
Jego Żal po Drugiej Szansie
Sophie Langston · Zakończone · 311.3k słów
Wstęp
A potem się obudziłam. Cztery lata wcześniej. Leżąc obok niego w noc, kiedy zaczął się nasz koszmar.
Jego oddech jest gorący od wina. Jego ręka już sięga.
Tym razem łapię najbliższą popielniczkę, napełniam ją lodowatą wodą i ciskam mu w twarz. Kiedy jest oszołomiony, wyciągam go na balkon.
Myśli, że jestem łatwym łupem.
Zaraz się przekona, jak wygląda zemsta.
Rozdział 1
Jessica Martinez wyrwał ze snu ostry ból w podbrzuszu i piekące tarcie lin o skórę.
Gdy tylko odzyskała świadomość, dotarło do niej, że wisi na wiekowym dębie przed głównym budynkiem posiadłości — w pozycji tak upokarzającej, że aż robiło się niedobrze.
Jej ośmiomiesięczny, ciężki brzuch był wystawiony na zimne powietrze; szorstkie liny wspinaczkowe przechodziły pod pachami, między nogami i pod nabrzmiałym brzuchem, trzymając ją jakieś trzy metry nad ziemią.
Późnojesienna rosa była tak lodowata, że kłuła jak igły. Chłód wpełzał jej po kręgosłupie, wysysając kolor z rąk i nóg, aż skóra ściągnęła się gęsią skórką.
— Obudziłaś się?
Z dołu dobiegł niski, lodowaty głos.
Jessica z trudem przekręciła zesztywniały kark i spojrzała w dół — Benjamin Jones siedział sobie bez pośpiechu na wiklinowej sofie pod drzewem, w czarnym aksamitnym szlafroku, z parującą filiżanką czarnej kawy w dłoni.
— Benjamin… — głos Jessiki był chrapliwy, połamany. — Puść mnie… na dół…
— A co tak się spieszysz? — Benjamin upił powoli kawy. — Wisiałaś dopiero pół godziny. Nie mówią, że ciężarne powinny się więcej ruszać? Takie wiszenie też dobrze zrobi dziecku.
Mówił od niechcenia, jakby gawędził o pogodzie.
Łzy natychmiast napłynęły Jessice do oczu. — Noszę twoje dziecko… ósmy miesiąc… jak możesz…
— Och, czyli wiesz, że nosisz moje dziecko? — Benjamin parsknął, a w tym śmiechu nie było ani grama ciepła. — Jessica, kiedy błagałaś siedmiu czy ośmiu facetów, żeby brali cię po kolei, to też myślałaś o dziecku w brzuchu?
Wzdrygnęła się gwałtownie, jakby ktoś ją spoliczkował — oszołomiona jego ordynarnymi słowami.
Benjamin znalazł w jej telefonie serię filmów.
Na nagraniach jej ciężarny brzuch był wysoko, napięty; nogi rozchylone.
Jakiś mężczyzna trzymał ją za uda, a jego gruby członek wsuwał się w nią i wysuwał.
Dwóch facetów ugniatało jej piersi, nienaturalnie wielkie przez ciążę, ściskając tak mocno, że mleko tryskało.
Ktoś lizał jej ciężarny brzuch.
Dwóch mężczyzn jednocześnie wpychało się jej do ust.
W każdej dłoni trzymała kolejnego, a jej ciało było całe w spermie.
Cała scena była obsceniczna i odrażająca.
— To było podrobione… to Harper—
— Znowu Harper? — Benjamin uciął jej, a w jego oczach zrobiło się zimno. — Osiem miesięcy temu, kiedy wgramoliłaś mi się do łóżka, też mówiłaś, że ktoś cię naćpał. A teraz, przy tych obrzydlistwach, znowu twierdzisz, że Harper je spreparowała.
Odstawił filiżankę i powoli wstał, podchodząc prosto pod nią.
Połyskliwy brzeg szlafroka zakołysał się lekko przy ruchu, odsłaniając twardo umięśnione łydki.
— Jessica, zgadnij, czy ci wierzę, czy nie? — uniósł głowę, a jego usta wykrzywiły się w okrutnym uśmiechu.
Służba stała w oddali ze spuszczonymi głowami, nie śmiejąc nawet spojrzeć.
Lokaj stał trzy kroki za Benjaminem, wzrok wbity w punkt — jak w kościele: oczy przy nosie, nos przy sercu.
Oczywiście, że by nie uwierzył — Harper, która wychowała się z nim, na której polegał, która kilka razy uratowała mu życie, nie mogła przecież być intrygantką, jadowitą kobietą.
— Ja nie… ja naprawdę nie… — Jessica rozpaczliwie powtarzała to, co mówiła już niezliczoną ilość razy przez ostatnie pół roku. — Tamtej nocy ktoś mnie wrobił…
Gdy Jessica znowu wyciągnęła przeszłość, ostatni ślad wyrazu zniknął z twarzy Benjamina.
Jakby powietrze nagle zamarzło.
— Naprawdę? — głos Benjamina był przerażająco łagodny. — To kiedy Henry przyprowadził reporterów, żeby oskarżyć mnie o zgwałcenie ciebie, to też była ustawka?
Na twarzy Jessiki odbił się ból, łzy zadrżały jej na rzęsach. — Zamknij się!
Benjamin prychnął z pogardą i pstryknął palcami.
Dwóch lekarzy w białych kitlach, niosących torby medyczne, podbiegło w pośpiechu, a za nimi trzy położne.
Szybko rozłożyli pod drzewem sterylne podkłady i wprawnymi ruchami poukładali narzędzia.
Źrenice Jessiki gwałtownie się zwęziły.
— Co… co wy robicie?
— Skoro tak bardzo lubisz dreszczyk emocji — Benjamin odchylił się na sofie, z elegancją zakładając nogę na nogę — to urodzisz właśnie tutaj. Poród na świeżym powietrzu… dziecko od razu poczuje więź z naturą.
— Nie… — krzyk Jessiki przeszył powietrze. — Benjamin! Ty jesteś nienormalny! To zabije mnie i dziecko!
— Zginąć? — Benjamin uniósł brew. — A to nie byłoby dla ciebie za łatwe?
Skinął podbródkiem w stronę lekarza.
— Zaczynać. Bez znieczulenia — Harper wkrótce musi wziąć lekarstwo, a boję się, że narkoza mogłaby osłabić jego działanie.
Lekarz wyglądał na zaniepokojonego.
— Panie Jones, ułożenie płodu jest prawidłowe, ale ona nie urodzi w tej wiszącej pozycji. Przynajmniej musimy ją opuścić—
— To niech rodzi, wisząc — głos Benjamina nie znosił sprzeciwu. — Skoro lubi wisieć, to robię jej przysługę.
W bólu i zamgleniu Jessika próbowała zrozumieć, co Harper ma wspólnego z brakiem znieczulenia. Jakie lekarstwo? Czemu miałoby stracić moc?
Ale uderzyła kolejna fala skurczów, mocniejsza niż poprzednio. Jessika wygięła się z bólu, liny wżynały się głęboko w ciało, a z obtartej skóry sączyła się krew.
— Odeszły wody! — krzyknęła położna.
Ciepły płyn spłynął po wewnętrznej stronie jej ud, po ciele, skapując po trochu na sterylny podkład.
Nadszedł następny, gwałtowny skurcz i Jessika o mało nie straciła przytomności z bólu.
Czuła, jak dziecko się rodzi, a to wrażenie rozdzierania jej żywcem wyło z niej ryk jak z rannego zwierzęcia.
— Główka już widać! Proszę napierać! Jeszcze, jeszcze! — położna krzyczała nerwowo.
Ale wisząca pozycja sprawiała, że poród był niemal niemożliwy.
Jessika zebrała resztki sił, paznokciami wbijając się w dłonie, aż krew zaczęła sączyć się między palcami.
Wzrok zaczynał jej ciemnieć; w uszach dudnił tylko ciężki oddech i serce bijące jak oszalałe, na granicy omdlenia.
— Panie Jones, tak się nie da! Dziecko nie wychodzi — w końcu się udusi! — lekarz powiedział, ociekając potem.
Benjamin patrzył na twarz Jessiki wykrzywioną w agonii i milczał przez kilka sekund.
Potem rzucił:
— Opuścić ją.
Liny puściły, a Jessika spadła jak kukiełka z przeciętymi sznurkami. Lekarze i położne złapali ją i ułożyli płasko na sterylnym podkładzie.
Zanim zdążyła zaczerpnąć tchu, kolejny skurcz runął na nią jak fala sztormowa, wyciskając z jej gardła następny rozdzierający krzyk.
Miednica rozciągała się do granic. Wyraźnie czuła, jak główka dziecka powoli, ale nieubłaganie napiera na zewnątrz, zgniatając każdy centymetr mięśni kanału rodnego.
— Widzę! Mocniej, proszę napierać!
Jessika użyła ostatniej odrobiny siły, wyrwał się z niej chrapliwy, rozrywający ryk — i wtedy rozległ się słaby płacz dziecka.
— Chłopiec!
Benjamin podszedł bliżej, patrząc z góry na Jessikę leżącą na ziemi.
Położna uniosła niemowlę, żeby mógł zobaczyć. On odwrócił głowę z obrzydzeniem i rozkazał:
— Zabierzcie to i pozbądźcie się tego.
Odwrócił się, żeby odejść, ale poczuł słabe szarpnięcie za nogawkę.
Benjamin spojrzał w dół. Jessika ostatkiem sił wyszeptała:
— Co znaczy „pozbyć się tego”…?
Usta Benjamina wygięły się w uśmiechu.
— Jessiko, chyba nie myślałaś, że pozwoliłem ci urodzić to dziecko po to, żebym miał wychowywać tego bękarta, co? Choroba serca Harpera wymaga jako lekarstwa serca żywego niemowlęcia. Inaczej dawno byś umarła razem z Henrym.
Ostatnie Rozdziały
#280 Rozdział 280 Nasz dom
Ostatnia Aktualizacja: 6/1/2026#279 Rozdział 279 Henry nie żyje
Ostatnia Aktualizacja: 6/1/2026#278 Rozdział 278 Jesteś jej ojcem - jak mogła cię wyrzucić?
Ostatnia Aktualizacja: 6/1/2026#277 Rozdział 277 Śmierć Beniamina
Ostatnia Aktualizacja: 6/1/2026#276 Rozdział 276 Powinieneś odejść
Ostatnia Aktualizacja: 6/1/2026#275 Rozdział 275 Chcę zobaczyć Jessicę
Ostatnia Aktualizacja: 6/1/2026#274 Rozdział 274 Jego pierwsza miłość nie poszła dobrze
Ostatnia Aktualizacja: 6/1/2026#273 Rozdział 273 Staram się jak w mojej mocy, aby sprawić, by wytrysnęła
Ostatnia Aktualizacja: 6/1/2026#272 Rozdział 272 Spowiedź
Ostatnia Aktualizacja: 6/1/2026#271 Rozdział 271 Przeszłe życie bez Józefa
Ostatnia Aktualizacja: 6/1/2026
Może Ci się spodobać 😍
Zawłaszczona przez Miliardera
Jego głos był lodowaty, ostry jak stal.
„Chwila—musi być jakaś pomyłka.”
„Podpisz te cholernie papiery” — powiedział, cicho, z głosem tnącym jak brzytwa.
Przełknęłam ślinę z trudem.
Groźby mojego ojca dźwięczały mi w głowie jak echo w pustym korytarzu: Jeśli nie, już nigdy nie zobaczysz swojego syna.
I podpisałam.
Elizabeth Harper nigdy nie miała wyjść za niego. On był niebezpieczeństwem w garniturze skrojonym na miarę, bogactwem zawiniętym w milczenie, władzą ukrytą za lodowatymi, niebieskimi oczami.
Jedna pomyłka, jeden podpis złożony w nie tym pokoju, i teraz jest związana z Christianem Reedem, bezwzględnym miliarderem, znanym z tego, że rujnuje imperia... w tym własną linię krwi. Miała być niewidzialna, posłuszna i do wyrzucenia.
Desperackie Pościgi Prezesa
Myślałam, że Seth jest moim światem, ale jego zdrady zniszczyły trzy lata oddania.
Miałam dość. Rozwód, bez oglądania się za siebie. Wtedy on spanikował. Zaczął mnie ścigać, nie chciał odpuścić.
Więc kim dla ciebie jestem, Seth? Nie chciałeś mnie, kiedy cię kochałam. Teraz, kiedy już mi przeszło, nie dasz mi spokoju?
Za późno.
Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda
Kiedy Lily przekracza progi ociekającej luksusem rezydencji Sterlingów, by dopełnić ostatniej woli zmarłego ojca, na powitanie wychodzi jej pięciu przystojnych braci. Towarzyszy im chłodna i do szpiku kości wyrachowana matka, która z miejsca postanawia odprawić niechcianego gościa z kwitkiem.
Zgodnie z paktem zawartym przed laty między ich rodami, Lily musi wybrać jednego z braci na męża. Ta perspektywa budzi w mężczyznach jawną niechęć i wyrazistą pogardę.
Lily ma jednak w zanadrzu tajemnice, które bez wątpienia zwaliłyby z nóg całą familię Sterlingów. Pod maską skromnej, cichej myszki kryje się prawdziwy rekin biznesu – genialny umysł, który od absolutnego zera zbudował wielomiliardowe imperium. Jakby tego było mało, jest też cieszącą się międzynarodowym uznaniem piosenkarką, występującą pod pseudonimem Słowik. A także geniuszem technologicznym, znanym w sieci jako Anny, który potrafi pokonać każdego jego własną bronią.
Próbując odnaleźć się w gąszczu skomplikowanych, domowych intryg rodu Sterlingów, Lily ku swojemu zaskoczeniu czuje, że najbardziej ciągnie ją do brata o sercu z lodu – Williama. Ten bezwzględny prezes traktuje ją jednak z ogromną, lodowatą nieufnością.
Na domiar złego, matka Williama upatrzyła już dla niego idealną partię: Fionę z rodziny Fosterów, jego przyjaciółkę z dzieciństwa i młodzieńczą miłość.
Sęk w tym, że słowo „kapitulacja” w słowniku Lily po prostu nie istnieje.
Zaproszenie śmierci
Przypadkowe Spotkanie z Magnatem
Cztery lata temu rodzina Baileyów stanęła w obliczu druzgocącego kryzysu finansowego.
Gdy bankructwo wydawało się nieuniknione, pojawił się tajemniczy dobroczyńca, oferując ratunek pod jednym warunkiem: małżeństwo na kontrakt.
Krążyły plotki o tym zagadkowym mężczyźnie — szeptano, że jest ohydnie brzydki i zbyt zawstydzony, by pokazać swoją twarz, być może skrywający mroczne, skrzywione obsesje.
Bez wahania Baileyowie poświęcili mnie, aby chronić swoją cenną biologiczną córkę, zmuszając mnie do zajęcia jej miejsca jako pionka w tej zimnej, wyrachowanej umowie.
Na szczęście, przez te cztery lata tajemniczy mąż nigdy nie zażądał spotkania twarzą w twarz.
Teraz, w ostatnim roku naszej umowy, mąż, którego nigdy nie spotkałam, żąda, abyśmy się spotkali osobiście.
Jednak katastrofa uderzyła noc przed moim powrotem — pijana i zdezorientowana, weszłam do złego pokoju hotelowego i skończyłam w łóżku z legendarnym potentatem finansowym, Casparem Thorntonem.
Co ja teraz, do diabła, mam zrobić?
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
Projekt Więzień
Czy miłość może oswoić nietykalnych? Czy tylko podsyci ogień i wywoła chaos wśród więźniów?
Świeżo po ukończeniu liceum i dusząca się w swojej beznadziejnej rodzinnym mieście, Margot pragnie ucieczki. Jej lekkomyślna przyjaciółka, Cara, myśli, że znalazła idealny sposób, aby obie mogły się stamtąd wyrwać - Projekt Więzień - kontrowersyjny program oferujący ogromną sumę pieniędzy w zamian za czas spędzony z więźniami o najwyższym stopniu bezpieczeństwa.
Bez wahania, Cara spieszy, aby je zapisać.
Ich nagroda? Bilet w jedną stronę do głębi więzienia rządzonego przez przywódców gangów, bossów mafii i mężczyzn, których strażnicy nie odważyliby się nawet przekroczyć...
W samym centrum tego wszystkiego, spotyka Cobana Santorellego - człowieka zimniejszego niż lód, ciemniejszego niż północ i śmiertelnie niebezpiecznego jak ogień, który podsyca jego wewnętrzną wściekłość. Wie, że projekt może być jego jedyną szansą na wolność - jego jedyną szansą na zemstę na tym, który zdołał go zamknąć, więc musi udowodnić, że potrafi nauczyć się kochać...
Czy Margot będzie tą szczęściarą, która pomoże go zreformować?
Czy Coban będzie w stanie zaoferować coś więcej niż tylko seks?
To, co zaczyna się od zaprzeczenia, może bardzo dobrze przerodzić się w obsesję, która następnie może rozkwitnąć w prawdziwą miłość...
Temperamentna powieść romantyczna.
Okrutny Raj - Romans mafijny
Wykręcenie tyłkiem numeru do własnego szefa…
I zostawienie mu sprośnej poczty głosowej, kiedy jesteś, yyy… „w trakcie” myślenia o nim.
Praca jako osobista asystentka Rusłana Orłowa to robota rodem z piekła.
Po długim dniu, podczas którego spełniam każdą zachciankę tego miliardera, potrzebuję jakiegoś ujścia dla stresu.
Więc kiedy tamtego wieczoru wracam do domu, robię dokładnie to.
Problem w tym, że moje myśli wciąż kręcą się wokół tego szef-dupka, który rujnuje mi życie.
I niech będzie—bo ze wszystkich licznych grzechów Rusłana, to że jest tak cholernie przystojny, może być najniebezpieczniejsze.
Dziś w nocy fantazje o nim są dokładnie tym, czego potrzebuję, żeby przekroczyć granicę.
Ale kiedy spuszczam wzrok na telefon, przygnieciony obok mnie,
jest.
Poczta głosowa: 7 minut i 32 sekundy…
Wysłana do Rusłana Orłowa.
Wpada we mnie panika i ciskam telefon przez pokój.
Tyle że nie da się cofnąć szkód wyrządzonych przez moje bardzo głośne „O”.
Więc co ja mogę zrobić?
Plan był prosty: unikać go i udawać, że to się nigdy nie wydarzyło.
Poza tym—kto tak zajęty w ogóle odsłuchuje pocztę głosową, co?
Tylko że kiedy on wpisuje mi w kalendarz spotkanie jeden na jeden ze mną na równe 7 minut i 32 sekundy,
jedno jest pewne:
On.
Słyszał.
Wszystko.
W łóżku z jej dupkowatym szefem
Jedna noc. Tylko tyle miało być.
Ale w zimnym świetle dnia odejście nie jest takie łatwe. Roman nie jest człowiekiem, który odpuszcza - szczególnie nie wtedy, gdy zdecydował, że chce więcej. Nie chce Blair tylko na jedną noc. Chce ją, kropka.
I nie ma zamiaru jej puścić.
Powrót do Karmazynowego Świtu
Podczas gdy walka o życie i wolność stała się dla Alfy Cole'a Redmena codziennością, bitwa o oba te aspekty wchodzi na zupełnie nowy poziom, gdy w końcu wraca do miejsca, które nigdy nie było jego domem. Kiedy jego walka o ucieczkę kończy się dysocjacyjną amnezją, Cole musi pokonać jedną przeszkodę za drugą, aby dotrzeć do miejsca, które zna tylko ze swoich snów. Czy podąży za swoimi marzeniami i znajdzie drogę do domu, czy zgubi się po drodze?
Dołącz do Cole'a w jego emocjonalnej podróży, inspirującej do zmian, gdy walczy o powrót do Crimson Dawn.
*To jest druga książka z serii Crimson Dawn. Najlepiej czytać tę serię w kolejności.
**Ostrzeżenie o treści: ta książka zawiera opisy przemocy fizycznej i seksualnej, które mogą być niepokojące dla wrażliwych czytelników. Tylko dla dorosłych czytelników.
Wzlot Brzydkiej Luny
Potem spotkała jego. Pierwszego mężczyznę, który nazwał ją piękną. Pierwszego, który pokazał jej, jak to jest być kochaną.
To była tylko jedna noc, ale zmieniła wszystko. Dla Lyric był świętym, zbawcą. Dla niego, była jedyną kobietą, która sprawiła, że doszedł w łóżku – problem, z którym walczył od lat.
Lyric myślała, że jej życie wreszcie się zmieni, ale jak każdy w jej życiu, on kłamał. A kiedy odkryła, kim naprawdę jest, zdała sobie sprawę, że nie tylko jest niebezpieczny – jest typem mężczyzny, od którego nie można uciec.
Lyric chciała uciekać. Pragnęła wolności. Ale chciała również odnaleźć swoją drogę i odzyskać szacunek, wznieść się ponad popioły.
Ostatecznie została zmuszona do wejścia w mroczny świat, którego nie chciała poznać.
Zakazane Pulsowanie
Moje zmieniło się w czasie, który zajęło otwarcie drzwi.
Za nimi: mój narzeczony Nicholas z inną kobietą.
Trzy miesiące do naszego ślubu. Trzy sekundy, żeby zobaczyć, jak wszystko się rozpada.
Powinnam była uciec. Powinnam była krzyczeć. Powinnam była zrobić cokolwiek, zamiast stać tam jak głupia.
Zamiast tego usłyszałam, jak sam diabeł szepcze mi do ucha:
"Jeśli chcesz, mogę cię poślubić."
Daniel. Brat, przed którym mnie ostrzegano. Ten, który sprawiał, że Nicholas wyglądał jak aniołek.
Opierał się o ścianę, obserwując, jak mój świat się rozpada.
Moje serce waliło jak młot. "Co?"
"Słyszałaś mnie." Jego oczy wwiercały się w moje. "Poślub mnie, Emmo."
Ale kiedy patrzyłam w te magnetyczne oczy, uświadomiłam sobie coś przerażającego:
Chciałam powiedzieć mu "tak".
Gra rozpoczęta.












