarza.
— Zaczynać. Bez znieczulenia — Harper wkrótce musi wziąć lekarstwo, a boję się, że narkoza mogłaby osłabić jego działanie.
Lekarz wyglądał na zaniepokojonego.
— Panie Jones, ułożenie płodu jest prawidłowe, ale ona nie urodzi w tej wiszącej pozycji. Przynajmniej musimy ją opuścić—
— To niech rodzi, wisząc — głos Benjamina nie znosił sprzeciwu. — Skoro lubi wisieć, to robię jej przysługę.
W bólu i zamgleniu Jessika próbowała zrozumieć, co Harper ma wspólnego z brakiem znieczulenia. Jakie lekarstwo? Czemu miałoby stracić moc?
Ale uderzyła kolejna fala skurczów, mocniejsza niż poprzednio. Jessika wygięła się z bólu, liny wżynały się głęboko w ciało, a z obtartej skóry sączyła się krew.
— Odeszły wody! — krzyknęła położna.
Ciepły płyn spłynął po wewnętrznej stronie jej ud, po ciele, skapując po trochu na sterylny podkład.
Nadszedł następny, gwałtowny skurcz i Jessika o mało nie straciła przytomności z bólu.
Czuła, jak dziecko się rodzi, a to wrażenie rozdzierania jej żywcem wyło z niej ryk jak z rannego zwierzęcia.
— Główka już widać! Proszę napierać! Jeszcze, jeszcze! — położna krzyczała nerwowo.
Ale wisząca pozycja sprawiała, że poród był niemal niemożliwy.
Jessika zebrała resztki sił, paznokciami wbijając się w dłonie, aż krew zaczęła sączyć się między palcami.
Wzrok zaczynał jej ciemnieć; w uszach dudnił tylko ciężki oddech i serce bijące jak oszalałe, na granicy omdlenia.
— Panie Jones, tak się nie da! Dziecko nie wychodzi — w końcu się udusi! — lekarz powiedział, ociekając potem.
Benjamin patrzył na twarz Jessiki wykrzywioną w agonii i milczał przez kilka sekund.
Potem rzucił:
— Opuścić ją.
Liny puściły, a Jessika spadła jak kukiełka z przeciętymi sznurkami. Lekarze i położne złapali ją i ułożyli płasko na sterylnym podkładzie.
Zanim zdążyła zaczerpnąć tchu, kolejny skurcz runął na nią jak fala sztormowa, wyciskając z jej gardła następny rozdzierający krzyk.
Miednica rozciągała się do granic. Wyraźnie czuła, jak główka dziecka powoli, ale nieubłaganie napiera na zewnątrz, zgniatając każdy centymetr mięśni kanału rodnego.
— Widzę! Mocniej, proszę napierać!
Jessika użyła ostatniej odrobiny siły, wyrwał się z niej chrapliwy, rozrywający ryk — i wtedy rozległ się słaby płacz dziecka.
— Chłopiec!
Benjamin podszedł bliżej, patrząc z góry na Jessikę leżącą na ziemi.
Położna uniosła niemowlę, żeby mógł zobaczyć. On odwrócił głowę z obrzydzeniem i rozkazał:
— Zabierzcie to i pozbądźcie się tego.
Odwrócił się, żeby odejść, ale poczuł słabe szarpnięcie za nogawkę.
Benjamin spojrzał w dół. Jessika ostatkiem sił wyszeptała:
— Co znaczy „pozbyć się tego”…?
Usta Benjamina wygięły się w uśmiechu.
— Jessiko, chyba nie myślałaś, że pozwoliłem ci urodzić to dziecko po to, żebym miał wychowywać tego bękarta, co? Choroba serca Harpera wymaga jako lekarstwa serca żywego niemowlęcia. Inaczej dawno byś umarła razem z Henrym.
Ostatnie Rozdziały
#280 Rozdział 280 Nasz dom
Ostatnia Aktualizacja: 5/7/2026#279 Rozdział 279 Henry nie żyje
Ostatnia Aktualizacja: 5/7/2026#278 Rozdział 278 Jesteś jej ojcem - jak mogła cię wyrzucić?
Ostatnia Aktualizacja: 5/7/2026#277 Rozdział 277 Śmierć Beniamina
Ostatnia Aktualizacja: 5/7/2026#276 Rozdział 276 Powinieneś odejść
Ostatnia Aktualizacja: 5/7/2026#275 Rozdział 275 Chcę zobaczyć Jessicę
Ostatnia Aktualizacja: 5/7/2026#274 Rozdział 274 Jego pierwsza miłość nie poszła dobrze
Ostatnia Aktualizacja: 5/7/2026#273 Rozdział 273 Staram się jak w mojej mocy, aby sprawić, by wytrysnęła
Ostatnia Aktualizacja: 5/7/2026#272 Rozdział 272 Spowiedź
Ostatnia Aktualizacja: 5/7/2026#271 Rozdział 271 Przeszłe życie bez Józefa
Ostatnia Aktualizacja: 5/7/2026
Może Ci się spodobać 😍
Związana z jej Alfa Instruktorem
Kilka tygodni później na salę wchodzi nasz nowy instruktor walki, alfa. Regis. Ten facet z lasu. Jego spojrzenie od razu chwyta się mojego i wiem, że mnie rozpoznaje. Wtedy moja skrywana tajemnica uderza we mnie jak cios w brzuch: jestem w ciąży.
Ma dla mnie propozycję, która splata nas jeszcze mocniej. Ochrona… czy złota klatka? Szepty robią się coraz bardziej jadowite, mrok zaczyna się zacieśniać. Dlaczego tylko ja nie mam wilka? Czy on jest moim wybawieniem… czy pociągnie mnie prosto na dno?
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem
Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.
– Nadal jesteś na mnie zły?
Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.
Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.
Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.
Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Okrutny Raj - Romans mafijny
Wykręcenie tyłkiem numeru do własnego szefa…
I zostawienie mu sprośnej poczty głosowej, kiedy jesteś, yyy… „w trakcie” myślenia o nim.
Praca jako osobista asystentka Rusłana Orłowa to robota rodem z piekła.
Po długim dniu, podczas którego spełniam każdą zachciankę tego miliardera, potrzebuję jakiegoś ujścia dla stresu.
Więc kiedy tamtego wieczoru wracam do domu, robię dokładnie to.
Problem w tym, że moje myśli wciąż kręcą się wokół tego szef-dupka, który rujnuje mi życie.
I niech będzie—bo ze wszystkich licznych grzechów Rusłana, to że jest tak cholernie przystojny, może być najniebezpieczniejsze.
Dziś w nocy fantazje o nim są dokładnie tym, czego potrzebuję, żeby przekroczyć granicę.
Ale kiedy spuszczam wzrok na telefon, przygnieciony obok mnie,
jest.
Poczta głosowa: 7 minut i 32 sekundy…
Wysłana do Rusłana Orłowa.
Wpada we mnie panika i ciskam telefon przez pokój.
Tyle że nie da się cofnąć szkód wyrządzonych przez moje bardzo głośne „O”.
Więc co ja mogę zrobić?
Plan był prosty: unikać go i udawać, że to się nigdy nie wydarzyło.
Poza tym—kto tak zajęty w ogóle odsłuchuje pocztę głosową, co?
Tylko że kiedy on wpisuje mi w kalendarz spotkanie jeden na jeden ze mną na równe 7 minut i 32 sekundy,
jedno jest pewne:
On.
Słyszał.
Wszystko.
Zakazane Pulsowanie
Moje zmieniło się w czasie, który zajęło otwarcie drzwi.
Za nimi: mój narzeczony Nicholas z inną kobietą.
Trzy miesiące do naszego ślubu. Trzy sekundy, żeby zobaczyć, jak wszystko się rozpada.
Powinnam była uciec. Powinnam była krzyczeć. Powinnam była zrobić cokolwiek, zamiast stać tam jak głupia.
Zamiast tego usłyszałam, jak sam diabeł szepcze mi do ucha:
"Jeśli chcesz, mogę cię poślubić."
Daniel. Brat, przed którym mnie ostrzegano. Ten, który sprawiał, że Nicholas wyglądał jak aniołek.
Opierał się o ścianę, obserwując, jak mój świat się rozpada.
Moje serce waliło jak młot. "Co?"
"Słyszałaś mnie." Jego oczy wwiercały się w moje. "Poślub mnie, Emmo."
Ale kiedy patrzyłam w te magnetyczne oczy, uświadomiłam sobie coś przerażającego:
Chciałam powiedzieć mu "tak".
Gra rozpoczęta.
Sekretarko, Czy Chcesz Się Ze Mną Przespać?
Może dlatego żadna z nich nie wytrzymywała dłużej niż dwa tygodnie. Szybko mu się nudziły. Ale Valeria powiedziała „nie” i to tylko sprawiło, że zaczął gonić ją jeszcze zawzięciej, kombinując coraz to inne sposoby, żeby dostać to, czego chciał — nie rezygnując przy tym ze swoich rozrywek z innymi kobietami.
Nawet nie zauważył, kiedy Valeria stała się jego prawą ręką, i potrzebował jej do wszystkiego, jakby bez niej nie potrafił nawet oddychać. Mimo to nie przyznał się, że ją kocha, dopóki ona nie dotarła do swojej granicy i po prostu nie odeszła.
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
Niechętna Panna Młoda Miliardera
Jednak jeden kontrakt małżeński zrujnował moje spokojne życie. Aby chronić moją rodzinę, musiałam poślubić Alexandra Kingsleya — potentata technologicznego, który jest ode mnie starszy o osiem lat.
Naiwnie myślałam, że przynajmniej będziemy mogli żyć w zgodzie. Nie wiedziałam, że już mnie zaszufladkował jako łowczynię fortun, co od pierwszego dnia postawiło nas na kursie kolizyjnym.
Teraz, uwięziona w rodzinie Kingsleyów, nie tylko muszę radzić sobie z zimnym mężem. Muszę też stawić czoła jego mściwej szwagierce Victorii i Karen — wieloletniej adoratorce Alexandra, która jest zdeterminowana, by sprawić, że poczuję się jak niechciany intruz.
Jak mam przetrwać w rodzinie Kingsleyów...
Rozwiedź się ze mną, zanim śmierć mnie zabierze, CEO
Moja ręka instynktownie powędrowała do brzucha. "Więc... naprawdę go nie ma?"
"Twoje osłabione przez raka ciało nie jest w stanie utrzymać ciąży. Musimy ją zakończyć, i to szybko," powiedział lekarz.
Po operacji ON się pojawił. "Audrey Sinclair! Jak śmiesz podejmować taką decyzję bez konsultacji ze mną?"
Chciałam wylać swój ból, poczuć jego objęcia. Ale kiedy zobaczyłam KOBIETĘ obok niego, zrezygnowałam.
Bez wahania odszedł z tą "delikatną" kobietą. Takiej czułości nigdy nie zaznałam.
Jednak już mi to nie przeszkadza, bo nie mam nic - mojego dziecka, mojej miłości, a nawet... mojego życia.
Audrey Sinclair, biedna kobieta, zakochała się w mężczyźnie, w którym nie powinna. Blake Parker, najpotężniejszy miliarder w Nowym Jorku, ma wszystko, o czym mężczyzna może marzyć - pieniądze, władzę, wpływy - ale jednej rzeczy nie ma: nie kocha jej.
Pięć lat jednostronnej miłości. Trzy lata potajemnego małżeństwa. Diagnoza, która pozostawia jej trzy miesiące życia.
Kiedy hollywoodzka gwiazda wraca z Europy, Audrey Sinclair wie, że nadszedł czas, by zakończyć swoje bezmiłosne małżeństwo. Ale nie rozumie - skoro jej nie kocha, dlaczego odmówił, gdy zaproponowała rozwód? Dlaczego torturuje ją w ostatnich trzech miesiącach jej życia?
Czas ucieka jak piasek przez klepsydrę, a Audrey musi wybrać: umrzeć jako pani Parker, czy przeżyć swoje ostatnie dni w wolności.
Noc Przed Tym, Jak Go Poznałam
Dwa dni później weszłam na staż i zobaczyłam go siedzącego za biurkiem prezesa.
Teraz przynoszę kawę dla mężczyzny, który sprawił, że jęczałam, a on zachowuje się, jakbym to ja przekroczyła granice.
Zaczęło się od wyzwania. Skończyło się na jednym mężczyźnie, którego nigdy nie powinna pragnąć.
June Alexander nie planowała spać z obcym. Ale w noc, gdy świętowała zdobycie wymarzonego stażu, szalone wyzwanie prowadzi ją w ramiona tajemniczego mężczyzny. Jest intensywny, cichy i niezapomniany.
Myślała, że już nigdy go nie zobaczy.
Aż do momentu, gdy wchodzi na pierwszy dzień pracy—
I odkrywa, że to jej nowy szef.
Prezes.
Teraz June musi pracować pod mężczyzną, z którym spędziła jedną nieprzewidywalną noc. Hermes Grande jest potężny, zimny i całkowicie poza zasięgiem. Ale napięcie między nimi nie znika.
Im bliżej się stają, tym trudniej jest jej chronić swoje serce i ich tajemnice.
Zaginiona Księżniczka Lykanów i Jej Oczarowany Alfa
Nagle staje się księżniczką z prawdziwego zdarzenia – Zaginiona królewna w końcu odnaleziona.
Sebastian odrzucił Cindy i zlekceważył ich przeznaczoną więź, wybierając inną na swoją Lunę.
Ale los miał wobec niego zupełnie inne plany. Mężczyzna, który jeszcze niedawno trzymał wszystkich w garści, pada na kolana.
Kiedy jego życie i jego wilk wiszą na włosku, los okazuje się okrutnie przewrotny. Ta sama kobieta, którą kiedyś złamał, teraz trzyma w rękach jego przyszłość.
Głos Sebastiana drżał, gdy wyciągnął do niej rękę.
– Proszę… Cindy… Lisa – wyszeptał błagalnie. – Musisz mi pomóc. Jestem twoim partnerem. Twoim przeznaczonym.
Jej spojrzenie pozostało twarde, niewzruszone, jakby przez te wszystkie lata nauczyła się już nie drżeć przed nikim.
– Będziesz się do mnie zwracał jak należy – odparła spokojnie, aż lodowato.
– Dla ciebie jestem Wasza Wysokość.
Tylko ci, którzy stali przy mnie, kiedy byłam nikim, zasłużyli na prawo, by mówić do mnie po imieniu.
Czy Cindy okaże łaskę mężczyźnie, który kiedyś odmówił jej jakiejkolwiek wartości?
Zdobyta przez miłość Alfy
Cztery lata temu misternie uknuta intryga Fiony zamieniła mnie z zwyczajnej omegi w skazańca, na którego barkach ciąży zarzut morderstwa.
Po czterech latach wracam do świata, którego prawie nie poznaję.
Moja najlepsza przyjaciółka Fiona, a zarazem moja przyrodnia siostra, stała się w oczach mojej matki idealną córunią. A mój były chłopak, Ethan, za chwilę będzie urządzał huczną, wystawną ceremonię zawarcia więzi… właśnie z nią.
Miłość, więzi rodzinne i reputacja, które kiedyś były dla mnie wszystkim, zostały mi przez Fionę odebrane, co do okruszka.
Kiedy dotarłam już do granic wytrzymałości i zaczęłam się zastanawiać, po co w ogóle jeszcze żyję, w moim życiu nagle pojawił się legendarny Alfa Lucas z Moonhaven.
Jest potężny i tajemniczy, budzi respekt i niemal nabożny lęk wśród wszystkich wilkołaków.
A jednak wobec mnie okazuje niezwykłą wytrwałość i zaskakującą czułość, taką, jakiej nigdy się nie spodziewałam.
Czy pojawienie się Lucasa jest darem od losu, czy początkiem kolejnego spisku?
Ukochana Luna Lykaniego Króla
Narine nigdy nie liczyła na to, że przeżyje. Nie po tym, co jej zrobiono… ciału, umysłowi i duszy. Ale los miał wobec niej inne plany. Ocalona przez Najwyższego Alfę Sargisa, najbardziej budzącego grozę władcę królestwa, trafia pod opiekę mężczyzny, którego nie zna… i pod ciężar więzi, której nie rozumie.
Sargis dobrze wie, czym jest poświęcenie. Bezwzględny, ambitny, ślepo wierny świętej więzi dusz, spędził lata, szukając bratniej duszy, którą obiecało mu przeznaczenie. Nigdy nie wyobrażał sobie, że przyjdzie do niego złamana, na skraju śmierci, bojąca się nawet własnego cienia. Nie zamierzał się w niej zakochiwać… ale zakochuje się. Mocno. Do utraty tchu. I spali cały świat, byle tylko nikt już nigdy jej nie skrzywdził.
To, co zaczyna się w ciszy, między dwiema pękniętymi duszami, powoli dojrzewa w coś intymnego i prawdziwego.
Ale leczenie ran nigdy nie jest prostą drogą.
A miłość? Miłość to wojna.
Gdy dwór szemrze po kątach, przeszłość depcze im po piętach, a przyszłość wisi na włosku, ich więź jest wystawiana na próbę raz za razem. Bo zakochać się to jedno.
Przetrwać tę miłość? To już zupełnie inna wojna.
Narine musi zdecydować: czy potrafi przeżyć miłość mężczyzny, który płonie jak żywy ogień, skoro całe życie uczyła się tylko nie czuć? Czy skurczy się, byle mieć spokój, czy wstanie z kolan i stanie się Królową dla ratowania jego duszy?
Ich miłość jest z góry zapisana.
Ale przeznaczenie nigdy nie obiecywało, że będzie łaskawe.
Dla czytelników, którzy wierzą, że nawet najbardziej potłuczone dusze mogą znowu stać się całe. I że prawdziwa miłość cię nie zbawia. Ona stoi obok ciebie, kiedy sam siebie ratujesz.












