Rozdział 159

Carter

Obudziłem się w ciasnej ciemności. Ramiona i nadgarstki płonęły od miejsc, gdzie były związane. Czułem się, jakbym płonął od środka. Cholerny wilczy jad. Nic dziwnego, że czułem się taki słaby. Dźwięk pojazdu poruszającego się po asfalcie był jedynym znakiem, że wciąż podróżowaliśmy. Jak dłu...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie